Sztuczki i kruczki, czyli dostrajamy KDE 4.1 8


Łatamy dziury w naszym Linuksowym pulpicie

Don't look back

Czy jesteś przywiązany do KDE 3.5 jak niedźwiedź polarny do ostatniego lodowca na Arktyce? Jeśli tak, najwyższy czas przeskoczyć na stały grunt. Niedawno wydane KDE 4.1 jest znacznie lepsze od swojego poprzednika.

Setki poprawek i udoskonaleń sprawiają, że KDE jest obecnie stabilnym, funkcjonalnym i nadającym się do pracy środowiskiem. Jest szybsze, uproszczone, oraz miłe dla oka, i to na nim koncentrują się teraz wysiłki developerów.

Dla użytkowników KDE oznacza to, że może być tylko lepiej. Jednakże, pomimo tych wielkich zmian, istnieją nadal pewne kłopoty związane z tym, że KDE jest we wczesnym stadium rozwoju – niektóre funkcje czasem działają w nieoczekiwany sposób, o ubogiej dokumentacji wielu nowości nie ma co wspominać.

Spędziliśmy ostatnie kilka tygodni używając KDE 4.1 i zapisywaliśmy zmiany, które wprowadzaliśmy, by uczynić korzystanie z tego środowiska graficznego nieco wygodniejszym, i aby poradzić sobie z problemami, na które natrafialiśmy.

Efekty pulpitu

Nawet bez Compiza, KDE ma potencjał, by wyglądać wspaniale – dzięki płynnym animacjom.

Dla tych, którzy kochają rzeczy miłe dla oka, jednym z najlepszych wynalazków, który przydarzył się Linuksowi, jest Compiz – cudowny świat obracanych kostek i drgających okienek. Ale wydając KDE 4.0, developerzy jak gdyby całkowicie zignorowali tę desktopową rewolucję.

KDE mogłoby, i potrafi, współpracować z Compizem, ale razem z nim tworzy niestabilne środowisko, w którym aplikacje nie zawsze działają tak, jak powinny. W dodatku tracisz mnóstwo korzyści związanych z używaniem KDE jako menedżera okien – elementu Twojego pulpitu, który zarządza tym, gdzie znajdują się Twoje okna i jaki jest ich status.

Bez natywnego menedżera okien. KDE nie wie, gdzie okna są umieszczone oraz czy są zmaksymalizowane czy zminimalizowane. Co gorsze, developerzy KDE wynaleźli koło, tworząc kompozytor, i implementując tę funkcję do własnego menedżera okien.

W rezultacie powstało kilka robiących kiepskie wrażenie efektów, które nie mogłyby nawet konkurować z pierwszym wydaniem Compiza sprzed kilku lat, nie mówiąc o najnowszej wersji. Na szczęście, wersja 4.1 nieco kompensuje ten brak równowagi. Obecnie w KDE znajdziemy ponad 30 efektów kompozytora, a pomiędzy nimi część czaso-pożeraczy znanych z Compiza.

Zachwyt

Efekty pulpitu możemy uruchomić albo poprzez kliknięcie PPM na oknie tytułowym okna i wybór opcji „Konfiguracja zachowania okien”, lub też poprzez ikonę w Ustawieniach Systemowych. Zobaczysz listę dostępnych efektów pogrupowanych w różne kategorie.

Każdy z nich może być włączony na stałe poprzez kliknięcie w kwadracik po prawej. Jeśli dany efekt można konfigurować, do jego parametrów dostaniemy się poprzez kliknięcie w symbol klucza. Odkryliśmy, na przykład, że domyślne ustawienie cieni pod oknami było, jak na nasz gust, niezbyt ciekawe. W konfiguracji Cieni ustawiliśmy offset X i Y na 5, nieprzezroczystość (opacity) na 35%, i fuzziness na 10. Upewniliśmy się, że kolorem cieni jest czarny, a nie domyślny ciemny szary.

Ustawiliśmy również „Woobly windows” (Drgające Okna) (musimy przyznać, że jest to gust nabyty). Włączyliśmy również efekt „Przyciemnienie nieaktywnych”, ale nieco go zmiękczyliśmy, ustawiając moc na 5. Dzięki temu nieaktywne okna są nieco ciemniejsze, a aktywne przyciągają wzrok.

Użyteczniejszymi wodotryskami w KDE są dostępne w kilku wersjach Przełączniki okien. Są to efekty, które wyświetlają wszystkie Twoje otwarte okna kiedy naciśniesz Alt+Tab w celu przejścia między nimi.

Pierwszy „Przełącznik” (Box Switcher) jest animowaną wersją klasycznego przełącznika, gdzie poruszasz się pomiędzy miniaturkami każdego z okien. Drugi „Przełącznik” (Cover Switch) jest niedojrzałą emulacją Apple Cover Flow.Otwarte okna otwierają się w trójwymiarowej kolejce, a po każdym kliknięciu przesuwają się, i czujesz się tak, jakbyś przeglądał kolekcję płyt.

Ostatnią opcją jest „Przełacznik Stosowy” (Flip Switch), który jest podobny do przełącznika Cover Switch, lecz zamiast tworzyć „kolejkę” po obu stronach ekranu, lista okien rozpościera się daleko w głąb tła pulpitu. Możesz też przypomnieć sobie stare dobre czasy przesytu w KDE, włączając więcej niż jeden przełącznik w tym samym czasie, tworząc istną kakofonię apletów wyboru okien.

Panel

Jak dotąd nikt nie wymyślił lepszego systemu odpalania aplikacji, niż panel. Twój pulpit mógłby wydawać się nagi bez niego, ale wygląd i struktura panelu zmieniła się znacznie przez ostatnie kilka lat – częściowo dzięki Apple.

Wielu z nas lubi teraz umieszczać panel na dowolnej krawędzi ekranu i zmniejszać jego długość, tak by nie rozpościerał się od krawędzi do krawędzi. W pierwotnej wersji KDE nie można było tego zrobić, przez co panel nie był zbyt lubiany.

Na szczęście, temu jakże ważnemu elementowi pulpitu poświęcono należną uwagę w KDE 4.1, i obecnie możesz wprowadzać oczekiwane modyfikacje. Jedyną opcją, której rzeczywiście brakuje, jest możliwość zmiany tła panelu. Ale i to da się zrobić, lekko „hackując” plik konfiguracyjny.

Zmiana rozmiaru panelu

Kluczem do edycji panelu jest mały symbol „nerkowca” używany do oznaczania plasmoidów – widgetów („elementów interfejsu”), które stanowią serce nowego pulpitu KDE. Kiedy odblokujesz widgety z głównego „nerkowca” w prawym górnym rogu, w prawym dolnym rogu na panelu pojawi się druga taka ikonka. Dzieje się tak dlatego, że panel jest po prostu jednym z plasmoidów, aczkolwiek pełni specjalną funkcję.

Kliknięcie na nową ikonę uruchomi panel konfiguracji, który wygląda jak „linijka” w edytorze tekstu i spełnia podobną funkcję. Powinieneś zobaczyć szarą strzałkę po lewej na górze, niebieską strzałkę po prawej na górze, a pod nią zieloną strzałkę [przy wyrównaniu do lewej – przyp. tłum.]. Przesunięcie szarej strzałki spowoduje zwiększenie długości panelu; niebieska strzałka zmienia maksymalny rozmiar panelu – a zielona jego minimalny rozmiar.

Tak jak w edytorze tekstu, możesz wybierać pomiędzy trzema trybami wyrównania, klikając na odpowiednie ikony w pasku konfiguracji. Każdy tryb wyświetla inne strzałki dopasowania, ale ich funkcje pozostają takie same. Jeśli niebieska i zielona strzałka są na różnych pozycjach, panel powiększy się do rozmiaru wskazanego przez niebieską strzałkę podczas dodawania nowych ikon i aplikacji.

Jeśli zielona i niebieska strzałka są w tym samym miejscu, ikony i aplikacje będą zmuszone zmienić swoje rozmiary, natomiast rozmiar panelu pozostanie ten sam.

Osiągnęliśmy optymalne dla nas dopasowanie poprzez użycie wyśrodkowania i przesunięciu obu niebieskich strzałek o ok. 10-15% w kierunku środka. Szara strzałka pojawiła się w centrum panelu, zapewniając, że jego długość po obu stronach nie zmieni się.

Ale to nie wszystko, co można zrobić na pasku konfiguracji. Jeśli przyjrzysz się uważnie, odkryjesz mały uchwyt w jego środkowej części. Kliknij i podnieś, aby zmienić szerokość panelu.

Różnorodne aplikacje i ikony wewnątrz panelu dopasują się automatycznie, by jak najlepiej wykorzystać dostępną przestrzeń – i nic nie powstrzyma Cię przed rozszerzeniem panelu na połowę ekranu, jeśli akurat masz taki kaprys.

Dostęp do ostatniej opcji aranżacji panelu uzyskasz klikając na nim i przytrzymując klawisz myszy. W ten sposób możesz przenieść panel na inną krawędź. Inaczej niż w starym KDE 3.5, panel w 4.1 jest rzeczywiście niezły jeśli chodzi o dostosowanie się pionowo do prawej lub lewej krawędzi ekranu, choć nie jest jeszcze tak schludny jak panel Apple.

Jeśli preferujesz takie właśnie położenie, być może będziesz chciał usunąć część problematycznych ikon, takich jak zegar. W trybie konfiguracji, aplety i ikony mogą być wreszcie przeniesione za pomocą myszki. KDE 4.1 zgrabnie animuje pozostałe elementy, pozwalając ci zobaczyć, gdzie podniesiona ikona będzie najlepiej pasować.

Jeśli chcesz usunąć ikonę całkowicie, musisz opuścić tryb konfiguracji, i kliknąć prawym na ikonkę po czym wybrać „Usuń to” z menu.

Ikony i aplety są dodawane do panelu w nieco odmienny sposób. Jeśli chcesz dodać aktywator, kliknij PPM na wpisie aplikacji w menu i wybierz „Dodaj do panelu…”. Możesz również dodać część plasmoidów, ale nie wszystkie są kompatybilne z ograniczoną przestrzenią panelu. Zegar Cyfrowy lub Pager pasują jak ulał.

Otwórz okienko „Dodaj elementy interfejsu”, czy to ze znajdującego się w prawym górnym rogu dużego „nerkowca”, czy też za pomocą przycisku z paska konfiguracji panelu, i przenieś element na panel.

Kiedy zakończysz dostosowywanie panelu, wybierz „Zablokuj elementy interfejsu” z któregokolwiek menu „nerkowca”, w ten sposób zwolnisz nieco miejsca na pulpicie.

Pulpit

To prawda: Kde 4.1 zmienił sposób, w jaki ikony i foldery są przedstawiane na pulpicie.

Ta wielka zmiana wywołała awanturę. Przeznaczenie pulpitu jako metafory powierzchni biurka to przeszłość. Teraz umieszczenie na nim plików i folderów nie przenosi ich do katalogu /Desktop.

Kiedy umieścisz plik na pulpicie, utworzy się plasmoid, który będzie linkiem do oryginalnego pliku lub lokalizacji. Dodajmy, że da się to zrobić tylko wtedy, gdy masz odblokowane elementy interfejsu w menu „nerkowca”.

Nadal możesz odpalić aplikację powiązaną z plikiem, ale jego fizyczna lokalizacja na dysku nie zmieni się. To nowe podejście irytuje ludzi, którzy używają pulpitu jako tymczasowego składzika, ale i na to jest sposób.

KDE 4.1 rekompensuje brak tymczasowego składzika nowym plasmoidem o nazwie „Widok Folderu”, który dostarcza okno do określonego folderu (działa zarówno z lokalizacjami zdalnymi, jak i lokalnymi).

Po przeniesieniu „Widoku Folderu” z okna wyboru elementów interfejsu, kliknij na ikonę klucza i wybierz lokalizację, którą chcesz oglądać. Najbliższa staremu desktopowi będzie opcja „Pokaż folder pulpitu”, a jeśli rozszerzysz „Widok Folderu” na cały ekran, może nawet zdołasz przekonać samego siebie, że ma prawie taką samą funkcjonalność.

Możesz wycinać, kopiować i wklejać pliki i foldery z „Widoku folderu” do jakiegokolwiek innego narzędzia zarządzania plikami; nam przyzwyczajenie się do nowego podejścia zajęło tydzień lub dwa.

Więcej plasmoidów

Podczas robienia bałaganu, gdy bawiłeś się „Widokiem Folderu” i panelem, mogłeś zauważyć, że pulpit właściwie działa bezawaryjnie. Zespół developerów KDE włożył wiele wysiłku w przygotowanie elementów interfejsu do tego wydania, i można spokojnie uznać, że w chwili obecnej nadają się one do użytku.

Wraz z wyczekiwaną stabilnością, nowe wydanie zostało wzbogacone o kilka nowych elementów interfejsu – choć biorąc pod uwagę, że ogółem jest ich 34, Plasma nie jest jak dotąd rogiem obfitości z użytkami obiecywanymi przez głównego developera około 12 miesięcy temu. Mamy przewidywalny szyk zegarów, news ticker i aplet faz księżyca.

Znajdziesz wśród nich podstawowe funkcjonalności panelu, ale gdy spróbujesz dodać do pulpitu menedżer zadań lub tackę systemową, zostaniesz powitany bezużytecznym okrągłym widgetem. Do czasu wydania następnego wydania, developerzy KDE powinni pogrupować Plasmoidy dla desktopu i panelu w osobne kategorie.

Na szczęście, znajdziesz również garść lepszych elementów. Słownik działa dobrze zarówno na pulpicie, jak i na panelu, a „Ramka na zdjęcia” potrafi wyświetlić przyjemną kolekcję obrazków, ale obiecywany „obrazek dnia”, który ma być pobierany z sieciowych repozytoriów, nie działał.

Jest również Tablica (Dashbord). Jeśli znasz OS X, widziałeś, jak ten paradygmat jest wykorzystywany: określona kombinacja klawiszy nakłada widgety na aktualny widok. Jest to użyteczne miejsce do schowania małych narzędzi i aplikacji, a Dashboard w KDE spełnia podobna funkcję.

Kliknięcie na Tablicę oczyści pulpit niemal zupełnie – pozostaną jedynie plasmoidy. Ten element interfejsu szczególnie przydaje się na panelu, gdy często korzystasz ze zmaksymalizowanych okien, ale byłoby lepiej, gdyby w pełni naśladował wersję na OS X, uruchamiając przestrzeń, gdzie możesz dodawać nowe widgety, które w przeciwnym razie zajmowałyby zbyt wiele cennego miejsca na pulpicie.

Zarządzanie plikami: Bitwa między Dolphinem i Konquerorem trwa…

Dominacja skromnego Dolphina nad wszechmocnym Konquerorem – menedżerem plików i przeglądarką internetową – była jednym z najbardziej kontrowersyjnych decyzji projektantów KDE 4. Ale KDE 4.1 poszło krok dalej w kierunku poprawienia sytuacji, i obecnie w Dolphinie mamy widok drzewa plików, który został zaczerpnięty z Konquerora. Dzięki temu przesiadka jest nieco prostsza, i nawet my moglibyśmy się zgodzić, że Dolphin potrafi prawie wszystko, co powinien robić menedżer plików.

Jest on częścią pulpitu semantycznego Nepomuk, stąd rzucająca się w oczy opcja dodawania komentarzy czy pięciogwiazdkowy system ocen w panelu po prawej stronie. W tej idei chodzi o to, że Twój pulpit stanie się portalem do różnych treści – lokalnych i on-line.

Dolphin stara się usunąć część zmartwień związanych ze znalezieniem plików i folderów poprzez przedstawienie systemu plików w przyjazny sposób. Ale Dolphin w większej mierze jest jak gdyby okrojoną wersją Konquerora – programu, który, na szczęście, można nadal znaleźć w KDE 4.1.

Niezależnie od różnic w sposobach zarządzania plikami w obu programach, obie aplikacje nie są wolne od pewnych problemów. Najbardziej irytujący w domyślnej instalacji KDE 4 jest brak podglądu obrazków czy miniaturek obrazków o określonym rozmiarze.

Użytkownicy Dolphina mogą znaleźć rozwiązanie w bardziej logicznym miejscu. Po prostu otwórz okno „Ustawień”, kliknij „Konfiguracja: Dolphin”, a dalej „Tryb widoku” i zwiększ maksymalny rozmiar pliku, z którego generowane będą podglądy. Domyślnie ustawione jest 5MB, a to zbyt mało dla cyfrowych plików, natomiast zwiększenie do 10MB, a może nawet 20MB powinno wystarczyć, by wyświetlić 99% Twojej kolekcji.

To ustawienie działa również w „Widoku folderu” (elemencie Plasmy), który korzysta z ustawień Dolphina, co jest szczególnie poręczne, jeśli ściągasz obrazki do starego folderu Pulpitu.

Użytkownicy Konquerora znajdą podobny suwak w „Podglądy i Metadane” w panelu Konfiguracji. Domyślne ustawienie na 1MB ma taki sam efekt w podglądach w Konquerorze, ponieważ jednak oba programy korzystają z własnych ustawień, będziesz musiał je zmienić osobno dla każdego z nich.

Domyślne uruchamianie

Inną irytującą cechą Konquerora jest to, że często odpala pliki w dziwnych aplikacjach. Na przykład, pliki tekstowe domyślnie otwierają się w KWrite, zamiast w bardziej wyspecjalizowanym i szybszym edytorze Kate.

Na szczęście, rozwiązanie tego problemu jest takie samo dla Dolphina i Konqureora, i znajduje się w Ustawieniach Systemowych. Wybierz „Skojarzenia Plików” z zakładki „Zaawansowane”. Zobaczysz okno z pogrupowanymi typami plików w panelu po lewej.

Gdy wybierzesz typ pliku, weźmy na przykład .txt, otworzy się po prawej panel prezentujący możliwe opcje do wyboru. Dla plików tekstowych, zobaczysz, że są dwa powszechne rozszerzenia, (*.asc i *.txt) i lista aplikacji które odpalają się gdy użytkownik kliknie na odpowiadający im plik.

Dla plików tekstowych, powinieneś zauważyć, że prym wiedzie KWrite, zaraz za nim znajduje się rozdęty KWord, a na szarym końcu Kate. Aby umieścić Kate na należnym jej pierwszym miejscu w kolejności odpalania, wybierz ją, i klikaj „W górę” tak długo, aż znajdzie się na górze listy. Od momentu, gdy klikniesz „Zastosuj”, KDE będzie preferował odpalanie plików tekstowych w Kate.

Inną świetną funkcją jest osadzanie plików [udało mi się włączyć ją tylko w Konquerorze – przyp. tlum.]. Zdawało się, że w nowym KDE porzucono tę funkcję, która oszczędza tyle przestrzeni, na rzecz uruchamiania nowego okna przy każdym otwarciu pliku, ale my wolimy zobaczyć osadzoną wersję niektórych z nich – w szczególności TXT i PDF.

Kliknij PPM na plik, wybierz Właściwości, kliknij na ikonkę klucza, zmień zakładkę z „Ogólne” na „Osadzenie”. Dotrzesz do opcji jak mają być traktowane osadzone pliki. Wybierz „Pokaż Plik we wbudowanej przeglądarce” i upewnij się że „Osadzony Zaawansowany Edytor” znajduje się na górze Hierarchii Usług. Teraz, kiedy otworzysz plik tekstowy, zobaczysz jego zawartość w tym samym oknie menedżera, a nie w zewnętrznej aplikacji.

Podobnie możesz robić z obrazkami i plikami PDF, aczkolwiek te dwa typy plików będą działały tylko w Konquerorze.

Na podstawie: Tips and tricks to tune up KDE 4.1
Tekst pierwotnie opublikowany w Linux Format #122


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

8 komentarzy do “Sztuczki i kruczki, czyli dostrajamy KDE 4.1

  • Grakus

    Wpis jak najbardziej ciekawy. Jednak Drogi Użytkowniku. Poczekaj do KDE4.2, na bieżąco kompiluję najnowsze KDE i jestem pod wielkim wrażeniem. Styczeń niedługo, a w porównaniu do KDE 4.1 to naprawdę nieźle. 😉

  • Sławek

    Oczywiście, że udało się tylko włączyć ostatniom opcję dla Konquerora. Taka była decyzja projektowa. Poza tym, to Konqueror jest ogólną przeglądarką, a Dolphin tylko plików.

  • bogdanbojarski

    Ja, długoletni fan KDE przez KDE 4.1 przesiadłem się na GNOME. Poczekam aż przeportują więcej aplikacji i zacznie działać protokół audiocd:/

  • dawid

    „Jedyną opcją, której rzeczywiście brakuje, jest możliwość zmiany tła panelu. Ale i to da się zrobić, lekko “hackując” plik konfiguracyjny.”

    Będzie to można robić w KDE 4.2?
    Może jakiś opis jak to zrobić w 4.1? 😉

  • Człowiek

    Mam mały problem:
    ustawiłem minimalną i maksymalną wielkość panelu, ale kiedy otwieram programy panel nie poszerza się, tylko nie wyświetla tych programów.
    Nie wiem dlaczego.

  • senkal

    [quote comment=”34785″]Nowe KDE w obecnej wersji to jest jakaś pomyłka. Poczekam na wersję 4.5, to może w końcu będzie wszystko dopracowane.[/quote]

    Z zasady jeśli coś jest dopracowane to nie trzeba już nic zmieniać. Domyślam się, że nie korzystasz w ogóle z komputera i żadnego oprogramowania skoro używasz tylko dopracowanego, a ja takiego nie znam, bo wszystkie programy o których słyszałem „wypuszczają” jakieś poprawki, więc nie są do końca dopracowane.

  • Domi_122

    heh na grafice intela KDE 4.1 nie dziala próbowałem sciągać nowy obraz płyty, nagrywac na CD, nic nie pomaga. Wracam do Gnome w którym nie działają efekty pulpitu ale system tak ;/ coś za coś 🙁