Poniedzielnik: wieści ze świata OpenSource. Numer 53 3


Wieści ze świata Open Source: 5 czerwca – 11 czerwca 2012

Linux Mint nie zatrzymuje się i idzie dalej – tym razem zaprezentowali Mint Box. Kawałek procesora z kartą graficzną, trochę RAM-u, niewielki dysk twardy. I żadnych wiatraczków. Wszystko upchnięte w walizeczkę wielkości modemu. I wszystko byłoby normalne, gdyby nie to, że zamiast synonimów przymiotnika „mały” powinienem tam używać czegoś znacznie większego. Także w stosunku do ceny tego urządzenia.

Firefox 13

Eskalacja numerów wersji Firefoksa trwa nadal. W tym tygodniu dostaliśmy do dyspozycji wersję trzynastą tej przeglądarki. Z wersji na wersję Ognisty Lis jest coraz lepszy. Zgoda – szybkością w porównaniu do Opery i Chroma nie powala, ale mimo wszystko sentyment pozostaje (w szczególności do rozszerzeń). A od wersji 12 da się tej przeglądarki używać. Coś co posypało się w czasach FF4 w końcu zaczyna być naprawiane.

W nowym Firefoksie nie ma wiele zmian, ale które są – są dosyć ciekawe. Na nowych, pustych kartach będą teraz wyświetlane miniatury najczęściej odwiedzanych stron (ta funkcjonalność to jedne z najczęściej pobieranych dodatków). Przeprojektowano też domyślną stronę domową (about:home). Pozostały tam tylko wyszukiwarka i przyciski do różnych funkcji – menadżer ściągania, ustawienia, zakładki, synchronizacja itd. Tylko po co tam są te irytujące „podpowiedzi” o instalacji minimotywów, organizacji non-profit itp? Kliknąłem w to z nadzieją, że przeglądarka sobie to zapisze i nie będzie dalej tego wyświetlać. Niestety, byłem w błędzie. Może znajdzie się na to jakieś rozszerzenie? I co to za trend z wybieraniem rzeczy dla użytkowników? Unity – „Dostępne do pobrania” zajmujące masę miejsca w Dashu. W dodatku to jakieś dziwy z repozytorium. Można się tego wszystkiego pozbyć w mniej lub bardziej wyszukany sposób, ale… mnie to denerwuje. A teraz każda aplikacja internetowa wybiera specjalnie coś dla mnie. Chyba wrócę do blacklistowania wszystkich ciasteczek…
Dobra chyba trochę odszedłem od tematu.

Pozostałe zmiany w Firefoksie 13:

  1. Domyślnie włączony protokół SPDY
  2. Domyślnie włączone płynne przewijanie
  3. Uruchamianie FF z dużą ilością kart będzie teraz znacznie szybsze. Zamiast wgrywać wszystkie na raz przeglądarka otworzy najpierw stronę, która będzie wyświetlona użytkownikowi. Pozostałe będą doczytywane pojedynczo w tle.
  4. Na stronie informacji dla pomocy technicznej (about:support) jest teraz przycisk resetowania ustawień przeglądarki do wartości domyślnych.

MintBox

MintBox to niewielki komputer upakowany w zgrabną obudowę wielkości domowego routera i napędzany najnowszym Linux Mint. Producentem jest CompuLab, firma od 15 lat zajmująca się produkcją komputerów przemysłowych, jednopłytowych jednostek i innych tego typu rzeczy.

MintBox dostępny jest w dwóch wersjach – Basic i Pro. Wersja Pro różni się od wersji podstawowej dwa razy większą ilością pamięci operacyjnej, lepszym APU oraz „dziurawą” obudową w celu odprowadzenia dodatkowej ilości ciepła generowanej przez silniejszy procesor.

Konfiguracja wersji Basic:

  • 250GB HDD
  • APU G-T40N (1.0 GHz dual core + Radeon HD 6290 – 9W)
  • 4GB RAM

Konfiguracja wersji Pro:

  • 250GB HDD
  • APU G-T56N (1.65 GHz dual core + Radeon HD 6320 – 18W)
  • 8GB RAM

Jak widać, pod względem możliwości obliczeniowych nie powala. Z drugiej strony wersja Basic przy maksymalnym obciążeniu pożera jedynie 17W (wersja Pro: 24W). Mało jak na PC, trochę dużo jak na działający 24/7 serwer domowy (jakieś 40-60 złotych rocznie za prąd). Z drugiej strony MintBox jest raczej minimalistycznym PC-tem niż domowym serwerem. Teoretycznie zastosowane APU powinno wystarczyć do odtwarzania filmów HD. Ale do gier wydanych po 2010 roku już nie za bardzo.

Dysk twardy to niestety nie SSD, ale temu można zaradzić. Zarówno dysk twardy jak i RAM są łatwo dostępne ze spodniego panelu urządzenia. Akurat ilość pamięci operacyjnej jest tu zaletą – pod względem koszty/wydajność lepiej byłoby nawet dorzucić kolejne 4 giga RAM-u w zamian za nawet mniejszy dysk. MintBox ma sporo gniazd USB – zawsze można sobie podłączyć duży, zewnętrzny dysk twardy. A jeżeli mowa o gniazdach, to urządzenie ma więcej dziur niż szwajcarski ser:

  • Dwa wyjścia wideo: HDMI i DisplayPort
  • Dwa wejścia/wyjścia audio – cyfrowe i analogowe
  • 2 porty USB 2.0 oraz 2 porty USB 3.0
  • 2 porty eSATA
  • 2 gniazda miniPCI
  • port szeregowy (RS232)
  • Port ethernet z gigabitową kartą sieciową
  • WiFi 802.11 b/g/n + BT (dwie anteny)
  • Gniazdo na HDD 2,5”

Pozostaje kwestia ceny: wersja Basic kosztuje 476 dolarów. Wersja Pro: 549 dolarów. Do tego należy doliczyć podatki, cła i koszty wysyłki. Sporo, jeżeli brać pod uwagę tylko czystą specyfikację. Jednak płaci się tutaj za niewielki rozmiar, brak wiatraczków (czyli ciszę) i pokaźną liczbę gniazd. Oraz 10% które idzie na konto Linux Mint. Pozostałe 90% kwoty zgarnia producent – CompuLab.

Źródła:
Ogłoszenie na blogu Linux Mint
Strona domowa CompuLab

W skrócie

Piąta edycja Humble Indie Bundle zebrała już ponad 4,3 miliona dolarów. Do zestawu gier dorzucono trzy nowe pozycje: Super Meat Boy, Braid i Lone Survivor. Ponadto w ciągu pierwszych 3 dni akcji sprzedano ponad 10.000 zestawów za pośrednictwem Centrum Oprogramowania Ubuntu.

Trochę o sterownikach dla kart graficznych AMD: otwartoźródłowe sterowniki dla starych Radeonów (seria R500, używana m.in. w XBox 360) są już doprowadzone do stanu w którym mogą swobodnie konkurować z własnościowymi Catalystami dla tych kart graficznych. Ponadto prawdopodobnie stare sterowniki (Legacy) dla kart serii HD 2000, 3000 i 4000 będą posiadały wsparcie dla X.org-server 1.12. Użytkownicy tych kart nie zostaną sami na lodzie, przynajmniej jeszcze w tym wydaniu serwera X.

Carmageddon: Reincarnation będzie miał swój linuksowy port.

Trochę niespodziewanie (po roku od wypuszczenia 1.0-rc4) na serwerach pojawiła się nowa wersja mplayera oznaczona numerem 1.1.

Canonical na Computex – największej imprezie komputerowej w Azji – zaprezentowało dwa nowe urządzenia bazujące na architekturze ARM i wykorzystujące Ubuntu. Wyse T50 (niewielki domowy komputer) i MiTAC (serwer do zastosowań chmurowych). Na wystawie pokazano też Ubuntu TV oraz Ubuntu4Android.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

3 komentarzy do “Poniedzielnik: wieści ze świata OpenSource. Numer 53

  • ionash.

    „Ta funkcjonalność to jedne z najczęściej pobieranych dodatków” – a po polsku by nie można? Na przykład: „dodatek zapewniający tę funkcję jest/był jednym z najczęściej pobieranych”?
    „[…] komputer […] napędzany najnowszym Linux Mint” – „napędzany” to akurat jest prądem, choć w żadnym razie nie jest to odpowiednie określenie, on raczej pracuje pod kontrolą najnowszego Minta.

  • kwahoo

    Pamiętam jak przed laty, przy uruchamianiu komputera pojawiał się komunikat „Napędzany przez PLD 1.0”. Nie kontrolowany a napędzany. System operacyjny jako (def.) program działający od uruchomienia komputera aż do jego wyłączenia jest „silnikiem” dla tego komputera. Zależy od niego nie tylko jak, ale i czy ten komputer działa.

    Trudno mówić, że coś napędzane jest prądem elektrycznym. Przecież maszyny napędzane są silnikami, a energia elektryczna jest tylko zużywana przez te silniki.

    PS Nie wiem czy mam rację, ale chciałem zasiać ziarno wątpliwości. Bonus: trudno trzymać się sztywnych ram językowych w przypadku czegoś takiego jak Linux. Linux budzi emocje, Linux czasami ulega antropomorfizacji itd. Jaki jest biernik dla słowa „Linux”? Zwykle mówi się kogo? co? (widzę) Linuksa, jednocześnie mówiąc kogo? co? (widzę) Windows. To dużo mówi o tym jakie uczucia pojawiają się w przypadku Windows (martwy kawałek kodu) i Linuksa (prawie jak człowiek) 😉

  • Dwimenor Autor wpisu

    „Napędzany” jest żargonowym określeniem na tą sytuację, ale czy do końca błędnym? Według słownika języka polskiego:
    „Napędzać – powodować funkcjonowanie jakiegoś mechanizmu lub jego części”.
    Pasuje jak ulał do systemu operacyjnego. Swoją drogą, pamiętam jeszcze naklejki „Powered by Ubuntu” dodawane bodajże kiedyś do darmowych płyt instalacyjnych Ubu.