Ubuntu Intrepid Ibex Release Party – tak, to już było! 14


08.11.2008 r. w klubie Lizard King w Poznaniu odbyła się impreza o nazwie Ubuntu Intrepid Ibex Release Party. W programie przewidziane było kilka wykładów znanych w komputerowym świecie ludzi: CoSTy, Zena, Opiego oraz Azraela Nightwalkera.

Niefortunnie miałem okazję usłyszeć tylko wykład CoSTy, i to właśnie ten wykład krótko streszczę i skomentuję.

Jednak najpierw powiem trochę o samym spotkaniu. Każdy na wejściu otrzymał od organizatora (Zena) sponsorowane przez Allegro.pl gadżety, czyli: długopis, smycz, notes (na którym powstała wersja pre beta alpha tego artykułu ; ) oraz… dwa kupony na piwo. Tak! Dwa kupony na piwo. Kiedy już całe towarzystwo się zeszło (spośród >50 ludzi było niestety tylko około 10 użytkowników Ubuntu – reszta to innowiercy 🙂 Zen wyszedł na środek i zainaugurował Ubuntu Intrepid Ibex Release Party. Po powitaniu wyszedł CoSTa i dumnie rozpoczął swój wykład.

Oczywiście, jak na kulturalnego człowieka przystało, przedstawił się i od razu przeszedł do sedna sprawy: „Dlaczego Ubuntu ssie?”. Patrząc na temat można wywnioskować, że Kostas nie powie nic dobrego o naszym distro, ale jednak pochwalił Ubuntu za to, że pracuje nad nim tyle ludzi. Również stwierdził, że jest to system dla ludzi, ponieważ oferuje prostotę instalacji (nawet XP się trudniej instaluje) oraz jest darmowe.

Nie interesują go [użytkownika] fora internetowe, nie interesują go grupy dyskusyjne, szczerze mówiąc, nie ma bladego pojęcia, co to są te grupy dyskusyjne, ma to głęboko gdzieś. Chce, żeby mu wszystko działało.

Tak CoSTa podsumował wyższość Macintoshy nad Linuksem Ubuntu. Po prostu stwierdził, że Ubuntu nie nadaje się dla użytkownika, który chce, żeby mu wszystko działało od ręki i system oferował pełne wsparcie dla jego sprzętu. Nie może istnieć coś takiego jak stwierdzenie „wygóglaj sobie”, ponieważ jest ono „magicznym wyrażeniem”, które na dzień dobry odpycha użytkownika od systemu, bo wie, że od jego społeczności nie dostanie żadnej pomocy. Dlaczego Ubuntu ssie – punkt pierwszy.

Następnie Kostas mówi o tym, że Mac generalnie spełnia założenia systemu dla ludzi i jego użytkownik nie musi posiadać żadnej wiedzy o komputerach., by go komfortowo używać. Jednakże nie można zapominać, że Ubuntu też jest dla ludzi – tylko trzeba chcieć go zrozumieć.

Kolejnym, myślę, że najważniejszym punktem w całym wykładzie jest temat: „Architektura zamknięta – plus czy minus?”. Z perspektywy użytkownika Ubuntu zamknięte oprogramowanie nie należy do fajnych, ponieważ nie można go dowolnie modyfikować. Jednakże zamknięte oprogramowanie ma ogromny plus – każdy sprzęt, który jest do tego oprogramowania przypisany, jest przez nie w pełni obsługiwany.

Interesuje mnie to, czy system obsługuje komputer, który kupiłem.

I to jest właśnie istotą Macinstoshy oraz firmy Apple. Mimo, że sprzętu, który przez te komputery jest obsługiwany jest bardzo mało, to jest on w pełni obsługiwany. Użytkownik nie musi bawić się w kompilowanie sterowników. Ma wszystko od ręki. Dla CoSTy nie może działać coś takiego jak system wsparcia na forum i długiego czekania na łaty wypuszczane przez producenta. Nie może być czegoś takie jak czekanie na odpowiedź. W Macu mamy następującą zależność: płacę = oczekuję natychmiastowej pomocy od strony producenta. I teoretycznie tak to działa. Teoretycznie… Jak zapewne wiemy, firma Apple nie ma zbyt wielu punktów obsługi klienta w Polsce, więc z natychmiastową pomocą też nie jest tak różowo, jak opisuje to producent.

Kolejną, również istotną częścią wykładu jest wygoda w użytkowaniu systemu. Mamy chrapkę na jakąś piosenkę. Klik (klik = pieniądze pobierane z naszego konta) i mamy muzykę! Ogromnym plusem dla Ubuntu jest tutaj system instalacji oprogramowania z repozytoriów. Klik (klik = pieniądze pozostają na naszym koncie) i mamy żądane oprogramowanie.

Pod koniec wykładu CoSTa powiedział:

Jestem stary, jestem pomarszczony, jestem leniwy, nie jest Justinem Longiem […], ale jestem pieszczonym konsumentem.

Doskonale ukazuje to „rozdzielenie społeczne” wśród systemów: Mac – masz kasę? chcesz mieć dużo za kasę? po prostu chcesz? To dla Ciebie. Ubuntu – masz kasę? chcesz mieć dużo za darmo? chcesz pogrzebać w systemie, by Ci wszystko idealnie działało? To dla Ciebie. Muszę tu również wspomnieć o tym, że wyrażenie „pieszczony konsument” mówi o tym, że CoSTa płacąc za Maca, ma do niego pełne wsparcie i mu się to bardzo podoba.

Przyszedł czas na podsumowanie całego wykładu… Czy aby na pewno dobre jest porównywanie systemu komercyjnego, gdzie pomoc techniczną otrzymujemy za zapłacone przez nas pieniądze i systemu darmowego, gdzie pomoc otrzymujemy dzięki bezinteresowności niektórych użytkowników? Moim zdaniem – nie. Mac jest nastawiony na grupę ludzi, którzy mają spory arsenał dolarów, nie chce im się bawić z systemem i chcą by im wszystko działało od ręki. Ubuntu kierowane jest do ludzi, którzy chcą mieć coś za darmo, nie boją się konsoli i po prostu lubią sobie pogrzebać w systemie. Wracając do kupowania muzyki przez jedno kliknięcie. Ups! W Polsce to nie działa! Zdaje się, że nasz kraj jest traktowany przez Apple jako fragment Trzeciego Świata, choć znajdujemy się de facto w centrum Europy. Szkoda. Zastanów się więc, drogi użytkowniku, czy Twoim zdaniem Ubuntu ssie?

To wszystko z mojej strony o całych wykładach. Jeżeli uda mi się pozyskać zdjęcia z imprezy, to je tutaj zamieszczę.

PS Przepraszam za małe opóźnienie i jednocześnie proszę o pamiętanie o tym, że wszystkie komentarze w artykule to tylko moja opinia.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

14 komentarzy do “Ubuntu Intrepid Ibex Release Party – tak, to już było!

  • jata

    ech…

    ja sie zapisalem, ale nie przybylem…
    lepsza polowa i jej plany osiagnely zdecydowana przewage..:/

    moze nastepnym razem uda mi sie ja przekonac, ze warto chociaz mnie puscic?

    gratuluje udanego – jak widac – spotkania!!

  • Pyoter

    Spotkanie było całkiem niezłe i jak zapewniał organizator, czyli Tomek „Zen” Napierała, zorganizowane w 2 tygodnie. Oprócz Costy, przyjechał z Krakowa Azrael z kumplem reprezentując PLUG z prezentacją tejże grupy oraz później także Launchpada, również wystąpił wspomniany Zen z przedstawieniem obszarów aktywności społeczności Ubuntu. Kto nie był niech żałuje 🙂 Następna imprezka pewnie już za półroku.

  • GP

    „nie można porównywać tych dwóch systemów” – ależ oczywiście, że można. Trzeba tylko wyjść z definicji systemu operacyjnego maglowanej na pierwszym roku. A powtórzę, że system operacyjny ma za zadanie obsługę sprzętu oraz oprogramowania użytkownika. To najprostsza definicja, ale bardzo celna. W tym znaczeniu Costa ma rację. Linux ssie dlatego, że jeszcze jako desktop nie obsługuje większości sprzętu. Inna sprawa dlaczego. Nie ma współpracy (czytaj kasy) z twórcami sprzętu, nie ma sterowników. Systemy komercyjne dają dobre wsparcie techniczne w postaci infolinii, książek, prasy. Linux to fora, gdzie niestety Ci, którzy trochę lepiej się znają, odreagowywują swoje kompleksy na tych mnniej swiadomych. I tu również punkt dla Costy. Wierzcie mi, lub nie, ale mało mnie to obchodzi, czy aby działał skype na ubuntu muszę przejść z Alsa na Pulseaudio. Wg mnie nie ma też sensu bronić produktu wszystkimi siłami tylko dlatego, że jest darmowy. Twórca wraz z zapleczem ma zrobić wszystko by produkt był dobry, inaczej zacytują Costę „ssie”.

  • Azrael Nightwalker

    „Kolejnym, myślę, że najważniejszym punktem w całym wykładzie jest temat: “Architektura zamknięta – plus czy minus?”. Z perspektywy użytkownika Ubuntu zamknięte oprogramowanie nie należy do fajnych, ponieważ nie można go dowolnie modyfikować. Jednakże zamknięte oprogramowanie ma ogromny plus – każdy sprzęt, który jest do tego oprogramowania przypisany, jest przez nie w pełni obsługiwany.”
    Tu nie chodzilo o zamknieta architekture oprogramowania tylko sprzetu! Czyli: Mac vs PC.
    Mniejsza roznorodnosc sprzetu na Macach przeklada sie na latwiejsze tworzenie sterownikow. Do tego dochodzi calkowita kontrola Apple nad sprzetem ktory produkuje.
    Wspominalem pod koniec wykladu Costy ze wyszlo mu „Mac vs PC” zamiast „Mac OS X vs Ubuntu”.
    Obwinianie Ubuntu za wady calej architektury PC jest nietrafione i bezcelowe.

  • zen

    Ja z tego wykładu na pewno wyniosłem jedną myśl: sporo jeszcze mamy do zrobienia. I bardzo się cieszę 😉 Ubuntu, ze względu na m.in. otwartą architekturę sprzętową, raczej nie stanie się takim systemem jak Mac OS, ale ma szansę zaoferować podobne wrażenia z użytkowania.

  • hippie Autor wpisu

    Wiedziałem, że będą jakieś (niewielkie, ale zawsze jakieś) nieścisłości. Przepraszam Was bardzo, za ten fakt, ale niestety mimo notatek i małego nagrania, nie byłem w stanie wszystkiego dokładnie zrelacjonować. Przepraszam jeszcze raz.

  • pendejo

    ja tylko dodam, że z własnych obserwacji dostrzegam, że zwykły użytkownik nawet nie wie co to wsparcie i że może z tego korzystać. Gdy widzi błąd, który się powtarza woła sąsiada i leci reinstall, płaci za wsparcie z którego nie korzysta, więc po co ma płacić?

  • RAD2

    [quote comment=”28467″]RAD2
    ssać – brać do buzi i zasysać-.-[/quote]

    Można powiedzieć, że ta odpowiedź na moje pytanie jest inteligentna inaczej, ale paradoksalnie dobrze oddaje adekwatność tłumaczenia angielskiego wyrażenia „something sucks” jako „coś ssie”. Wygląda na to, że ktoś przetłumaczył idiom dosłownie i w dodatku wiele osób to powtarza..

    „it sucks” – to jest złe, kiepskie, do … kitu ?

  • Tom

    [quote post=”2267″][quote comment=”32154″][quote comment=”28467″]RAD2
    ssać – brać do buzi i zasysać-.-[/quote]

    … ta odpowiedź na moje pytanie jest inteligentna inaczej, ale paradoksalnie dobrze oddaje adekwatność tłumaczenia angielskiego wyrażenia „something sucks” jako „coś ssie”. Wygląda na to, że ktoś przetłumaczył idiom dosłownie i w dodatku wiele osób to powtarza..

    „it sucks” – to jest złe, kiepskie, do … kitu ?[/quote][/quote]

    A ja bym proponował „it sucks” tłumaczyć słowem „pije” – zachowujemy tu podwójne znaczenie: „pije jak przez słomkę” oraz „pije jak za ciasno zapięty kołnierzyk” (że nie powiem „pije jak guma od majtek”).

    Znalazłem bardzo ładne wytłumaczenie tego „zasysania” jako oznaki przegranej: samochód który został wyprzedzony „ssie” spaliny jadącego przed nim.

    W sumie skłaniałbym się jednak ku tłumaczeniu mniej dosłownemu: „Linux uwiera”.
    Nawiasem mówiąc jest też parę innych rzeczy, które uwierają jeszcze bardziej.