Unix na wolności – FreeBSD 20


logo Kiedy myślimy o współczesnej „implementacji” Uniksa, na ogół przychodzi nam na myśl GNU/Linux, a konkretnie jakaś z jego wielu dystrybucji. Nazwa tego samego systemu operacyjnego ciśnie się też na usta, gdy dyskutuje się o wolnym i otwartym oprogramowaniu. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę, że istnieją wolne systemy operacyjne, które bezpośrednio przejęły spuściznę po Uniksie. Należą one do rodziny BSD. Niniejszy artykuł jest poświęcony czołowemu przedstawicielowi tej rodziny – FreeBSD.

 

1. Historia

 

Historia FreeBSD zaczyna się wraz z początkiem systemów operacyjnych. Pierwsze komputery na świecie działały na zasadzie programów wsadowych. Programista musiał stworzyć program, który by obsługiwał podzespoły maszyny i zwracał w wyniku działania pożądany rezultat. Dzisiaj moglibyśmy to skrótowo opisać w ten sposób, że każdy program musiał zawierać komplet własnych sterowników do sprzętu, z którego miał skorzystać. Wraz ze wzrostem mocy obliczeniowej zrodziła się jednak idea, żeby stworzyć jeden program do obsługi sprzętu, natomiast programista, aby zapewnić swojemu dziełu możliwość skorzystania z podzespołów komputera, używałby jedynie warstwy abstrakcji dostarczanej przez pierwszy program. Tak narodziły się systemy operacyjne. Jednym z pierwszych był Unix, tworzony od 1969 roku w Bell Labs. System wprowadził szereg innowacji, które odcisnęły trwałe piętno na wszystkich systemach operacyjnych. Został napisany w języku wysokiego poziomu – C (dziś C jest uważany za język niskiego poziomu – oto jak perspektywa lat zmienia sposób postrzegania), co pozwoliło na portowanie go na każdą platformę sprzętową, na której był obecny kompilator C (w owych czasach niemalże każdy producent komputerów miał swoją własną, niekompatybilną z innymi, architekturę sprzętu). Działał według założeń, że wszystko jest plikiem, że program powinien robić jedną rzecz, ale robić ją dobrze, oraz upowszechniał regułę KISS (ang. Keep it simple, stupid; pol. Nie komplikuj, głupku). Unix rozpowszechnił się bardzo szybko, ale sielanka nie trwała długo. Wkrótce wzrosło zainteresowanie prawników kwestią programów komputerowych i własności intelektualnej. Unix, który był wcześniej dostarczany wraz z kodem źródłowym, nagle stał się produktem sprzedawanym jedynie w formie binarnej. Ten nowy, „zamknięty” Unix, zyskał nazwę Unix System V. Na marginesie dodam, że sprowokowało to Richarda Stallmana i innych programistów do stworzenia od zera własnej, wolnej implementacji Uniksa pod nazwą GNU, a urzeczywistnienie tego projektu widzimy dzisiaj jako GNU/Linux. Inne podejście wybrali naukowcy z Uniwersytetu w Berkley (USA). Wzięli oni ostatnią dostępną wraz z kodem wersję Uniksa i kontynuowali dalszy jego rozwój jako wolne oprogramowanie pod nazwą BSD (ang. Berkeley Software Distribution; pol. Dystrybucja Oprogramowania Berkley). Wprowadzili oni między innymi protokół do komunikacji w sieci – TCP/IP, który po dziś dzień jest standardem we wszystkich systemach operacyjnych. W międzyczasie narodziły się tworzone przez IBM „mikrokomputery”, działające pod kontrolą alternatywnego systemu – MS-DOS. Szybko zaczęły się popularyzować i coraz bardziej wypychać sprzęt z Uniksem w niszę serwerów, klastrów obliczeniowych i zastosowań uniwersyteckich. Na domiar złego w 1992 roku Novell wykupił prawa do Unix System V i natychmiast pozwał BSD o naruszanie własności intelektualnej. W konsekwencji system BSD został wypatroszony ze wszystkiego, co sąd uznał za własność Novella. Rozwój BSD praktycznie zamarł, a jego przyszłość stanęła pod olbrzymim znakiem zapytania. Wtedy właśnie niszę BSD zajął GNU/Linux. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych udało się jednak wypełnić wszystkie braki w BSD. Powstały nowe systemy, takie jak FreeBSD, OpenBSD, NetBSD, DragonFlyBSD, odgrywające dziś bardzo ważne role – głównym ich przedstawicielem jest właśnie FreeBSD.

 

2. Licencja BSD

 

Dyskusję o FreeBSD należy zacząć od omówienia licencji, na której ten system został wydany. Jest ona odwzorowaniem ideologii, która przyświeca projektowi. Zarówno licencja BSD, jak i GPL (najchętniej stosowana licencja w GNU/Linux), zapewnia pełen dostęp do kodu źródłowego – są to wolne licencje. Jednakże licencja BSD nie narzuca użytkownikowi niemalże żadnych wymagań odnośnie do wykorzystania kodu źródłowego i binariów, podczas gdy licencja GPL nakłada pewne ograniczenia, by chronić kod przed stosowaniem w zamkniętym oprogramowaniu. Tam gdzie to możliwe, FreeBSD będzie więc unikać oprogramowania na licencji GPL. Licencja BSD jest też często mylnie odbierana jako ta, która umożliwia zamknięcie kodu. Kod na licencji BSD nie może zostać jednak zamknięty, ale za to może stać się częścią zamkniętego oprogramowania, a żadne jego modyfikacje nie muszą być otwierane. Wolność w świecie BSD jest więc rozumiana bardzo liberalnie. Choć taka ideologia na wolnym rynku mogłaby się na pierwszy rzut oka wydawać zabójcza, to jednak stwarza realne korzyści biznesowe. Podczas gdy różne firmy od czasu do czasu są pozywane za niezgodne z licencją korzystanie z oprogramowania GPL, to jest wysoce nieprawdopodobne, żeby ktoś kiedykolwiek został pozwany za korzystanie z oprogramowania BSD, bez względu na to, w jaki sposób to robi. Dlatego firmy bardzo przychylnie patrzą na wykorzystywanie oprogramowania BSD. Za pierwszą grupę firm korzystających z FreeBSD można uznać te, które bezpośrednio używają tego systemu na swoich serwerach i urządzeniach sieciowych (routery, itp.). Firmy te nie chcą pozwolić, żeby ich rozwiązania przegrywały z konkurencją i bezpośrednio finansują rozwój systemu lub też zatrudniają programistów, którzy się tym zajmują. Drugą grupę firm stanowią te, które wykorzystują FreeBSD do swoich zamkniętych projektów. Chociaż większość osób może nie zdawać sobie z tego sprawy, to systemy Apple OS X i iOS są w zasadzie przerobionym FreeBSD. Podobnie system operacyjny w nowym Sony PlayStation 4, to też zmodyfikowane FreeBDS. Ba, nawet niektóre elementy wczesnych wersji MS Windows wykorzystywały kod z projektów BSD. Tutaj relacje firm z głównym nurtem projektu nie są na ogół takie proste. Chociaż te firmy zazwyczaj nie sponsorują rozwoju FreeBSD ani nie wnoszą do niego swojego kodu, to jednak rozwijają na własny użytek projekty na licencji BSD, które, jeśli okażą się przydatne, są adaptowane przez główny nurt systemu (np. Apple: llvm, Grand Central Dispatch). Plotkuje się też o tym, że przerobionego FreeBSD używa chiński wywiad, co potwierdza powszechną opinię, że to najbezpieczniejszy system na świecie.

 

3. Różnice pomiędzy FreeBSD a GNU/Linux

 

Różnice pomiędzy FreeBSD a GNU/Linux są często bardzo płynne. Oba systemy preferują wykorzystywanie wolnego i otwartego oprogramowania, które w olbrzymiej większości przypadków bez problemu się na nie nawzajem kompiluje. Prawdziwe różnice tkwić więc będą głównie w jądrze systemu oraz preferowanym oprogramowaniu. Trzeba tu jeszcze zaznaczyć, że w przeciwieństwie do GNU/Linuksa, dostarczanego w postaci wielu różnych dystrybucji, FreeBSD to jeden zwarty system operacyjny.

 

Zacznijmy od jądra systemu. Należy zauważyć, że Linux czuje się już na tyle niezależny od idei Uniksa, że pozwala sobie na daleko idące „herezje”. Między innymi, jedna z reguł Uniksa mówi, że wszystko jest plikiem, jednak w wyniku historycznych zawirowań Linux zmigrował ze zgodnego z tą regułą OSS (ang. Open Sound System) na ALSA (and. Advance Linux Sound Architecture). W tym ostatnim plik reprezentujący urządzenia dźwiękowe „/dev/dsp” zastąpiono abstrakcyjnym API jądra Linuksa; dodatkowo ALSA jest nie do przeniesienia na inne systemy operacyjne. Bardzo podobnie wygląda sytuacja w GNU/Linuksie z przechodzeniem z X-Servera na Wayland. We FreeBSD nie stosuje się takich rozwiązań. Programiści tego systemu, zgodnie ze słynnym bon-motem Henry’ego Spencera „Those who don’t understand Unix are condemned to reinvent it, poorly.”, nie będą dokonywać takich odstępstw. FreeBSD nadal stosuje OSS, który, pomijając zalety natury filozoficznej, przez wielu jest wciąż uznawany za system dźwięku oferujący znacznie lepszą jakość, niż ALSA. FreeBSD nie planuje też żadnych prób implementacji Waylanda. Skoro już jesteśmy przy wyświetlaniu grafiki, to trzeba też wspomnieć, że nasilająca się „linuksyzacja” otwartych sterowników do kart graficznych bardzo utrudnia ich portowanie na FreeBSD. Jednak do czasu opublikowania dziesiątej wersji tego systemu zarówno sterowniki Intela, jak i AMD, powinny być już dostępne we w miarę współczesnej wersji, a NVIDIA już teraz udostępnia zamknięte sterowniki. Niedługo przed zakupem Sun Microsystems przez Oracle, ta pierwsza firma wypuściła na otwartej licencji kod swojego Uniksa, noszącego nazwę OpenSolaris. Oracle zakończyło krótki żywot tego systemu, ale jego cenne części, które z przyczyn licencyjnych nigdy nie zostały włączone do Linuksa, znalazły swój dom we FreeBSD. W taki sposób ten Unix zyskał narzędzie DTrace i system plików ZFS. Na szczególną uwagę zasługuje właśnie ten system plików. Dzięki swoim unikalnym możliwościom (chociażby możliwość zapisywania tzw. migawek systemu plików) nawet tylko on może stanowić dla administratorów wystarczająco dobry powód do korzystania z FreeBSD. Chociaż w Linuksie ciągle rozwijany jest nowy system plików Btrfs, który ma być równie funkcjonalny co ZFS, to jednak nie dorównuje on jeszcze pierwowzorowi. Tym, którzy nie potrzebują systemu plików o takich możliwościach, polecany jest domyślny, szybki i stabilny jak skała, system plików UFS (ang. Unix File System). Administratorzy na pewno też docenią obecny we FreeBSD program jails, pozwalający niejako podzielić jeden pracujący system na kilka podsystemów. Skoro mowa o wirtualizacji, to dodam jeszcze, że dla FreeBSD przygotowywana jest profesjonalna maszyna wirtualna bhyve, która zadebiutuje w dziesiątej wersji systemu i ma się stać konkurencją dla linuksowego KVM. Ponadto jądro FreeBSD jest wyposażone w warstwę kompatybilności z Linuksem, pozwalającą na uruchamianie oprogramowania przeznaczonego dla GNU/Linux, które z jakiegoś powodu nie może być przekompilowane natywnie na FreeBSD.

 

W olbrzymiej większości dystrybucji GNU/Linux oprogramowanie dla użytkowników jest kompilowane na serwerach twórców systemu, a następnie pobierane w wersji binarnej przez menadżer pakietów na komputer docelowy. Można używać menadżerów tekstowych, takich jak apt, czy yum, albo graficznych: Synaptic, Centrum Oprogramowania Ubuntu, Yast, itp. W przypadku FreeBSD preferowana metoda instalacji oprogramowania jest inna. Serwery projektu hostują kod źródłowy oprogramowania, a użytkownik, korzystając z systemu zwanego „portami” (ang. ports), pobiera ten kod w sposób zautomatyzowany i na miejscu kompiluje. W tekstowym pliku „/etc/make.conf” można ustawić wszelkie opcje dla portów i kompilatora, które pozwolą na nawet bardzo agresywną optymalizację kompilacji. Porty – podobnie jak menadżery binarnych pakietów, znane z GNU/Linux – potrafią także obsługiwać zależności. Oznacza to, że jeżeli program, który próbujemy skompilować z portów, wymaga do tego biblioteki, której nie ma w systemie, to jej kod też zostanie pobrany i skompilowany. Zalety takiego rozwiązania są oczywiste. Kod skompilowany pod konkretny procesor zawsze będzie działał szybciej, niż binarka przeznaczona na wszystkie procesory danej architektury. Dzięki temu porty stają się główną zaletą FreeBSD, obok której nie da się przejść obojętnie. Jest to tak ważna rzecz, że po instalacji FreeBSD otrzymujemy w zasadzie system plików, a na nim jądro, kompilator, powłokę, edytor tekstu i niewiele więcej. Całą potrzebną resztę ma dokompilować sobie użytkownik z portów. To rozwiązanie zainspirowało twórców dystrybucji GNU/Linux Gentoo do wprowadzenia bardzo podobnego narzędzia o nazwie Portage. W miarę jak wszędzie się wkrada nowoczesność, także i do FreeBSD zawitał binarny menadżer pakietów pkg. Tak jak w Ubuntu jest łatwo zainstalować program przy pomocy komendy:
apt-get install nazwa_programu
tak i we FreBSD można obecnie równie łatwo zainstalować ów program przy pomocy:
pkg install nazwa_programu
Nie jest to często stosowane rozwiązanie, jednak są pewne przypadki, jak np. LibreOffice, gdzie kompilacja wymaga tak dużo czasu i zasobów, że gra po prostu nie jest warta świeczki i lepiej od razu zainstalować binarkę. Skoro tyle mówimy o kompilacji, to koniecznie należy wspomnieć o kamieniu milowym, osiągniętym przez dziesiątą wersję FreeBSD, albowiem zakończono w niej migrację z kompilatora na licencji GPL – GCC na Clang/llvm. llvm to nowoczesny kompilator, początkowo wykorzystywany przez Apple w ich systemach (głownie iOS). Został on jednak opublikowany na licencji BSD i szybko zyskał uznanie programistów, ze względu na nowoczesne rozwiązania i modułową budowę (wspomniany wcześniej moduł Clang pozwala na kompilację kodu w języku C i C++). Wbudowanie w system kompilatora, wydawanego na tej samej licencji co reszta systemu, to bardzo ważne osiągnięcie. Ponadto nowoczesny llvm może przyciągnąć do FreeBSD wiele osób zainteresowanych tą alternatywą dla GCC. Domyślna powłoka dla FreeBSD to sh (Powłoka Bourne’a), ale można też podczas startu wybrać csh lub tcsh (w większości dystrybucji GNU/Linux domyślną powłoką jest bash). O reszcie oprogramowania we FreeBSD ciężko cokolwiek powiedzieć. Będzie ono takie, jakie sobie skompiluje z portów/doinstaluje z pkg użytkownik – od KDE po LXDE; od Apache po nginx; od Firefoksa po Chromium. Wolność wyboru oprogramowania w systemie FreeBSD jest absolutna.

 

4. Podsumowanie

 

FreeBSD z całą pewnością nie powinien być postrzegany jako „gorszy Linux”. Jest to alternatywny, mający wiele do zaoferowania system. Trzyma się tradycyjnych rozwiązań, dzięki czemu administrator nie musi się obawiać gwałtownych zmian w podejściu do obsługi systemu, ale jednocześnie ma wiele nowoczesnych i atrakcyjnych funkcji, których brakuje konkurencji. Ci z was, którzy chcieliby wypróbować FreeBSD, muszą się jednak liczyć z tym, że system ten będzie wymagał od użytkownika niemalże eksperckiej wiedzy z zakresu Uniksa. Istnieje natomiast PC-BSD – to przerobione FreeBSD, wyposażone w środowisko KDE i graficzny instalator, dzięki czemu powinno być równie proste w instalacji i obsłudze, co Ubuntu. Ten właśnie system mogę polecić osobom, które dopiero chcą wstąpić na ciekawą drogę przygody z FreeBSD.

 

korekta: ionash.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

20 komentarzy do “Unix na wolności – FreeBSD

  • Adam

    Dzięki wielkie za artykuł 🙂
    Świetny tekst, można się z niego dowiedzieć nieco więcej o tym systemie. Już sama historia jest ciekawa. Z całą pewnością poczułem się zachęcony wypróbować takie alternatywne rozwiązanie.

    Raz jeszcze dzięki, oby tak dalej 🙂

  • kwahoo

    Przy okazji portów i Libre Office docip:

    – Uzytkownik Debiana odwiedza fana Gentoo. Gentoo-wiec pokazuje mu swój super komputer i swój super_skompilowany_od_początku_system. Debian-owiec ogląda wszystko i mówi: Wiesz, wszystko fajnie, super i w ogóle. Tylko musisz zrobić cos z myszką bo ci skacze.
    – A, nie. Myszka jest OK. To tylko Open Office się w tle kompiluje…

  • ydk2

    Tak BSD naprawdę jest stabilne, myślałem o przejściu, ale… właśnie, ale z komputera korzystam nie tylko ja. Mój osobisty to inna sprawa, ale znowu otwarty kod i kompilacja, nie mam na to czasu, a ile razy trzeba grzebać w kodzie, to tyć męczące. Dla przeciętnego użytkownika nie do przejścia. Jestem raczej za ideą Ubuntu, tak otwarty, jak i zamknięty kod, żadna skrainość nie jest dobra.

    Heh nie wiem dlaczego, ale jakoś chodzi mi po głowie data 1953, jako związana z Unixem.
    No cóż nie istotne, ciekawa ta historia, mam na przykład prasę z lata 1986r. z newsem o krachu nowego systemu IBM i Microsoft i przeniesieniu premiery owego na za rok, a wiki pisze o 1985r. , ach co rok dalej to inna data.

  • progeo

    [quote comment=”54716″]Przy okazji portów i Libre Office docip:

    – Uzytkownik Debiana odwiedza fana Gentoo. Gentoo-wiec pokazuje mu swój super komputer i swój super_skompilowany_od_początku_system. Debian-owiec ogląda wszystko i mówi: Wiesz, wszystko fajnie, super i w ogóle. Tylko musisz zrobić cos z myszką bo ci skacze.
    – A, nie. Myszka jest OK. To tylko Open Office się w tle kompiluje…[/quote]

    Super komentarz – Debian is best – Nie gonie za ciągłym uaktualnieniem nowości – desktop musi pracować stabilnie – na pendrive mogę się bawić i testować!

  • lucas

    Witam!

    [quote post=”20099″]Ktoś instalował tego FreeBSD? Ma to polską wersję językową?[/quote]

    Tak, jest polska wersja językowa, instalacja w miarę łatwa (przed instalowaniem proponuje zobaczyć jakiś filmik na YT). Korzystałem z tego systemu około roku, pełnił funkcję desktopa. W moim przypadku po konfiguracji wszystko działało dokładnie tak jak na linuksie. Niestety sytuacja zmusiła mnie do przejścia na debiana (też dobry system), ale za kilka miesięcy wracam do freebsd. Polecam ten system, w obsłudze podobny do linuksa (nie taki sam!) i zdecydowanie warto spróbować. A i jeszcze jedno. Przed instalacją warto postarać się o dostęp do internetu przez kabel (nie wifi) bo to często przyspiesza cały proces 😉

    Pozdrawiam

  • Krzysiek

    Jak stworzyć bootowalny pendrive z PcBSD? Zależy mi na PcBSD gdyż posiada graficzny instalator oraz możliwość wyboru pomiędzy PcBSD a FreeBSD. Imagewriter nie łyka obrazu, unetbootin tworzy coś czego nie akceptuje mój laptop, stacja DVD-rom niestety mi zdechła (samsung). Pozdrawiam wszystkich.

  • archuser

    [quote comment=”54795″]Jak stworzyć bootowalny pendrive z PcBSD? Zależy mi na PcBSD gdyż posiada graficzny instalator oraz możliwość wyboru pomiędzy PcBSD a FreeBSD. Imagewriter nie łyka obrazu, unetbootin tworzy coś czego nie akceptuje mój laptop, stacja DVD-rom niestety mi zdechła (samsung). Pozdrawiam wszystkich.[/quote]
    Za pomocą komendy dd if=OBRAZ_PŁYTY of=/dev/sdX
    X to oznaczenie Twojego pendriva (nie partycji na pendrivie!). Sprawdzić je możesz poleceniem lsblk lub blkid. Jeśli masz jakieś dane na penie to zrób ich kopię, bo dd je nadpisze. Pozdrawiam.

  • Krzysiek

    Wielkie dzięki. Ślicznie się nagrało choć pierwsza próba spełzła na niczym, przyczyna prozaiczna i śmieszna, zapomniałem o przejściu na konto roota.

    Nowy sprzęt (Haswell, Z87, WiFi ac itp) – wersja live PCBSD 9.1 za nic nie chce się uruchomić, po prostu w pewnym momencie staje i nie idzie dalej. Ten sam problem miałem przy instalacji Opensuse 12.3 KDE w wersji DVD, pomogła dopiero instalacja sieciowa.

    Na laptopie z bebechami poprzedniej generacji system pięknie się uruchamia nie rozpoznając jedynie Broadcoma WiFi co po podłączeniu kabelka zapewne można zlikwidować w trzy minuty. W weekend instalacja na stałe, już się nie mogę doczekać.

  • onyx

    FreeBSD piękny i bardzo miły system. Pisałem kiedyś pracę na temat : systemy UNIX w rozwiązaniach klastrowych. W dużej części oparłem to na FreeBSD i AIX. Dwa systemy bardzo odmienne, ale jednocześnie tak bardzo podobne.

  • labiol

    Bardzo fajny artykuł.
    Jednak, w jednym miejscu się nie zgadzam.
    Gdy piszesz: „.. to Richarda Stallmana i innych programistów do stworzenia od zera własnej, wolnej implementacji Uniksa pod nazwą GNU, a urzeczywistnienie tego projektu widzimy dzisiaj jako GNU/Linux” w miejscu GNU/LINUX powinno być GNU i dalej GNU/HARD. Linux i Stallman to trochę inna bajka – oczywiście mocno przeplatająca się.

    http://en.wikipedia.org/wiki/GNU_Hurd
    http://www.gnu.org/gnu/thegnuproject.html

    Pozdr.

  • czytelnik2

    *BSD, FreeBSD, dla mnie super przejrzyste, wszystko tam gdzie trzeba, linux, ok, ale jak się go dostosuje do siebie, dla mnie każde *BSD jest dużo bardziej intuicyjne i przejrzyste niż linux. Ale w linux jest dużo rzeczy zautomatyzowanych, problemy z zależnościami prawie nie występują, a w BSD trzeba się niekiedy na kombinować. No i kernel z BSD – szczególnie jego konfig jest genialny! Linux hmm. 🙂

  • Michał

    Od ok 7 lat stosuję FreeBSD na serwerach i powiem że chodzą stabilnie 24h. Zaimplementowałem też na jednym z serwerów ZFS i też jest mega stabilny pomimo że często w firmie siada napięcie i serwery się resetują. Dla mnie poruszanie się po FBSD jest o wiele przyjemniejsze niż w linuxie. Łatwo się go dostosowuje do swoich potrzeb no i przyjemniejszy jest dla mnie PF. Fakt że w linuxie dużo nie siedziałem bo jakoś nie mogę się przekonać do niego:/

  • jan

    Na próbę zainstalowałem sobie FreeBSD 11. Podobno bezpieczniejszy w internecie. Okazało się, że nie na darmo ma demona (diabełka) w logo. Najpierw nie chciał się zamontować na spartycjonowanym dysku. Dałem mu do dyspozycji cały dysk i na to się zgodził, łaskawie się zainstalował, zadając niezbyt jasne pytania co do partycji. Chwila nieuwagi i zeżarł mi drugi dysk 1Tera. Bezpowrotnie stracony, bo zmienił partycję rozruchową z MBR na GPT, a nie miałem zapisanego MBR, a nawet gdyby to wątpię czy po takiej operacji obraz MBR by coś pomógł. Uruchomiłem, napracowałem się co nie miara instalując potrzebne mi aplikacje, nie powiem wybór jest spory, proces instalacji przebiega dość sprawnie. Działa dość sprawnie, brak czcionek utf8 i klawiatury pl. programisty, ale gdzieś by znalazł. Na zakończenie problemy z komendami na wyjście, Xfce wyłączył tylko Xy pozostała konsola próbowałem poleceń z debiana, nie za wiele pomogło, wyłączyłem wyłącznikiem. Następne włączenie i kicha stwierdza że źle odłączyłem usb i zaczyna sprawdzać partycję wymiany. Ma do sprawdzenia 15000 bloków. 5000 sprawdził w >3 godziny. Zostawiłem w diabły diabełka. Spróbuję zostawić sprawdzanie na noc. Jestem dość uparty, ale jak jeszcze raz odwali mi taki numer ze sprawdzaniem to wywalę ten diabelski pomiot. Ostrzegam istotnie działa tutaj jakiś złośliwy demon.

  • Sam

    Instalowałem PC-BSD, filozoficznie i praktycznie podobne rozwiązanie do UBUNTU. Niestety albo stety ta wersja nie przypadła mi do gustu, podobnie jak UBUNTU i podobne wynalazki, chodziło to na moim sprzęcie ociężale i właściwie nie wiele opcji działało, nie wiedzieć czemu. Potem instalowałem FreeBSD kilka razy… W końcu w ten weekend się zmusiłem i mam system z którego jestem całkiem zadowolony, który tknie świeżością. Niesamowita jakość pracy, przeglądania internetu w porównaniu do Debiana, którego używałem wcześniej przez wiele, wiele lat. Linux jest w porządku, lecz chyba do niego już nie wrócę. FreeBSD mnie po prostu zauroczył swoją prostotą, intuicyjnością, która w Linuksie powoli się kończy. Windowsa można by porównać do jakiejś hybrydy auta, który pięknie wygląda, lecz pod maską ma wybrakowany silnik syreny, zrobiony przez Chińczyków, którzy syreny na oczy nie widzieli. Linux to luksusowe Ferrari! A FreeBSD to luksusowy i bardzo wygodny statek rejsowy, który delikatnie i zwinnie mknie na fali!

    • Bartosz

      „Linux to luksusowe Ferrari!”
      Możesz coś więcej napisać na ten temat?

      Od wielu już używam Linuksa, od ok 10 lat zawodowo na co dzień pracuję na Linuksie i nie wyobrażam sobie w żadnym wypadku powrotu do windowsa gdzie nic nie jest pewnego nawet to czy system zadziała. Ot chociażby w ostatnim tygodniu windows 7 przestał mi działać na laptopie i z nieznanego powodu nawet nic na ekranie się nie pokazuje, tryb awaryjny nie działa :(Na chwilę obecną ze wszystkich systemów

      Od systemu wymagam stabilności i szybkości. Przetestowałem wiele dystrybucji Linuksa i windowsa włącznie chyba ze wszystkimi serwerowymi. Na chwilę obecną nie widziałem nic szybszego niż to co używam na co dzień Archlinux + XFCE4 miesiąc temu jeszcze na ATHLON 5200+ gdzie był szybszy niż win8.1 na I3-3217U a obecnie Arch siedzi na desktopie E3-1240v2. Zaznaczam nie potrzebuję wodotrysków graficznych. Wygląd ma trzeciorzędne znaczenie. Ma działać stabilnie i szybko.
      Sorry ale Debian przy tym jest bardzo ociężały, Red Hat zamknięty, Fedora to kobyła, Ubuntu chyba wolniejsze nawet od windowsa.
      Moje pytanie właściwe do którego zmierzam a jak szybkość działania Linuksa ma się do FreeBSD?
      Po rozmowach z ludźmi na forach BSD odradzali mi bawienie się tym bo nic lepszego od Linuksa nie osiągnę pod względem szybkości działania. Widzę tutaj wszyscy się zgadzamy.
      Próbowałem coś tam zainstalować ale faktycznie jako 20 letni znawca Linuksa powiem nie było łatwo więc i system jest ten dla naprawdę wybranych 🙂

      Do autora:
      ” system plików ZFS” to nie tylko domena rodziny BSD ale jest dostępny na Linuksie od wielu lat.