"System dla blondynek" czyli trzeci wywiad ze zwykłym użytkownikiem. 47


Przepraszam wszystkie blondynki za ten dwuznaczny tytuł, ale takie określenie padło w trakcie mojego kolejnego wywiadu, a że osoba je wypowiadająca akurat blondynką jest uznałem, że wie co mówi 😉

Sprzęt:
Acer 2304
Celeron M 1,5
512 RAM
Intel 845 (850?)
DVD CDRW
Ubuntu 7.04

O mnie
Lat 20, prawie studentka Lingwistyki Stosowanej na Uniwersytecie Warszawskim, biegła znajomość hiszpańskiego, niemieckiego, mniej biegły (ale raczej dobry) angielski, zdaje się ze dogaduję sie po portugalsku, no i w planach mam naukę następnego, co najmniej jednego języka. Dorabia w helpdesku MBanku.
Moje komputery
Nie mam o nich jakiegokolwiek pojęcia. Były. I ich używałam w stanie takim jakim były i tyle. Oczywiście wszystkie i zawsze miały Windows. Ze względu na zainteresowania (języki :P) używałam Windowsów po polsku, niemiecku i hiszpańsku, wraz, oczywiście, z odpowiednimi klawiaturami itd. Używałam do pisania, internetu, słuchania muzyki i gadania – używam MSN (mam wielu przyjaciół w wielu krajach świata i ten wydaje się po prostu najpowszechniejszy) i gg (wiadomo). W pracy, wiadomo, XP.
Skąd masz Ubuntu
Dostałam wraz z laptopem. No i mam.
Pierwsze wrażenie
Pięęęęęęęęęknyyyyyyy 😀
Bardzo mi sie podoba. Jest taki ładny 😉
Podoba sie wszystkim moim kolegom. A najbardziej zazdroszczą mi zegara. Nikt nie ma takiego zegara. Cyferki, jakie „normalnie” są w pasku wymagają ciągłego przyglądania się, a tutaj……. Patrze i wiem. Super. Da sie taki zrobic na Windowsie? Bo nigdzie takiego nie widziałam.
Pozytywy?
Jest ładny, jest prosty. Bardzo podoba mi sie mój dolny pasek, na którym mam chyba wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy i nie muszę ich szukać gdzieś tam. Mnie to za bardzo nie obchodzi, ale moim kolegom podobały sie tez takie wykresy na tapecie, które pokazują obciążenie komputera itp. Nie trzeba szperać w „Start-System”. No i oczywiście wspomniany wcześniej zegar.
Bardzo mi sie podoba, że jak odtwarzam muzykę wystarczy, że kliknę na jedną piosenkę, a na otwartej liście pojawiają sie wszystkie. W Windowsie używam WinAmpa i muszę klikać na każdą oddzielnie, żeby móc posłuchać.
Najbardziej zaś podoba mi się zmiana języka – klikam na pasku, zmieniam język i juz mogę pisać w wybranym, mam klawiaturę do jakiej jestem przyzwyczajona i w dodatku sprawdza mi błędy!! W każdym z Windowsów, z których korzystałam napisanie czegokolwiek w innym niż ten aktualny język doprowadzało mnie do rozpaczy.
Wiem gdzie co jest. Nie wiem dlaczego, ale Ubuntu robi to co chcę akurat żeby zrobił. Jakoś tak ma dobrze rozłożone programy w menu. Ogólnie – jest dla mnie bardzo wygodny. No i pozwala na pomyłki i eksperymenty – jeśli tylko coś źle zrobię, albo co gorsza chce coś usunąć, skasować zaraz ostrzega, wola hasła – po prostu system dla blondynek.
No i moi koledzy…. Wszyscy tacy byli przemądrzali…. A kiedy zobaczyli mój laptop …. Skąd masz? A co to? Aaaa to ten „diabelski” system 😀 A skąd go wziąć? A załatwisz mi? A ten zegar jak zrobić? Zyskałam w ich oczach 😀
Nawet mój chłopak zainstalował sobie Ubuntu.
I co, brak minusów?
No ja nie widzę. No może jeden, że coś nie chciał mi otworzyć płyty z kursem na prawo jazdy, ale jakoś w końcu zadziałało. Minusem jest za to, że w pracy patrze na XP-ka, który jest przy Ubuntu jakiś jakiś toporny 😛
Plany? Zmieniasz?
NIEEEE! Jestem bardzo zadowolona.
A w planach mam sprawdzenie czy uda mi się zmienić kursor. teraz mam taki tęczowy, a na XP-ku mam zwierzątka. I takie chcę mieć na Ubuntu.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

47 komentarzy do “"System dla blondynek" czyli trzeci wywiad ze zwykłym użytkownikiem.

  • sylwester Autor wpisu

    I od razu skomentuję: ów wspaniały pasek i pulpit to układ znany z MacOS, a ten zegar to gdesklets i OS X Clock.

    Jest to najbardziej entuzjastyczny wywiad z dotychczasowych. Zapewniam, że prawdziwy. Więc da się?
    Ja od dawna jestem przekonany i ten pogląd lansuje: dobrze skonfigurowany Linux aż nadto wystarcza każdemu Zwykłemu Użytkownikowi. 😀

  • lukas

    Fajne uczucie jak się kogoś przekona do Linuksa. Gorzej jak ten „ktoś” wróci do starych korzeni, bo coś mu nie chciało zadziałać.

  • ZwykłyUser

    Super. Tylko zadać trzeba było pytanie – czy sama sobie ów system skonfigurowała? Bo zasadnicznym problemem jest to, że większość ZU potrzebuje POMOCY przy konfiguracji zupełnie nieznanego systemu, a niestety znalezienie kogoś kto zna się na ubuntu i przyjdzie do domu pomóc w rozwiązaniu rozmaitych problemów graniczy z cudem. Tak, oczywiście wszystkie problemy można rozwiązać szukając inf. w necie – ale ZU ma problem ze zrozumieniem nowej, skomplikowanej terminologii.
    Ja walczę już z ubu dwa tygodnie a do dziś nie udało mi się skonfigurować netu (umts). Poza tym super, ale bez netu jakoś „nie teges”…

  • Fusin

    Hehe , no rzeczywiscie fajny wywiad (chyba najlepszy z tych trzech 😉 ) . Widać, że osoba, która się w nim wypowiada nie interesuje się komputerami , ale dobrze zdecydowała, nie formatując kompa 😉 Pozatym jak widać, sam system bardzo jej pomaga w nauce języków no i wogole jest bardzo zadowolona. Szkoda tylko, że nie zapytałeś jej, czy instalowanie oprogramowania sprawia jej trudność 😉 Wtedy caly wywiad bylby idealny dla osob, które ciągle mówią jaki to Linux jest ” trudny w obsludze i instalacji oprogramowania , toporny i wogole bez sensu” ;] Ale mimo wszystko 10/10 za wywiad 😉

  • Zamber

    Mały flame: Linuks jest toporny i często ludzie go porzucają/olewają użytkownicy trochę ponad (pod kątem wymagań) Panią z artykułu bo nie ma możliwości pracy z aplikacjami Windowsowymi na zadowalającym poziomie.
    Przez spory czas starałem się nawrócić swoją dziewczynę na Linuksa, działała na moim desktopie bezproblemowo, lecz (jak to zawsze bywa) sporo rzeczy nie było dla niej dostatecznie zrozumiałych. Poza tym stwierdziła, że w chwili gdy się np. rozejdziemy ona zostanie z systemem o którym nic nie wie (i nadworny informatyk jej ojca też :P). Używa ona także całego pakietu Corela (ma legala ;O) i sam z siebie Corel się długo ładuje, odpalanie go na wine było by katorgą. Nie może porzucić Corela bo robi projekty dla taty (który też Corela używa) i na dodatek podobno ich drukarnie przyjmują tylko Corelowe formaty (o zgrozo). Na domiar złego ma ona połączenie dial-up przez Plusa (nie orientuję się w ich ofercie) które działa straaasznie źle.
    Oczywiście zaproponowałem jej przygotowanie wszystkiego tak, że by się nauczyla i miała wszystko działające tak jak ona chce, ale stwierdziła, ze po prostu nie ma sensu, ma system który zna, który działa i który potrafi obsłużyć.
    Tak czy inaczej wydaje mi się ze dało by się ją nawrócić za kilka lat, gdy wszystko w Ubuntu będzie tak spójne i przejrzyste jak w okienkach (chodzi mi o odporność na użytkowników i utarte sposoby – nawyki których trudno się pozbyć, ostatnio była dyskusja na ten temat gdzieś).

    Pani lingwistka oczywiście czuje się lepiej z Ubuntu, ponieważ:
    1. Został skonfigurowany przez znającą się osobę pod potrzeby owej Pani.
    2. Ubuntu jest systemem lepiej dopasowanym do jej potrzeb, niż okna.

    Można by dopisać jeszcze kilka punktów, ale po co skoro każdy po przeczytaniu tego artykułu wie o co chodzi ;).

    Wracając do mojego przypadku, Linuks jako taki potrzebuje jeszcze sporo więcej odporności na przełamywanie złych nawyków u użytkowników.

    No i oczywiście ZU musi chcieć sie nauczyć.

    Sorry za nieład i chaos ale myślę, że rozumiecie co chciałem powiedzieć xD.

  • sat

    Moja znajoma nabyła również laptopa z Mandrivą 2006 na pokładzie. Był to jej pierwszy komputer, nieświadoma używała go przez kilka tygodni korzystając z Mandrivy i z jej opowiadań wynika, że była zadowolona. Wyjeżdżając na wycieczkę, oddała laptopa do zabawy swojej szkolnej koleżance – informatyczce. Kiedy wróciła z wycieczki, otrzymała laptopa z zainstalowaną piracką wersją Windowsa. 🙂 Szkoda, to mogła być kolejna zadowolona z komputera blondynka.

  • mario_7

    Wywiad świetny – widać, że osoba, która nie zna się na komputerach może, jeśli chce, używać Ubuntu, nawet jeśli wcześniej miała styczność tylko z Windows.

    Takie wywiady mogłyby się ukazywać w gazetach. 😉

    [quote comment=”8335″]Mały flame: Linuks jest toporny i często ludzie go porzucają/olewają użytkownicy trochę ponad (pod kątem wymagań) Panią z artykułu bo nie ma możliwości pracy z aplikacjami Windowsowymi na zadowalającym poziomie.[/quote]Zechciej zauważyć jedną, podstawową, sprawę – Linux to nie Windows.
    [quote comment=”8335″]Tak czy inaczej wydaje mi się ze dało by się ją nawrócić za kilka lat, gdy wszystko w Ubuntu będzie tak spójne i przejrzyste jak w okienkach (chodzi mi o odporność na użytkowników i utarte sposoby – nawyki których trudno się pozbyć, ostatnio była dyskusja na ten temat gdzieś).
    (…)
    Wracając do mojego przypadku, Links jako taki potrzebuje jeszcze sporo więcej odporności na przełamywanie złych nawyków u użytkowników.[/quote]Chyba niedokładnie przeczytałeś ten wywiad…[quote post=”460″]No i pozwala na pomyłki i eksperymenty – jeśli tylko coś źle zrobię, albo co gorsza chce coś usunąć, skasować zaraz ostrzega, wola hasła – po prostu system dla blondynek.[/quote]

  • Zamber

    mario_7 przeczytałem dokładnie, chodzi mi o to, że gdy używasz okienek nabierasz złych nawyków (jak samo działanie na koncie Admina ;/) i wtedy ZU wydaje się np., że wołanie o hasło admina jest bezsensownym przeszkadzaczem.
    Przytaczając argument który wymieniłeś ona powie, że na okienkach jest jej dobrze (ma legalnego) bo ma wszystko jak taj chce i więcej nie potrzebuje. Oczywiście my wiemy, że to samo da sie uzyskać i na Linuksie, ale po co zmieniać system skoro ona i tak nie zauważy różnicy.
    Dodatkowo teraz ma jeszcze 256 mb ramu co wpływa niedobrze na emulacje winem (nie wspominając o ciężarze samego GNOME). Czemu GNOME w takim razie? Bo tylko GNOME jest na tyle kompletny i odporny by sprostać wymaganiom kobiety :P. Oczywiście nowa wersja XFWM wygląda nader obiecująco i zapewne nadąży za GNOME ale do tego czasu domyślnym środowiskiem dla nowych użytkowników powinien być GNOME (to moja opinia i rozumiem, że nie każdy może sie zgodzić ;). Do tego ze względu na jej połączenie modemowe (bleh!) doinstalowywanie większych paczek aptem nie tylko będzie długie, ale i kosztowne (pozostaje APTonCD, ale to też rozwiązanie które wymaga wcześniejszego przygotowania płyty na maszynie z dobrym łączem, chyba, że zassie się wydanie dvd).
    Tak czy inaczej główną barierą dla nie jest oprogramowanie okienka only (bez którego ona nie może się obejść, a które na wine chodziło by brzydko), brak chęci na zmianę systemu, i (na razie, czekamy aż doślą moduł rozszerzający) mała ilość ramu i pojemności dysku (40gb).

    Co do screenshotów – jestem za :D, w ogóle obserwowanie tego, jak wygląda interakcja ZU z Linuksem jest doświadczeniem wspaniałym :D.

  • lukas

    [quote]Wyjeżdżając na wycieczkę, oddała laptopa do zabawy swojej szkolnej koleżance – informatyczce.[/quote]

    Znam takie. Ciekawi mnie tylko jak udało jej się zainstalować Windowsa ;D

  • Todu

    [quote post=”460″]Wyjeżdżając na wycieczkę, oddała laptopa do zabawy swojej szkolnej koleżance – informatyczce. Kiedy wróciła z wycieczki, otrzymała laptopa z zainstalowaną piracką wersją Windowsa.[/quote] Oj, ja bym chyba baaardzo serdecznie podziękował takiej koleżance. A jakby to był kolega, to już w ogóle. Sformatować komuś dysk bez jego wiedzy i zgody?
    Czysta bezczelność.
    PS Zamber, nie, żebym się czepiał, ale podawanie pojemności RAM w milibitach zamiast w megabajtach może razić w oczy 🙂 , a widzę, że język szanujesz i wielkich liter itp. używasz. Zresztą to nie tylko do Ciebie, nie Ty jeden tak piszesz.

  • lejzab

    [quote comment=”8335″][/quote]

    przecież ZU też sobie nie skonfiguruje windowsa. myślisz że skąd się biorą ci wszyscy ludzie pracujący z uprzywilejowanego konta? biorą się stąd, że ani oni ani ich znajomi nie potrafią skonfigurować prawidłowo windowsa. ATSD, jaki windows chodzi dobrze na 256 MB ramu?

  • Coppertop

    Wywiad bardzo fajny. Miło widzieć taki entuzjazm 🙂

    Jednak zastanawiam się, czy to ona sama skonfigurowała sobie Ubuntu na MacOS-o-podobny sposób, czy był już tak skonfigurowany przez Acera? Osobiście wolałbym (czyt. uważałbym wywiad za bardziej miarodajny) gdyby jechała na domyślnym Gnome z 7.04. Tutaj widać, że większość rzeczy które jej się podobają (poza zmianą języka i sudo) to tak na prawdę Mac OS X (a konkretniej przeszczepione elementy Makówki), a nie desktop zwykłego Ubuntu. No i pozostaje jeszcze pytanie, co zrobi, jeśli nagle przyjdzie potrzeba zainstalowania jakiegoś Windowsowego programu, który nie będzie chciał od ręki działać pod Wine. Tu mogą się pojawić schody nie do przejścia. Przydałoby się, żeby ktoś jej powiedział, żeby w razie czego nie panikowała tylko pogooglowała albo weszła na stronkę http://www.osalt.com/ poszukać zamiennika. Inaczej może uznać, że „sorry Ubuntu, ale RealLife(tm)”. Inna sprawa, że może się pojawić sytuacja taka, jak ta z Corelem, gdzie po prostu nie będzie bata. Świat zdominowany przez jednoplatformowe aplikacje pod Windows nie służy permanentnym przesiadkom na inne systemy – całe szczęście, że w tej materii jest coraz lepiej.

    No to ja sobie jeszcze pozwolę przytoczyć co mój ojciec – kompletny komputerowy noob (czyt. zero doświadczeń z komputerami – ani Windows, ani Linux, ani Mac. To dobrze, bo jest ciekawym obiektem obserwacji jako user bez Windowsowych nawyków ;)) – powiedział niedawno o Ubuntu. Wcześniej zainstalowałem mu Fedorę (bo właśnie z niej sam korzystałem przed 7.04) i niby był zadowolony, ale miał problemy z multimediami i wieloma innymi rzeczami. Ostatnio gadałem z nim na temat tego, co ma teraz, czyli Ubuntu 7.04. Stwierdził, że „to jest bajka”. Z multimediami nie ma żadnych problemów, działają wszystkie strony (czyt. są wszystkie wtyczki do Firefoksa, z czym na FC – przy całej sympatii dla tamtego OS’u – były problemy, szczególnie jeśli chodzi o javę). A co najciekawsze, zainstalowanie i skonfigurowanie mu tego systemu do poziomu „wszystko działa” zajęło mi niecałe 2h licząc łącznie z downloadem wszystkich niezbędnych pakietów na łączu 256 kb/s (a np. taka wspomniana java mała nie jest). Doprowadzenie Fedory do tego poziomu funkcjonalności, jaki w Ubuntu uzyskałem w ciągu tych 2 godzin zajmowało niemal cały dzień…

    Ubuntu to na prawdę system dla ludzi 😉 Pierwszy Linux który ma na prawdę szansę wejść szturmem na biurka zwykłych użyszkodników. Czego wam i sobie życzę 😉

  • kicker

    Dla mnie ten „wywiad” jest taaaak sztuczny i udawny że szkoda gadać.
    Skończyły się pomysły na ‚podbarwianie’ wywiadów – o ile one w ogóle były przeprowadzane?

  • Zamber

    [quote post=”460″]ATSD, jaki windows chodzi dobrze na 256 MB ramu?[/quote]
    Nom, jakimś cudem działa calkiem dobrze (chociaż czasami muli).

    [quote post=”460″]Świat zdominowany przez jednoplatformowe aplikacje pod Windows nie służy permanentnym przesiadkom na inne systemy – całe szczęście, że w tej materii jest coraz lepiej.[/quote]
    Dochodzi jeszcze problem zamkniętych formatów, czy formatów działających tylko dla tej aplikacji, w grafice nawet, jeżeli działa eksport z otwartego programu to zazwyczaj nie jest dokładny (np. łączy wszystkie warstwy w jedną).

    [quote post=”460″]Dla mnie ten „wywiad” jest taaaak sztuczny i udawny że szkoda gadać.[/quote]
    Tak moze się wydawać, ale lepszy taki niekompletny niż żaden…

  • mario_7

    Zamber – jak słuszne wcześniej zauważyłeś ZU musi chcieć przejść na Linuksa. Jeśli komuś lepiej z Windows, a już zwłaszcza, gdy musi korzystać z programów przeznaczonych tylko na ten jeden system, to niech nie instaluje Linuksa. Nic na siłę, każdy ma prawo wyboru.

    Ponadto Linux nie jest od tego, aby uruchamiać na nim windowsowe programy. Na Linuksa jest masa aplikacji (lepszych i gorszych od odpowiedników na Windows) i to z nich należy korzystać, a WINE w ostateczności.

    Odnośnie oprogramowania – tak jak napisałeś – są w internecie płyty DVD do pobrania z pełnymi repozytoriami dla Ubuntu. Wydaje mi się, że bez większego problemu można znaleźć osobę, która w cenie znaczka pocztowego i płytek wyśle do Ciebie odpowiednią paczuszkę. 🙂

  • Zamber

    [quote post=”460″]ZU musi chcieć przejść na Linuksa[/quote]
    No właśnie ZU nie zawsze zdaje sobie sprawę z tego jakie może mieć z tego korzyści (to wchodzi szwadron nawracaczy) :P.

    [quote post=”460″]WINE w ostateczności[/quote]
    Albo gdy nie ma odpowiednika.

  • sylwester

    [quote comment=”8354″]ZU musi chcieć przejść na Linuksa.[/quote]
    Guzik z pętelką. Kto w firmie będzie pytał pracownika czy chce Ubuntu czy nie?
    Ta panna miała wybór: laptop z Ubuntu albo wcale. Panie z poprzednich artykułów w zasadzie to samo (Pani „świetliczanka wręcz prosiła o coś „normalnego”)
    A że ufać to jedno, a pilnować to drugie – na laptopowym BIOS-ie jest hasło i ustawione bootowanie wprost z dysku. Wyobrażacie sobie panią flaszującą BIOS? Bo ja nie 😀

    I panowie entuzjaści, i panowie malkontenci – przedstawiona osoba (i poprzednie zresztą też) są najbardziej typowym przykładem opensursoweego modelu biznesu: dajemy Wam system za darmo, a płacicie za pomoc techniczną, instalację, konfigurację i resztę. Znana firma z Redmond działa na zupełnie odwrotnej zasadzie: płacicie za pozwolenie na CZASOWE (na okres żywotności sprzętu) pozwolenie na używanie systemu, a o jego działanie teraz i później martwcie się sami.
    Każda z pań dostała system skonfigurowany DOKŁADNIE do swoich potrzeb. Zresztą w normalnym świecie, z dominującym systemem dzieje się DOKŁADNIE tak samo. Wszyscy zamawiają gotowe konfiguracje komputerów, systemu, aplikacji. I ma po prostu działać! Bo za to płacą.

    Przedstawione tutaj pomysły o „wrażeniach z domyślnego pulpitu”, czy o wrażeniach z instalacji NIE DOTYCZĄ 90% użytkowników dowolnego systemu.

    Co do zrzutek: obecny pulpity Panny Lingwistki to motyw makowy, paski makowe i…… tapeta we wściekłe kwiaty 🙁 No kłóci się to z moim (nie twierdzę, że dobrym 😉 ) poczuciem estetyki i tak naprawdę nie ma sensu go pokazywać.
    Bo nie sęk w takim czy innym motywie czy środowisku, ale sęk w tym, że staram się Wam przedstawić normalnych ludzi, którzy komputery mają w głębokim poważaniu, którzy ich używają dokładnie tak jak kto inny młotka, czy telewizora, czy samochodu.

    I staram się Wam przekazać wniosek: DA SIĘ. I tyle.
    Jeśli ktoś chce wydać 500PLN na Windows (inny niż Professional na świetlicy nie utrzymał by się 15-tu minut) i wiele tysięcy na resztę, zamiast 50PLN za konfigurację Ubuntu okolicznemu guru…. Cóż – jego wybór.

    A do gości gadających o KONIECZNOŚCI korzystania z sytemu Windows.
    Kiedy ktoś zamawia stację roboczą z aplikacjami za kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy PLN cena systemu operacyjnego ma znaczenie drugo- czy nawet trzeciorzędne. I nie ma dla niego znaczenia, czy to Windows czy cokolwiek innego – MUSI działać potrzebny mu program.
    I, jako realista, zdaję sobie sprawę, że jest wiele aplikacji dostępnych tylko dla Windows i że jego wyrugowanie z życia nie jest możliwe (ani potrzebne zresztą), ale dokładnie tak samo wiem, że Linux może być jego pełnoprawnym rywalem także na rynku desktopowym.

    [quote comment=”8350″]Dla mnie ten „wywiad” jest taaaak sztuczny i udawny że szkoda gadać.
    Skończyły się pomysły na ‚podbarwianie’ wywiadów – o ile one w ogóle były przeprowadzane?[/quote]

    Zawsze znajdzie się taki ktoś kto niewiele wie, niewiele zrobił, a tylko marudzi. Cóż, dałbym Ci gg czy MSN do tej pani tylko po co? I tak powiesz, że została pewnie przekupiona.

  • bogdanbojarski

    Tak naprawdę przeciętny użytkownik nie używa Corela. Nie używa specjalistycznych aplikacji. Słucha muzyki, obejrzy film, wyśle pocztę, coś napisze w procesorze tekstu, połazi po stronach. I do tego doskonale się Ubuntu. A jeśli ktoś musi użyć Corela lub Photoshopa, to dla niego faktycznie system nie ma znaczenia. Głosy narzekających, to głosy ciągle grzebiących w programach (najczęściej pirackich). Zwykły użytkownik ma mniejsze wymagania. Przeliczanie się na programy to nie prowadzi do niczego.
    Przekonywanie opornych, że instalacja Ubuntu jest prosta to strata czasu i żenada, bo fakt jest faktem:
    uruchamiam live’a, zapoznaję się z systemem, klikam na instalator i on sam prowadzi za rączkę. Zwykły użytkownik, jeśli nawet instaluje system to go nie obchodzą i jeśli ma pusty dysk to tylko klika dalej. Przepraszam, dokonuje trudnego wyboru języka i klawiatury.
    Ostatnio żona kupiła mi „Easy Linux” z Ubuntu (tak się zaczęła moja przygoda z systemem). To właściwie ładnie wydana instrukcja instalacji i konfiguracji. Jest to naprawdę kilkanaście stron z obrazkami. Mniej niż w tej zielonej książeczce dodawanej do Widows XP® OEM. Więc nie mówcie, że instalacja i konfiguracja jest trudna, bo to żenujące. Właściwie w Ubuntu i innych Linuksach mamy wszytko klikane, więc w czym problem? Bo inne nazwy?
    Zwykły u użytkownik ma gdzieś Corele i inne takie rzeczy. Chce najczęściej tego, o czym napisałem wyżej.
    A dla tych, którzy bredzą o trudnościach instalacji programów ich ubogości polecam, aby choć raz uruchomili Sympatica (apt może być za trudny) i wtedy możemy porozmawiać.
    Tak na marginesie – właśnie dziś moja żona po dwumiesięcznym zaglądaniu mi przez plecy skapitulowała i kazała mi wyrzucić zawirusowany Win i utworzyć sobie konto w Ubuntu. Dodam, że przez ostatnie kilka lat nie mogła patrzeć na Linuksa i jakoś nie bolało.
    Znudzony narzekającymi pozdrawiam.

  • mario_7

    [quote post=”460″]Guzik z pętelką. Kto w firmie będzie pytał pracownika czy chce Ubuntu czy nie?
    Ta panna miała wybór: laptop z Ubuntu albo wcale. Panie z poprzednich artykułów w zasadzie to samo (Pani „świetliczanka wręcz prosiła o coś „normalnego”)
    A że ufać to jedno, a pilnować to drugie – na laptopowym BIOS-ie jest hasło i ustawione bootowanie wprost z dysku. Wyobrażacie sobie panią flaszującą BIOS? Bo ja nie :D[/quote]
    Niestety mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach jeszcze (niestety) nie ma tak, że każdy ZU dostaje komputer ze skonfigurowanym Linuksem, tylko sam, najczęściej z ciekawości lub dlatego, że ktoś mu o czymś takim powiedział, coś koło niego zaczyna robić. Zapomniałem tylko dodać, że trochę dobiegając od samych felietonów, miałem na myśli bardziej ogólnego ZU, który ma w domu jedno, drugie, trzecie i musi wybrać, niż takiego, który staje przed faktem dokonanym – to albo nic (wtedy chęć ogranicza się do: chcę laptopa – nie chcę laptopa, bądź w drastycznych przypadkach: chcę tu dalej pracować – nie chcę tu dalej pracować :P).

  • sylwester

    [quote comment=”8387″]Niestety mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach jeszcze (niestety) nie ma tak, że każdy ZU dostaje komputer ze skonfigurowanym Linuksem, tylko sam, najczęściej z ciekawości lub dlatego, że ktoś mu o czymś takim powiedział, coś koło niego zaczyna robić. Zapomniałem tylko dodać, że trochę dobiegając od samych felietonów, miałem na myśli bardziej ogólnego ZU, który ma w domu jedno, drugie, trzecie i musi wybrać, niż takiego, który staje przed faktem dokonanym – to albo nic (wtedy chęć ogranicza się do: chcę laptopa – nie chcę laptopa, bądź w drastycznych przypadkach: chcę tu dalej pracować – nie chcę tu dalej pracować :P).[/quote]

    To prawda. Ale (choć niektórzy w to wątpią i to w niezbyt elegancki sposób) przedstawione osoby i ich odczucia i opinie są prawdziwe, ale NIE SĄ TO PRZYPADKOWE osoby. Każda z nich dostała komputer z zainstalowanym Ubuntu dopasowanym do swoich potrzeb (choćby ta ostatnia: pełne zhiszpańszczenie czy zniemczenie :P). Bo tak naprawdę powinien to być obowiązujący model używania komputera i taki sposób właśnie jest propagowany i przez firmy zajmujące sie Linuksem (no to oczywiste), i przez jego „działaczy” czy wolontariuszy.
    W Polsce, szczególnie w prywatnym życiu, przyjęty jest model „złodziejski” i nawet jak ktoś już ZAPŁACI za Windows to nie przyjdzie mu do głowy (no bo zawsze wszystko robił sam) żeby dopłacić fachowcowi za jego instalację, konfigurację etc. etc. Oczywiście w przypadku najbardziej powszechnym (podziałkowania się Windowsem przez sąsiada) już takie coś nawet nie wchodzi w grę.

    W przypadku Linuksa zaś płacenie za pomoc techniczną jest de facto JEDYNYM istniejącym kosztem. Nawet jeśli kupujemy piekielnie drogi Red Hat Enterprise to płacimy za pomoc techniczną (za darmo mamy idealnie taki sam Centos).

    A dla wątpiących: w planach mam kolejny wywiad pod roboczym tytułem „Ubuntu? NIE-NA-WI-DZĘ!!!” 😀

  • bogdanbojarski

    Jeśli chodzi os konfigurowany „fabrycznie” Linux. Byłem ostatnio w Media Expert. Stały tam obok siebie laptopy z Vistą i Ubuntu. Vista wypasina. Ubuntu zainstalowane bez polskiej lokalizacji. Nie najnowsze. Spytałem faceta, czy „to coś” jest po polsku. Powiedział, że chyba nie i jak chcę, mogą zainstalować windowsa. Suma sumarum powiedziałem gościowi, że wprowadza mnie w błąd i naciąga. Tak wygląda u nas instalowany Linux w sklepie. Omijajcie Media Expert w Grudziądzu z daleka.

  • Todu

    [quote post=”460″]Właściwie w Ubuntu i innych Linuksach mamy wszytko klikane, więc w czym problem? Bo inne nazwy?[/quote]A żebyś wiedział! Niedawno rozmawiałem o Linuksie z kuzynką, która kiedyś chwilowo miała Red Hata. Na to, że „żadnych gier na Linuksa nie ma” tylko jęknęła. Najbardziej przeszkadzało jej to, że „nic nie jest tak jak >normalnienormalnegoStartjakiś

  • Todu

    Oj, coś mi się w tekście pochrzaniło. Kuzynce przeszkadzało najbardziej to, że „nic nie jest tak jak ‚normalnie’. Nie mogli zrobić ‚normalnego’ przycisku [Start] tylko ‚jakiś’ czerwony kapelusz?”
    Przyzwyczajenie niestety jest drugą naturą człowieka.

  • Shutdownrunner

    Dobrze wiedzieć, że płeć piękna z mojego wydziału też lubi linuksa. Tylko jedna kwestia. Jakby naprawdę miała się wziąć za tłumaczenie przy użyciu no chyba najbardziej typowego programu CAT(computer aided translation), a mianowicie Trados, to niestety linuks się nie sprawdzi. Program nie działa pod wine’em, bo potrzebuje obsługi .Net, a ta niestety jest raczej w tym momencie średnia.

    Ale do końca studiów ma jeszcze trochę i do pierwszego (i jedynego na naszym wydziale) szkolenia z Tradosa, więc może do tego czasu dopracują obsługę .Net pod wine’em. Pozdrawiam blond lingwistkę z dosyć nietypową kombinacją języków:P

  • arnol_dzik

    najlepsze jest ostatnie zdanie!!!
    „A w planach mam sprawdzenie czy uda mi się zmienić kursor. teraz mam taki tęczowy, a na XP-ku mam zwierzątka. I takie chcę mieć na Ubuntu.”

  • Void

    [quote comment=”8328″]Super. Tylko zadać trzeba było pytanie – czy sama sobie ów system skonfigurowała? Bo zasadnicznym problemem jest to, że większość ZU potrzebuje POMOCY przy konfiguracji zupełnie nieznanego systemu[/quote]
    Tak, a windows dla ZU jest baaardzo znany. Już widzę jak instalują sterowniki, partycjonują dysk, odpalają msconfig coby wyłączyć zbędne usługi i grzebią z pomocą regedit. ROTFL ;]

  • mc

    [quote post=”460″]Tak, a windows dla ZU jest baaardzo znany. Już widzę jak instalują sterowniki, partycjonują dysk, odpalają msconfig coby wyłączyć zbędne usługi i grzebią z pomocą regedit. ROTFL ;][/quote]

    Wygląda to tak:
    Jak się instaluje Win i coś nie działa (się nie odtwarza itp.), to sie instaluje program do tego, a jak się nie wie jaki, to się pyta znajomego (z których zdecydowana większość ma kontakt z tym systemem = duży dostęp do ‚wsparcia technicznego’).

    Chodzi o to, że Win z miejsca nadaje się do pracy (po zainstalowaniu jakiś ogólnie znanych programów), a rzeczy, które trzeba konfigurować (sprawy bezpieczeństwa; zadbanie o firewall, antywirusa…) nierzadko nie wydają się zwykłemu użytkownikowi w tym momencie niezbędne (choć to na szczęście nie norma).

    Linux (przynajmniej zdecydowana większość dystrybucji) wymaga nieco więcej zachodu. Do tego linuksowe aplikacje nie są powszechnie znane (pierwszy lepszy znajomy nie poradzi jakiego programu użyć do czego) – pojawia się kwestia eksperymentowania i szukania po internecie.

    Co do instalacji sterowników, to dosyć często się to sprowadza do kliknięcia dużej graficznej ikonki na autostartującym ze ‚sterownikowej płytki’ menu :]
    Duża część użytkowników nie partycjonuje dysków, bo system nie wymaga 😉
    Grzebać nie trzeba, najczęściej są do tego ładne graficzne programy, które prowadzą za rączkę.

    Podsumowując: źle skonfigurowany Win jakoś sie toczy (i zwykły użytkownik uważa, że jest OK), a źle skonfigurowany linux… no cóż 😛

    Osobiście uważam, że dobrze skonfigurowany XP jest pod wieloma względami całkiem znośnym systemem (używam obu, jednak wciąż na XP – choć wydaje się w porównaniu do lina nieco prymitywny – czuję się bardziej „u siebie”), a kwestia używania linuksa powinna być kwestią wyboru (upodobanie, potrzeby; tak jak używanie Maca), nie zaś świętej wojny typu: „Win to czyste zło, a linux – ideał”. Osobna kwestią jest to, że nieczysta gra MS naprawdę jest irytująca (vide utrzymywany przez niego usilnie „standard ‚de facto'” doc).

  • Sławek

    W sumie już po fakcie, ale czy ktoś przeczytał, że ten sam system zainstalował jej chłopak?! I jakoś nie jest napisane, że zauważył jakieś duże różnice, a w artykule nic nie pisze, że płytka została przygotowana specjalnie do potrzeb tejże osoby. Więc jak jest? Albo zawartość płytki została specjalnie dostosowana, albo chłopak mógł dopieścić system tak, by mieć to samo, co ta opisywana osoba.

  • sylwester

    [quote comment=”8481″]Więc jak jest? Albo zawartość płytki została specjalnie dostosowana, albo chłopak mógł dopieścić system tak, by mieć to samo, co ta opisywana osoba.[/quote]

    Czy Wy już nie przesadzacie? Jako, że dziewczyna wynajmuje mieszkanie z kilkoma przyjaciółmi, którzy (no przynajmniej NIEKTÓRZY, ale nie pytałem dokładnie) tez sobie zainstalowali Ubuntu miałem pisać też o nich? A może też o 20k użytkowników Forum?
    Staram się UDOWODNIĆ, że bez względu na stosunek do Ubuntu (a pokazałem już różne) DOBRZE skonfigurowany system NIE SPRAWIA trudności osobnikom używającym komputera jako narzędzia. Nie stwierdzam też przy okazji, że w KAŻDYM przypadku da sie zastąpić Windows, nie sieję hurraubuntowej propagandy – po prostu wskazuje na ZNANE MI przypadki używania Ubuntu przez osoby NIE INTERESUJĄCE sie Ubuntu, Linuksem, Windowsem, komputerami, myszkami, skanerami, kartami itd. itd.

    [quote comment=”8432″]Nie mogli zrobić ‚normalnego’ przycisku [Start] tylko ‚jakiś’ czerwony kapelusz?”
    Przyzwyczajenie niestety jest drugą naturą człowieka.[/quote]

    I powyższe przykłady, a to nie koniec, wskazują, że to nieprawda. Zresztą jeśli chce mieć „START” to w czym problem? Zrób jej i tyle.
    [quote comment=”8418″]Jeśli chodzi os konfigurowany „fabrycznie” Linux. [/quote] Ów Acer był nabyty z Linuksem bliżej nieznanej proweniencji zainstalowanym wyłącznie w trybie tekstowym – nie wiem czy smiać się, czy płakać.

    Skończmy z mitem, że każdy musi umieć zainstalować i skonfigurować swój (jakikolwiek) system – ludzie, którzy tego nie umieją i NIE CHCĄ umieć tutaj po prostu nie zaglądają i już. Ja PASJAMI lubię jeździć samochodem. W swoim (115000km) NIGDY nie wymieniłem żarówki, nie napompowałem kół, nie dolałem oleju, nawet go nie myłem (własnoręcznie). Za wszystkie te usługi zapłaciłem ludziom, którzy z tego żyją. Nie zapisałem się (na wielkie i gwarne) fora dyskusyjne miłośników takiej czy innej marki. Po prostu NIE OBCHODZI mnie jak auto działa – ma działać. I w żadnym przypadku nie twierdzę, że moim autkiem mogę przewieźć wycieczkę, słonia, czy kontener – są od tego INNE modele. A pogardliwe wypowiedzi o moim samochodzie (np. francuzik) mam gdzieś – bo jest taki jaki chciałem i służy mi do tego co chciałem.

    Więc znajcie miarę i ją stosujcie – a wszyscy będą szczęśliwszy i spokojniejsi.

  • Void

    [quote comment=”8462″]Wygląda to tak:
    Jak się instaluje Win i coś nie działa (się nie odtwarza itp.), to sie instaluje program do tego, a jak się nie wie jaki, to się pyta znajomego (z których zdecydowana większość ma kontakt z tym systemem = duży dostęp do ‚wsparcia technicznego’).
    [/quote]
    IMHO niczym się to nie różni w przypadku Linuxa.
    – Czym odtwarzam pod Linuxem filmy?
    – Xine, MPlayer, Kaffeine, …
    – Aha, to coś sobie wybiorę.

    [quote]
    Chodzi o to, że Win z miejsca nadaje się do pracy (po zainstalowaniu jakiś ogólnie znanych programów)
    [/quote]

    No, a mnie chodzi o to, że takie Ubuntu z miejsca nadaje się do pracy bez instalowania tych programów, np. pakiet biurowy mam na dzień dobry, sensowny odtwarzacz MP3 też, itp., itd.

    [quote]
    a rzeczy, które trzeba konfigurować (sprawy bezpieczeństwa; zadbanie o firewall, antywirusa…) nierzadko nie wydają się zwykłemu użytkownikowi w tym momencie niezbędne (choć to na szczęście nie norma).
    [/quote]

    Co do firewalla się zgodzę, co do antywirusa, użytkownik staje się świadomy konieczności jego istnienia, gdy mu „zaczynają wyskakiwać takie okienka”. Pod Linuksem, jeśli to jego 1. system, nie nabywa tej świadomości w zasadzie nigdy ;-))

    [quote]
    Linux (przynajmniej zdecydowana większość dystrybucji) wymaga nieco więcej zachodu.
    [/quote]

    I dlatego jest wybór. Nie podrzucam zielonym userom płytki z moim ulubionym Gentoo, tylko zapodaję jakieś (K)Ubuntu/OpenSUSE.

    [quote]
    Do tego linuksowe aplikacje nie są powszechnie znane (pierwszy lepszy znajomy nie poradzi jakiego programu użyć do czego) – pojawia się kwestia eksperymentowania i szukania po internecie.
    [/quote]

    Zdanie które napisałeś powyżej dokładnie tak samo można przenieść na świat windowsa: aplikacje windowsowe nie są powszechnie znane — bowiem świeży użytkownik komputera nawet nie wie, że istnieje coś takiego jak WinAMP (o foobar2000 nie wspomnę). Ktoś mu musi o tym powiedzieć — w przypadku systemów spod znaku pingwina jest tak samo. Różnicą jest tylko odsetek osób; rzecz w tym, że przeciętna dystrybucja z 2007, jako system przeznaczony dla absolutnego nowicjusza, dostarcza _aż nadto_ oprogramowania.

    [quote]
    Co do instalacji sterowników, to dosyć często się to sprowadza do kliknięcia dużej graficznej ikonki na autostartującym ze ‚sterownikowej płytki’ menu :]
    [/quote]

    Co do instalacji sterowników, to dosyć często sprowadza się to pod Pingiwnem do braku konieczności instalacji czegokolwiek, wszystko działa out-of-the-box. Może z wyjątkiem ploterów drukująco-tnących. ;-))

    [quote]
    Duża część użytkowników nie partycjonuje dysków, bo system nie wymaga 😉
    [/quote]

    J.w., jeśli nie rozumiesz będąc userem Ubuntu procesu partycjonowania, to na gołym dysku instalator zrobi to za Ciebie.

    [quote]
    Grzebać nie trzeba, najczęściej są do tego ładne graficzne programy, które prowadzą za rączkę.
    [/quote]

    Co do ładnych nakładek prowadzących za rączkę, taki instalator OpenSUSE jest 100x bardziej juserfrendly — ma interfejs graficzny, krok po kroku opisuje co się dzieje po drodze i po co robisz to, co właśnie instalator od Ciebie chce. W stosunku do winxpkowego 80×25 w trybie tekstowym, to Pingwin jest lata świetlne w przód.

    A tak w ogóle to gorzej z inną sytuacją: gdy chce się pogrzebać, a nie za bardzo jest w ogóle jak. Bo brak dokumentacji, brak źródeł, brak elastyczności. Wtedy prowadzące za rączkę programy można sobie… no.

    [quote]
    Podsumowując: źle skonfigurowany Win jakoś sie toczy (i zwykły użytkownik uważa, że jest OK), a źle skonfigurowany linux… no cóż 😛
    [/quote]

    To już jakaś paranoja, bez przesady. Źle skonfigurowany system działa _źle_. Niezależnie jaki jest to system.

    [quote]
    Osobiście uważam, że dobrze skonfigurowany XP jest pod wieloma względami całkiem znośnym systemem
    [/quote]

    Też tak uważam…

    [quote]
    a kwestia używania linuksa powinna być kwestią wyboru (upodobanie, potrzeby; tak jak używanie Maca), nie zaś świętej wojny typu: „Win to czyste zło, a linux – ideał”.
    [/quote]

    No i chyba tak jest, nieprawdaż? Natomiast ten wybór zrobiłby się nagle bardzo oczywisty w sytuacji, gdyby _istotnie_ (a nie tylko wydumano-prasowo) policja rozpoczęła masową akcję kontroli legalności oprogramowania na domowych komputerach.

    [quote]Osobna kwestią jest to, że nieczysta gra MS naprawdę jest irytująca (vide utrzymywany przez niego usilnie „standard ‚de facto'” doc).[/quote]

    Hehehe, .docx to dopiero przegięcie — ani to .doc, ani OpenXML 😀

  • Loombago

    Mały flame: Linuks jest toporny i często ludzie go porzucają/olewają użytkownicy trochę ponad (pod kątem wymagań) Panią z artykułu bo nie ma możliwości pracy z aplikacjami Windowsowymi na zadowalającym poziomie.

    To niech idą do Toyoty, że im silnik od Mercedesa nie chce działać w niej działać.

    Wywiad jak najbardziej pozytywny. Linux jest bardzo łatwy w obsłudze, oczywiście początkowo trzeba sie przestawić, ale dla osób które rozumieją na jakiej zasadzie działa system operacyjny opanują Linuksa w mig. Oczywiście są dziedziny w których Linux nie dorasta do pięt Windowsowi, ale znów w innych przypadkach jest na odwrót.

  • salvadhor

    Problemem większości osób krytykujących Linuksa/Ubuntu jest to, że chcą, aby Linux był jak Windows. Zamiast sobie po prostu Windowsa kupić i zainstalować.
    I nie docierają do nich argumenty, że Linux nie jest tworzony po to, aby działały na nim programy spod Windowsa i ogólnie klimaty tego wiodącego systemu.

    ‚Bo w Linuksie nie wiadomo co używać, bo nie ma programów z Windowsa’ ? Zapytajcie się mnie o dowolny program na Windowsa – do muzyki pamiętam Winampa, do nagrywania … Nero ? (bo jest też pod Linuksa), do grafiki to pewnie Photoshop – ale odpowiedników tcpdump’a, wiresharka, gaim’a, vi, gftp, pan, liferea nie znam. Na tej samej zasadzie, ludzie którzy nie mają styczności z Linuksem, muszą sobie najpierw poczytać na stronach jaki program do czego się nadaje/używa. To chyba logiczne, że jak się kupuje żyrandol na żarówki z małym gwintem, to trzeba dobrać analogiczne, a nie ze wściekłością w oczach próbować montować żarówki z dużym gwintem – i mamrotać ‚ten żyrandol jest do kitu’.

    A jeżeli ktoś nie wie, gdzie szukać programów, itp – zawsze może zlecić znajomemu, żeby mu zainstalował i skonfigurował system. Prawda – użytkowników-fachowców od wiodącego systemu jest więcej, niż osób używających Linuksa i mogących coś poradzić (pomijam internet). Choć z drugiej strony – w swoim otoczeniu wiem o co najmniej trzech osobach, które są świadome co robią i czego potrzebują na Linuksie, a nigdy bym się nie spodziewał.

    Reasumując, to brak chęci i motywacji powodują, ze ludzie ględzą, że wszystko w Linuksie jest inne. I po godzinie instalują z powrotem pirackiego Windowsa. Zmieniać system, ‚bo Linux jest w modzie’ – to wg. mnie szczyt ignoranctwa.
    Osoby które nie mają przyzwyczajeń, podchodzą do systemu ‚dziewiczo’ i im jest potrzebny tylko działający komputer, z przeglądarką www, programem do poczty, odtwarzaczem muzyki. Gdyby sklepy potrafiły postawić normalnie ten system, 90% kupujących komputer pozostałoby na preinstalowanym Ubuntu (lub innym Linuksie).

  • Todu

    [quote post=”460″]Zresztą jeśli chce mieć „START” to w czym problem? Zrób jej i tyle.[/quote]Kiedy mieli Red Hata ani o tym nie wiedziałem, ani sam jeszcze nie używałem Linuksa (No może zerkałem już na Knoppiksa 3.6). A teraz mają Windowsa (legalnego), dość dużo grają (a komputer leciwy, wine odpada), i przede wszystkim: nie wyrażają chęci posiadania Linuksa, to się nie będę z buciorami w twardziela pchał.
    [quote post=”460″](przynajmniej zdecydowana większość dystrybucji)[/quote]No właśnie. Zostaje jeszcze ta mniejszość dystrybucji. O których nawet czasem można poczytać w komputerowych-ale-nie-linuksowych czasopismach, a więc nie trzeba długo szukać. Ja np. o Ubuntu dowiedziałem się z „PC Format” o ile mnie pamięć nie myli (Nie, nie płacą mi za reklamę 🙂 ).[quote post=”460″](pierwszy lepszy znajomy nie poradzi jakiego programu użyć do czego) – pojawia się kwestia eksperymentowania i szukania po internecie.[/quote]Albo odrobina angielskiego i znajdziesz w Synaptiku (Się początkującemu daje dystrybucję z Synaptikiem. A jak sam zaczyna, patrz wyżej) Nawet bez angielskiego: wystarczy wpisać „Winamp” i masz zamienniki, „Mario” i masz „SuperTuksa” 🙂 .[quote post=”460″]do grafiki to pewnie Photoshop[/quote]Gimp :)[quote post=”460″]Prawda – użytkowników-fachowców od wiodącego systemu jest więcej, niż osób używających Linuksa i mogących coś poradzić[/quote]Liczy się jakość, nie ilość. Ile procent „użytkowników-fachowców” Windowsa potrafi napisać skrypt (plikiem wsadowym chyba także zwany) do tegoż systemu? A ile analogicznie do Linuksa?
    Windows instalowałem wiele razy, a Linuksa (Ubuntu) dopiero… eee, już chyba ze 4 będzie 😀 Szczegół.
    W każdym bądź razie sporo osób z najbliższego otoczenia uważa mnie za obytego w Windows, choć znam go nie lepiej od Ubuntu, którego „na serio” używam parę (nawet nie kilka, tylko parę) miesięcy. Ja po prostu czytam co system do mnie pisze i stosuję się do zaleceń.
    Choć może to nie jest typowe działanie ZU?

  • bogdanbojarski

    [quote]Chodzi o to, że Win z miejsca nadaje się do pracy (po zainstalowaniu jakiś ogólnie znanych programów), a rzeczy, które trzeba konfigurować (sprawy bezpieczeństwa; zadbanie o firewall, antywirusa…) nierzadko nie wydają się zwykłemu użytkownikowi w tym momencie niezbędne (choć to na szczęście nie norma).
    Linux (przynajmniej zdecydowana większość dystrybucji) wymaga nieco więcej zachodu. Do tego linuksowe aplikacje nie są powszechnie znane (pierwszy lepszy znajomy nie poradzi jakiego programu użyć do czego) – pojawia się kwestia eksperymentowania i szukania po internecie.[/quote]

    Nie zgodzę się. po instalacji współczesnych linuksów masz już skonfigurowane odpowiednie programy. klikasz na ikonkę i leci.
    [quote]Co do instalacji sterowników, to dosyć często się to sprowadza do kliknięcia dużej graficznej ikonki na autostartującym ze ‚sterownikowej płytki’ menu :]
    Duża część użytkowników nie partycjonuje dysków, bo system nie wymaga 😉
    Grzebać nie trzeba, najczęściej są do tego ładne graficzne programy, które prowadzą za rączkę.
    [/quote]
    Przecież sterowniki masz zaraz po instalacji do większości podzespołów. Od wielu lat instaluję linuksy i ni zdarzyło mi się, aby nie było sterownika na wejście.

  • bogdanbojarski

    Z innej beczki:
    Mam kłopoty z mim łączem (Multimo – to nie reklama). Dzwoni do mnie facet i mówi że bym pobrał program winmtr. Mówię, że mam Linuksa i czy tam mogę sprawdzić. On mi na to, że chyba nie. Więc przełączam. (Tak, mam Win, ale tylko do kontaktów z dostawcą internetu go używam w tej chwili). Ściągam, sprawdzam. Oczywiście okazało się,że nie musiałem przełączać, ale pan nie wiedział, sam wywnioskowałem (mtr). Bardzo pouczające, przynajmniej dowidziałem się, że takie coś istnieje. Tylko, że facet sam powinien o tym wiedzieć, ja nie musiałem, nie jestem fachowcem, jestem zwykłym użytkownikiem. Takich mamy fachowców. Żenada.

  • bogdanbojarski

    [quote comment=”8505″]
    ‚Bo w Linuksie nie wiadomo co używać, bo nie ma programów z Windowsa’ ? Na tej samej zasadzie, ludzie którzy nie mają styczności z Linuksem, muszą sobie najpierw poczytać na stronach jaki program do czego się nadaje/używa. To chyba logiczne, że jak się kupuje żyrandol na żarówki z małym gwintem, to trzeba dobrać analogiczne, a nie ze wściekłością w oczach próbować montować żarówki z dużym gwintem – i mamrotać ‚ten żyrandol jest do kitu’.
    Gdyby sklepy potrafiły postawić normalnie ten system, 90% kupujących komputer pozostałoby na preinstalowanym Ubuntu (lub innym Linuksie).[/quote]
    Doskonałe porównanie. Zgadzam się w 100%.

  • magio

    Skończmy z tym ciągłym porównywaniem linuxa do windowsa. To są dwie różne „rzeczy”. Ktoś, kto musi pracować na Corelu czy na Page Marker czy InDesigne nigdy nie powie, że przesiądzie się na Linuxa bo tam nie ma (dosłownie NIE MA!!!) programów, w których można PROFESJONALNIE pracować tak jak we wspomnianych. Po prostu nie ma linuxowych zamienników na odpowiednim poziomie. No i co z tego. Linux to nie windows. Tu chodzi o coś innego. To pewna filozofia życia. Nikt z Was Szanowni przedpiśccy nawet o tym nie wspomnieliście.
    Ja mam na komputerze ArchLinuxa i Kubuntu. Ale kiedy muszę oddać tekst artykułu muszę używać emulowanego windowsa i Office (legalnie mam także kilkanaście innych windowsowych „ciężkich” programów)… Niestety Open Office pewnych rzeczy nie potrafi. I tu jest „pies pogrzebany”. Dopóki nie będzie profesjonalnych programów na linuxie (na profesjonalnym poziomie) to linux będzie przez wielu uznawany za zabawkę. Tylko – pamiętajcie – kiedy one się pojawią (taki linuxowy Corel czy InDesigne), to one też będą płatne. I wtedy co? Rozpocznie się linuxowe piractwo?
    Cieszmy się z Linuxa że jest. On wnosi pewną nową sytuację w informatyce. Pozwala nie instalować pirackich windowsów tylko po to by mieć uruchomiony komputer. Ale nie dziwmy się, że są ludzie, dla których linux to Madagaskar. Sam kiedy w 1999 roku instalowałem linuxa pierwszy raz (jestem programistą) pokiwałem tylko głową i zacisnąłem kciuki linuxowi na szczęście. Dziś mogę obyć się bez windowsa bo – na codzień – nie używam oprogramowania, którego nie ma w linuxie.
    Dla mnie Linux to pewna filozofia. Dla mnie Linux to wolność. Nikogo nie powinno zmuszać się do Linuxa. Do Linuxa trzeba dorosnąć.
    Pokolenie 20-latków ma wybór? Wątpie czy większości młodych ludzi chce się zastanawiać nad wyborem windows czy linux. Większość będzie odpowiadać tak jak ta „nieprzymierzając” blondynka.

  • sllih

    Ktoś ukuł termin: zwykły użytkownik. A kto to taki?

    Zwykły użytkownik nie dba o środowisko naturalne, właściwie nie wie nic o ekologii. Zwykły użytkownik rzuca faję na chodnik i ją przydeptuje. Nie oszczędza energii elektrycznej, jeździ paliwożernym samochodem, nie oszczędza wody. Zwykły użytkownik łyka każdy kulturalny chłam, jaki dociera do niego z telewizji i radia, a najbardziej gustuje w reklamach. Zwykły użytkownik szuka wokół siebie bodźców, które pobudzą jego układ nerwowy, ale bez wysiłku z jego strony. Zwykły użytkownik nie ma żadnych szczególnych potrzeb etycznych, kształtowania swojego otoczenia. Łatwo się wzrusza byle czym, za chwile jeszcze szybciej nie pamięta. Bezrefleksyjnie patrzy na otoczenie i siebie, swoje życiowe wybory: te najważniejsze i najdrobniejsze. Zwykły użytkownik nie utożsamia się z żadnym ruchem społecznym, nie interesuje się żadnym, nie wie o ich istnieniu. Zwykły użytkownik nie używa, nie zna, nie interesuje się, nie obchodzi go Linux (musiałem to dodawać?).

    Czyż nie dlatego ten użytkownik (człowiek) jest zwykły, szary, bez wyrazu, bezimienny, wtopiony w tłum, bez własnego zdania, determinacji w robieniu czegoś inaczej, obrony własnego zdania, pokonywania trudności, wytrwałości w dążeniu do celu, godzeniu się żeby ograniczać samego siebie ze względu na jakieś wartości?

    I co teraz?

    Proszę potraktować to jako bardzo poważny żart.

  • Todu

    [quote post=”460″]Niestety Open Office pewnych rzeczy nie potrafi.[/quote]
    Są też pewne rzeczy, które OOo potrafi, ale nie potrafi ich MS Office (choćby obsługa większej liczby formatów). Musiałem to powiedzieć. Trzeba się czasem dowartościować 🙂
    Oczywiście zdaję sobie sprawę, że Linux nie jest do wszystkiego.
    Sllih, ze zwykłym użytkownikiem jest jak z normalnym człowiekiem: nikt nie ustalił jak właściwie wygląda ta normalność :)[quote post=”460″]Linux to nie windows. Tu chodzi o coś innego. To pewna filozofia życia. Nikt z Was Szanowni przedpiśccy nawet o tym nie wspomnieliście.[/quote]Hmm, właśnie, może ZU to ktoś, dla kogo Linux nie ma zupełnie nic z filozofią wspólnego? Osobiście nie uważam, żeby była to dla mnie filozofia życia, ale trochę chyba ma z nią coś wspólnego.

  • sylwester

    Wszystkich wątpiących w istnienie „blondynki”, oraz tych, którzy byli jej życzliwi informuję, że dzisiaj ogłoszono wyniki rekrutacji na Lingwistykę Stosowaną UW – została zakwalifikowana.
    Więc może kiedyś spotkacie pannę z laptopem Acer i Ubuntu na pokładzie gdzieś w okolicach ulicy Browarnej w W-wie. 😀

  • ljarochowski

    my w firmie mieliśmy moment, żeby zamiast komputerów (laptopów) z WindowsXP dawać laptopy z Ubuntu, po to żeby pracownicy po domach nie instalowali pirackiego sprzętu. Padło oczywiście na Ubuntu 7.04, ale projekt się nie powiódł z bardzo prostego powodu:

    brak dobrego wsparcia wifi (testowany atheros i broadcom), sęk w tym że wszystko niby działa ale bez WPA. Problemem są jeszcze automatyczne aktualizacje Ubuntu, które mogą np. zainstalować nową wersję jądra i niestandardowy sterownik (np. ralink) trzeba przekompilować a tego ZU nie zrobi, a informatyk oddalony o n kilometrów też nie.

    Tak więc Ubuntu u nas w firmie miało szanse, ale o wiele taniej wyszło dopłacić 200zł do ceny laptopa i mieć Windows niż męczyć się z kiepsko działającym na Linuksie wifi. (Strasznie nad tym boleję :/)

  • sylwester

    [quote comment=”9734″]
    Tak więc Ubuntu u nas w firmie miało szanse, ale o wiele taniej wyszło dopłacić 200zł do ceny laptopa i mieć Windows niż męczyć się z kiepsko działającym na Linuksie wifi. (Strasznie nad tym boleję :/)[/quote]

    Ha!
    Standardowe myślenie:
    – Linux MUSI być darmowy
    – na Linuksie wszystko MUSI działać z palca.

    A Linux jest darmowy, ale pomoc techniczna już nie. Ja używam laptopa na co dzień, w dziesiątkach dziwnych sieci o dziwnych konfiguracjach i……… działa.
    Wiec wystarczyło zapłacić np. 20PLN od sztuki nam i byśmy skonfigurowali – zarobiła by firma i ubuntu.pl.
    WPA jest obsługiwane przez Ubuntu bez kłopotów (oczywiście, jak w każdym systemie, JEŚLI jest obsługiwane przez kartę)

    I tyle.