Linux to NIE Windows 80


Dla uproszczenia używam w poniższym artykule dla GNU/Linux oraz innego wolnego i otwartego oprogramowania (FOSS) zbiorczej nazwy „Linux”.

Tux (Linux) != Windows

(Linux to NIE Windows)

Jeżeli trafiłeś na tę stronę, to bardzo prawdopodobne, że jesteś stosunkowo nowym użytkownikiem Linuksa, który ma mniejsze lub większe problemy z przestawieniem się z systemu Windows na Linuksa. To samo dotyczy wielu ludzi, dlatego właśnie został napisany niniejszy artykuł. Wiele problematycznych kwestii wynika z tego jednego powodu, dlatego też artykuł został podzielony na rozdziały.

Problem #1: Linux nie jest dokładnie taki jak Windows

Byłbyś zdziwiony wiedząc, ile ludzi z tego powodu złorzeczy na Linuksa, właściwie spodziewając się po nim wolnej, otwartej wersji Windows. Często na to właśnie nastawiają ich hurraoptymistyczni zwolennicy Linuksa. Takie myślenie jest jednak paradoksalne.

Indywidualne powody dla których ludzie decydują się spróbować Linuksa są różne, wszystko jednak sprowadza się do jednego: mają nadzieję, że Linux będzie lepszy niż Windows. Popularne kryteria składające się na ocenę końcową to koszta, możliwości wyboru, wydajność i bezpieczeństwo. Jest ich wiele więcej, ale każdy użytkownik Windows wypróbowujący Linuksa robi to, ponieważ ma nadzieję na coś lepszego niż ma obecnie.

No i w tym leży problem…

Jest logicznie niemożliwym, aby jedna rzecz była lepsza od drugiej pozostając taką samą. Doskonały klon może być równy oryginałowi, ale nie lepszy. Kiedy więc wypróbowujesz Linuksa w nadziei, że będzie lepszy, jednocześnie masz nadzieję na produkt inny. Zbyt wielu ludzi ignoruje ten fakt i każdą różnicę między obydwoma systemami zalicza do porażek Linuksa.

Jako prosty przykład: instalacja sterownika do twojego sprzętu pod Windows zaczyna się na stronie producenta, po czym ściągasz i instalujesz indywidualny sterownik. Na Linuksie tymczasem uaktualniasz jądro systemu.

To oznacza, że pojedyncze ściągnięcie i instalacja kernela Linuksa zaopatruje ciebie w najnowsze dostępne sterowniki, inaczej niż w Windows, gdzie każdy sterownik ściągasz i instalujesz z osobna. To inny proces, choć z pewnością nie jest zły. Mimo to wielu narzeka że to nie jest to do czego byli przyzwyczajani.

Inny, może bardziej tobie bliższy przykład to Firefox. Jeden z największych open source’owych sukcesów, przeglądarka która podbiła świat. Czy osiągnęła swój sukces dzięki temu, że była wierną imitacją najpopularniejszego wcześniej Internet Explorer?

Nie. Osiągnęła sukces ponieważ była lepsza niż IE, a była lepsza ponieważ była inna. Miała przeglądanie w kartach, aktywne zakładki, wbudowany pasek wyszukiwania, obsługę PNG i wiele innych cudownych rzeczy. Narzędzie „znajdź” w dolnym pasku stanu wyszukiwało frazy na żywo podczas pisania, zmieniając kolor na czerwony kiedy nie było trafień. IE nie miało kart, obsługi kanałów RSS, paski wyszukiwania tylko poprzez wtyczki osób trzecich, miało natomiast okno wyszukiwania, gdzie aby rozpocząć wyszukiwanie należało kliknąć „OK„, dopiero po tym można było przeglądać wyniki (a jak nic nie znalazło, to musiałeś nacisnąć „OK” aby zamknąć komunikat błędu „nie znaleziono„). Wzorcowy i niepodważalny przykład na to, jak open source’owa aplikacja osiąga sukces będąc lepszą, lepszą z powodu swojej odmienności. Gdyby FF był klonem IE, nikt by o nim dziś nie pamiętał. Gdyby Linux był klonem Windows, stałoby się dokładnie to samo.

Rozwiązanie problemu #1: Pamiętaj, że jeżeli Linux jest zbieżny z tym z czym wcześniej się zetknąłeś, to nie jest nowy i lepszy. Witaj w świecie gdzie rzeczy są inne. Inne, ponieważ tylko kiedy mają możliwość wyróżniać się z tłumu, mają szansę błyszczeć.

Problem #2: Linux jest zbyt inny od Windows

Kolejny problem pojawia się, kiedy spodziewający się odmienności użytkownik stwierdza, że niektóre różnice są po prostu zbyt wielkie. Prawdopodobnie najznamienitszym tego przykładem jest olbrzymi wybór dla użytkowników Linuksa. O ile pudełkowe Windows po zainstalowaniu jest ze swoim Wordpadem, Internet Explorerem oraz Outlook Expressem gotowy do użycia w takiej właśnie konfiguracji, użytkownik Linuksa dokonuje wyboru spośród setek dystrybucji, środowiska Gnome, KDE, Fluxbox czy innego, vi, emacs albo kate, Konqueror, Opera, Firefox albo Mozilla itd.

Użytkownik Windows nie jest przyzwyczajony do dokonywania tylu wyborów po to tylko aby zacząć pracować. Posty rozgoryczonych z pytaniami typu „czy musi być tyle wyboru?” są powszechne.

Czy naprawdę Linux musi być tak inny od Windows? W końcu to tylko systemy operacyjne. Mają sprawić aby komputer działał i dało się uruchomić aplikacje. Muszą być mniej więcej takie same?

Spójrz na to w ten sposób: wyjdź na zewnątrz i popatrz na te wszystkie różne samochody na ulicy. Wszystkie zostały zaprojektowane w mniej lub bardziej podobny sposób: ich celem jest dowiezienie cię po drogach z punktu A do punktu B. Zauważ na różnice w konstrukcji.

No dobrze, ale możesz pomyśleć, że różnice w samochodach to szczegóły: wszystkie mają kierownicę, koła, pedały, drążek zmiany biegów, hamulec, okna i drzwi, zbiornik paliwa… Jeżeli umiesz prowadzić jeden samochód, umiesz prowadzić każdy!

Prawda, ale… Czy nie zauważyłeś, że niektórzy nie jeżdżą samochodami, tylko motocyklami?

Przejście z jednej wersji Windows do innej jest jak przesiadka z jednego samochodu do drugiego. Szczerze, nie widzę różnicy między Win95 a Win98. Przeprowadzka z Win98 na WinXP to była duża zmiana, ale nie w podstawach.

Tymczasem przejście z Windows na Linuksa jest jak przesiadka z samochodu na motocykl. Oba są OSami/środkami transportu. Oba mogą używać tych samych sprzętów/dróg. Oba są środowiskiem do uruchamiania aplikacji/transportem z punktu A do B. Ale oba podchodzą do tych kwestii z dwóch fundamentalnie różnych stron.

Windows/samochód nie jest bezpieczny przed wirusami/kradzieżą dopóki nie zainstalujesz antywirusa/zamkniesz drzwi. Linux/motocykl nie ma napisanych pod niego wirusów/drzwi, więc jest bezpieczny bez antywirusa/zamykania drzwi.

Albo też spójrz na to tak:

Linux/samochód został zaprojektowany od podstaw do korzystania z niego przez wielu użytkowników/pasażerów jednocześnie. Windows/motocykl został zaprojektowany z myślą o pojedynczym użytkowniku/pasażerze. Każdy użytkownik Windows/motocyklista jest przyzwyczajony do pełnej kontroli swojego komputera/pojazdu przez cały czas. Użytkownik Linuksa/pasażer samochodu w pełni kontroluje swój komputer/pojazd tylko kiedy jest zalogowany jako root/siedzi przy kierownicy.

Dwa różne podejścia służące do osiągnięcia tego samego celu. Różnią się w swoich założeniach. Mają inne mocne i słabe strony. Samochód bez wątpienia lepiej nadaje się do transportu całej rodziny i dużej ilości towaru z punktu A do B: więcej siedzeń i miejsca. Motocykl tymczasem jest idealny do transportu pojedynczej osoby z A do B: lepiej sobie radzi na zakorkowanych drogach i zużywa mniej paliwa.

Wiele rzeczy się nie zmienia przy przesiadce z samochodu na motocykl i na odwrót: nadal musisz wlewać paliwo do baku, jeździć na tych samych drogach, uważać na światła i znaki drogowe, używać kierunkowskazów i przestrzegać ograniczeń prędkości.

Są jednak pewne zauważalne różnice: kierowcy samochodów nie muszą nosić kasków, a motocykliści nie muszą zapinać pasów. Kierowcy muszą obracać kierownicą aby zmienić kierunek, motocykliści muszą się przechylać. Kierowcy przyspieszają przydeptując pedał gazu, motocykliści robią to manipulując ręką.

Motocyklista, który spróbuje skręcić samochodem przechylając się, szybko znajdzie się w kłopotach. Użytkownicy Windows próbujący umiejętności i przyzwyczajeń z obsługi Windows w Linuksie znajdą się w analogicznej sytuacji. Z tego właśnie powodu to „eksperci od Windows” mają faktycznie częściej problemy z Linuksem niż ludzie z niewielkim albo żadnym doświadczeniem z komputerami. Typowym jest, że fraza „Linux nie jest jeszcze gotowy do osobistego użytku” wypływa z ust weteranów Windows, którzy rozumują w ten sposób: jeżeli oni nie mogli sobie poradzić z przesiadką, tym bardziej nie da rady mniej doświadczony użytkownik. W rzeczywistości jest wprost przeciwnie.

Aby więc uniknąć problemu #2: nie zakładaj, że umiejąc obsługiwać Windows, umiesz obsługiwać Linuksa. Kiedy pierwszy raz włączasz Linuksa jesteś nowicjuszem.

Problem #3: Szok kulturowy

Podproblem #3a: Naprawdę, istnieje kultura Linuksa

Użytkownicy Windows znajdują się bardziej lub mniej w relacji klient-dostawca: oni płacą za oprogramowanie, wsparcie i tak dalej. Oczekują określonego poziomu użyteczności. Mają tym samym prawa związane z oprogramowaniem: zapłacili za wsparcie techniczne i mają uprawnienie do jego otrzymania. Są także przyzwyczajeni bardziej do kontaktu z instytucjami niż ludźmi: zawierają umowy z przedsiębiorstwem, nie osobą.

Użytkownicy Linuksa są bardziej społecznością. Nie kupują oprogramowania i nie płacą za wsparcie techniczne. Ściągają oprogramowanie za darmo i używają komunikatorów oraz for internetowych dla uzyskania pomocy. Po drugiej stronie znajduje się człowiek, nie korporacja.

Typowy użytkownik Windows nie wzbudzi sympatii przenosząc swoje przyzwyczajenia i zachowania do kultury Linuksa, delikatnie mówiąc.

Największy powód tarć znajduje się w kontaktach on-line: nowy użytkownik Linuksa „3a” prosi o pomoc w rozwiązaniu problemu. Kiedy nie otrzymuje pomocy w zadowalającym go stopniu, zaczyna narzekać i domagać się więcej pomocy. Do tego bowiem był przyzwyczajony kiedy korzystał z płatnej pomocy technicznej. Problem w tym, że nie ma płatnego wsparcia. Jest grupa wolontariuszy pragnących z dobrego serca pomagać ludziom rozwiązywać problemy. Nowy użytkownik nie ma prawa domagać się od nich czegokolwiek. To by było coś w rodzaju kwestującego domagającego się większych datków od darczyńców.

W taki sam sposób użytkownik Windows jest przyzwyczajony do korzystania z oprogramowania. Przedsiębiorstwa nie wydadzą oprogramowania, dopóki nie będzie stabilne, funkcjonalne i wystarczająco przyjazne dla użytkownika. Tego użytkownik spodziewa się po oprogramowaniu: zaczyna się z numerkiem wersji 1.0. Programy na Linuksa tymczasem „idą w świat” jak tylko zostaną napisane: zaczyna się na wersji 0.1. W ten sposób ludzie naprawdę potrzebujący funkcjonalności mogą ją otrzymać natychmiast. Zainteresowani producenci mogą się włączyć w projekt aby ulepszyć kod, a społeczność jako całość wie co się dzieje.

Jeżeli użytkownik „3a” będzie miał z Linuksem problem, będzie narzekał: oprogramowanie nie spełniło jego oczekiwań, a sądzi że ma prawo do tych oczekiwań. Jego humor nie poprawi się po usłyszeniu sarkastycznych odpowiedzi w rodzaju „na twoim miejscu domagałbym się zwrotu pieniędzy„.

A więc, aby uniknąć problemu #3a: pamiętaj, że nie zapłaciłeś producentowi który napisał oprogramowanie, ani ludziom którzy świadczą pomoc on-line. Nie są tobie nic winni.

Podproblem #3b: Stary i Nowy

Linux zaczął swoje życie jak hakerskie hobby. Rozrósł się, w miarę jak przyciągał więcej hakerów-hobbystów. Minęło sporo czasu zanim ktoś poza geekiem miał choćby szansę łatwo ustawić działającą instalację Linuksa. Linux zaczynał będąc „od geeków dla geeków„. Nawet dzisiaj większość użytkowników Linuksa to deklarowani geekowie.

A to bardzo dobra rzecz: jeżeli masz problem ze sprzętem lub oprogramowaniem, spora liczba geeków gotowych do pracy nad rozwiązaniem to duży plus.

Przez lata Linux bardzo się rozrósł. Istnieją dystrybucje, które może zainstalować każdy, a nawet dystrybucje Live CD, które po włożeniu płytki do napędu same rozpoznają sprzęt bez jakiejkolwiek interwencji użytkownika i są gotowe do użytkowania. W ten sposób są one atrakcyjne również dla szarych użytkowników, wybierających je ze względów finansowych oraz ponieważ są one wolne od wirusów. Spięcia na linii nowi-starzy użytkownicy nie należą do rzadkości. Ważne, aby mieć świadomość, że nie ma nienawiści po obu stronach: to brak zrozumienia powoduje problemy.

Z jednej strony są hardcorowi geekowie, którzy wiąż zakładają, że każdy używający Linuksa to brat geek. To oznacza, że spodziewają się po rozmówcy wysokiego poziomu wiedzy, co często prowadzi do oskarżeń o arogancję, elitaryzm i chamstwo. Czasami to nawet prawda, częściej jednak nie. Elitaryzmem jest stwierdzenie „każdy powinien to wiedzieć„. Nie jest elitaryzmem powiedzieć „każdy to wie” – to nie to samo.

Z drugiej strony są nowicjusze próbujący przestawić się z długoletniego używania komercyjnych OS-ów. To są użytkownicy przyzwyczajeni do oprogramowania, z którego może korzystać zaraz po wyjęciu z pudełka każdy.

Problemy się pojawiają, ponieważ grupa pierwsza składa się z ludzi, którzy uwielbiają rozkładać swoje OS-y na czynniki pierwsze i składać je z powrotem w taki sposób jaki najbardziej lubią. Druga grupa jest obojętna na to jak działa ich OS, dopóki ten OS działa.

Dobrą ilustracją problemu są klocki LEGO:

Nowicjusz: Chciałem nowy samochód zabawkę, a słyszałem że każdy chwali sobie samochody z klocków LEGO. Kupiłem więc trochę LEGO, ale kiedy wróciłem do domu i otworzyłem pudełko, miałem tylko stertę klocków i papieru. Gdzie mój samochód?

Weteran: Musisz zbudować sobie samochód z klocków. Na tym polega LEGO.

Nowicjusz: Co?! Nie wiem jak zbudować samochód. Nie jestem mechanikiem. Skąd mam wiedzieć jak to wszystko złożyć razem?

Weteran: Jest dołączona instrukcja w pudełku. Powie tobie dokładnie jak złożyć klocki razem aby uzyskać samochód zabawkę. Nie musisz wiedzieć jak, wystarczy że podążasz za instrukcjami.

Nowicjusz: Dobra, znalazłem instrukcje. To mi zajmie godziny! Dlaczego nie mogą po prostu sprzedawać samochodu zabawki, zamiast wymagać od ciebie abyś go złożył?

Weteran: Ponieważ nie każdy chce robić z klocków LEGO samochody. Można złożyć cokolwiek. Na tym cała rzecz polega.

Nowicjusz: Wciąż nie rozumiem dlaczego nie mogą dostarczać gotowego samochodu, aby mogli go mieć zarówno ludzie, którzy chcą gotowej zabawki, jak i ludzie którzy mogą go sobie rozłożyć na części. W końcu złożyłem wszystko w całość, ale niektóre części czasami odpadają. Co z tym zrobić? Może skleić?

Weteran: To LEGO. Ono zostało zaprojektowane tak, aby miało się rozkładać. Na tym rzecz polega.

Nowicjusz: Ale ja nie chcę żeby się rozkładało. Ja chcę po prostu samochód zabawkę!

Weteran: Więc po cholerę kupiłeś LEGO?

Dla każdego jest oczywiste, że LEGO nie jest dla osób, które chcą tylko samochód zabawkę. Dialogów powyższego typu nie znajdziesz w prawdziwym życiu. Cały interes z klockami LEGO polega na czerpaniu radości z budowania i tworzenia wszystkiego na co masz ochotę. Jeżeli nie interesuje cię budowanie czegokolwiek, LEGO nie jest dla ciebie. To oczywiste.

Z tego, że ta sama prawda odnosi się do Linuksa zdaje sobie sprawę każdy stary wyjadacz: to otwarty, w pełni konfigurowalny zestaw oprogramowania. Na tym rzecz polega. Jeżeli nie interesuje cię mały hacking, po co w ogóle zawracać sobie głowę?

Ostatnio sporo wysiłku wkłada się w tworzenie Linuksa bardziej przystosowanego do nie-hakerów, co jest już bliskie sprzedaży złożonych samochodów LEGO w celu zwiększenia zainteresowania. Skutkiem tego są konwersacje w powyższym stylu: nowicjusze narzekają na istnienie funkcji, które weterani uznają za oczywiste oraz są rozżaleni, że muszą zajrzeć do instrukcji aby coś uruchomić. Nowicjusze narzekają na zbyt szeroki wybór dystrybucji, albo na zbyt dużą ilość opcji konfiguracji oprogramowania, albo że nie działa od razu po instalacji… To jak narzekanie, że z LEGO można złożyć za dużo modeli i wieszanie psów za to że można je z powrotem rozłożyć na części.

Więc, aby uniknąć problemu #3b: po prostu pamiętaj, że to czym wydaje się być Linux teraz, nie jest tym, czym był w przeszłości. Największa i najbardziej potrzebna część społeczności Linuksa, hakerzy i twórcy oprogramowania, lubią Linuksa ponieważ mogą go dostosować do swoich potrzeb, a nie dlatego że muszą wszystko sami poskładać przed pierwszym użyciem.

Problem #4: Zaprojektowane dla projektanta

W przemyśle samochodowym rzadko zdarza się, aby ta sama osoba projektowała jednocześnie silnik i wnętrze samochodu – wymaga to zupełnie różnych umiejętności. Nikt nie chce silnika, który tylko wygląda tak, jakby był wydajny. Nikt nie też chce wnętrza ergonomicznego, ale brzydkiego. Z tego samego powodu zazwyczaj w procesie tworzenia oprogramowania interfejs użytkownika (UI) tworzą inne osoby niż te, które zajmują się pisaniem kodu.

Do Linuksa ta zasada się nie stosuje: projekty często zaczynają jako zabawka jednego człowieka. Robi wszystko sam i tym samym interfejs nie wymaga żadnych bajerów aby być „przyjaznym dla użytkownika” (ang. „user friendly”). Użytkownik wie o programie wszystko, nie potrzebuje pomocy. Vi jest dobrym przykładem oprogramowania dedykowanego użytkownikowi, który już wie jak ono funkcjonuje. Często słyszy się o nowych użytkownikach którzy resetują komputer, ponieważ nie wiedzą jak wyjść z vi.

Istnieje duża różnica między programistami FOSS a większością tych piszących dla celów komercyjnych. Programista wolnego oprogramowania pisze to, co zamierza sam używać. Produkt nie będzie taki „user friendly” dla nowicjusza, ale ma się tą świadomość, że produkt jest napisany przez kogoś kto wie jakie są potrzeby końcowego użytkownika – w końcu twórca sam nim jest. To bardzo inne podejście od programowania zarobkowego, gdzie twórcy piszą oprogramowanie dla innych, niekonieczne pojętnych ludzi.

Chociaż więc vi ma zawrotnie skomplikowany interfejs, wciąż jest w użyciu, a to z powodu potęgi jaką oferuje użytkownikom po jego poznaniu. Firefox został stworzony przez ludzi regularnie surfujących po sieci. Gimp został napisany przez ludzi pracujących na plikach graficznych itd.

Tym samym interfejsy linuksowych aplikacji są często dla nowicjuszy prawdziwym polem minowym. Mimo swojej popularności, vi nigdy nie powinno być używane przez nowicjusza który chce tylko szybko wprowadzić wiele zmian do pliku. A jeżeli używa on aplikacji we wczesnej wersji rozwojowej, wyszlifowany do granic możliwości interfejs użytkownika prawdopodobnie znajdzie… na liście rzeczy „do zrobienia” – efektywność to priorytet. Nikt nie projektuje zabójczo efektownego interfejsu, a potem stara się wcisnąć tu i ówdzie potrzebne funkcje. Najpierw pracuje się nad funkcjonalnością, następnie nad ulepszeniami interfejsu.

Sposób na problem #4: Szukaj oprogramowania, które z założenia ma być łatwe w obsłudze dla nowych użytkowników, albo pogódź się z tym, że niektóre programy wymagają więcej nauki niż do tego przywykłeś. Narzekania na skomplikowane vi zostaną wyśmiane z powodu niezrozumienia samej idei.

Problem #5: Mit „user friendly”

A to jest dobre…

W światku komputerowym pojęcie „przyjazny dla użytkownika” jest bardzo szerokie. „User Friendly” to nawet nazwa całkiem dobrego komiksu internetowego. Ale to ZŁE pojęcie.

Sama koncepcja jest dobra: oprogramowanie ma być projektowane z myślą o użytkownikach. Pospolite jest mniemanie o jednym znaczeniu tego zdania, co jest dalekie od prawdy…

Jeżeli całe życie spędziłeś na przetwarzaniu plików tekstowych, twoje wymarzone oprogramowanie będzie szybkie i efektywne, pozwalające na maksymalizację wyników przy minimalnym nakładzie pracy. Proste skróty klawiszowe i operacje niewymagające użycia myszy będą wysokiej wagi.

Ale jeżeli nieczęsto edytujesz pliki tekstowe i po prostu chcesz okazyjnie napisać list, ostatnią rzeczą jakiej potrzebujesz jest wkuwanie skrótów klawiszowych. Dobrze ułożone menu i zrozumiałe ikony w pasku narzędziowym to twój ideał.

Oczywistym jest, że to co zostało stworzone z myślą o danym użytkowniku, nie będzie dostosowane do potrzeb innego. Jak więc można w ogóle mówić o „przyjazności dla użytkownika”, skoro mamy różne potrzeby?

Prosta odpowiedź: etykietka „przyjazny dla użytkownika” to wprowadzająca w błąd nazwa z rodzaju tych, które komplikują proste sprawy.

Co więc oznacza „przyjazność dla użytkownika”. Cóż… w kontekście, w którym się tego terminu używa, „przyjazne oprogramowanie oznacza te, które może być wykorzystywane w przyzwoitym stopniu przez użytkownika z niewielkim albo żadnym doświadczeniem w użytkowaniu tego oprogramowania„. Ma to ten nieszczęsny efekt, że kulawym-ale-znajomo-wyglądającym interfejsom przylepia się etykietę „przyjaznego dla użytkownika”.

Podproblem #5a: Znajome, czyli przyjazne

W najbardziej „przyjaznych” edytorach tekstu wycinasz i wklejasz za pomocą Ctrl-X i Ctrl-V. Całkowicie nieintuicyjne, ale wszyscy przywykli do tych kombinacji, więc zaliczają się one do „tych przyjaznych”.

Jeżeli więc ktoś przestawia się na vi i nagle odkrywa, że „d” służy do wycinania, a „p” do wklejania, nazywa to „nieprzyjaznym”, ponieważ nie do tego był przyzwyczajony.

Czy to rozwiązanie jest lepsze? W rzeczy samej…

Używając podejścia z Ctrl-X, jak wytniesz słowo z aktualnie używanego dokumentu? (Bez używania myszy!)

Zaczynając na początku słowa, używasz Ctrl-Shift-Right aby zaznaczyć słowo.
Potem Ctrl-X aby wyciąć.

A w sposób vi? dw usuwa słowo.

Wyciąć pięć słów naraz z użyciem Ctrl-X?
Na początku wybranych słów używamy
Ctrl-Shift-Right
Ctrl-Shift-Right
Ctrl-Shift-Right
Ctrl-Shift-Right
Ctrl-Shift-Right
Ctrl-X

A vi?

d5w

Podejście vi jest wydajniejsze i właściwie bardziej intuicyjne. „X” i „V” nie są oczywistymi do zapamiętania skrótami od poleceń „cut” i „paste” (ang. „wytnij” i „wklej”). Tymczasem „dw” oznacza „delete a word” (ang. „usuń słowo”), a „p” łatwo skojarzyć z put (ang. „wklej, umieść”). Ale to do „X” i „V” nas przyzwyczajano, dlatego mimo iż vi jest oczywiście potężniejsze, jest nieznajome i tym samym uważane za nieprzyjazne. Inaczej, pełne podobieństwo programu do aplikacji Windows powoduje postrzeganie tego programu jako przyjaznego. Jak napisałem w rozdziale #1, Linux z konieczności jest inny. Nieuniknionym jest więc, że Linux zawsze będzie postrzegany jako „mniej przyjazny” niż Windows.

Aby uniknąć problemu #5a, jedynym co możesz próbować, to pamiętać, że „przyjazne dla użytkownika” nie oznacza „to, do czego jestem przyzwyczajony„. Rób rzeczy tak jak zwykle, a jeżeli nie zadziała – rób to, co robiłby całkowity nowicjusz.

Podproblem #5b: Nieefektywne jest przyjazne

To smutny, ale niezaprzeczalny fakt. Paradoksalnie, im bardziej utrudniasz dostęp do różnorakich funkcji aplikacji, tym bardziej przyjazna wydaje się ona być.

Przyczyną jest „zwiększanie przyjazności” poprzez używanie prostych i widzialnych „wskazówek”, im więcej tym lepiej. W końcu kompletny nowicjusz posadzony przez procesorem tekstu typu WYSIWYG, któremu zada się do napisania tekst pogrubioną czcionką, prawdopodobnie postąpi według schematu:

  • Dojdzie do wniosku, że „Ctrl-B” to standardowy skrót.
  • Będzie szukał wskazówek, klikając na menu „edycja„. Po niepowodzeniu prawdopodobnie spróbuje następnego w kolejności „format„. Nowe podmenu będzie zawierać interesująco brzmiącą nazwę „czcionka„. No i jest nasz opcja „pogrubienie„! Sukces!

Kiedy następnym razem usiądziesz przed procesorem tekstu, spróbuj całą pracę wykonywać za pomocą menu. Bez skrótów klawiszowych i ikon z paska narzędziowego. Dojdziesz do wniosku, że poruszasz się w żółwim tempie, a każde zadanie wymaga wielu naciśnięć klawiszy / kliknięć myszką.

Pisanie w ten sposób „przyjaznych programów” jest jak montowanie bocznych kółek w rowerze. Pozwoli ci na natychmiastową jazdę bez żadnych umiejętności i doświadczenia. Jest to doskonałe dla nowicjusza, ale nikt nie uważa, że wszystkie rowery powinny być sprzedawane z kółkami dla dzieci. Gdybyś dzisiaj dostał taki rower, obstawiłbym że pierwszą rzeczą jaką byś zrobił, byłoby usunięcie kółek będących niepotrzebnym obciążeniem. Kiedy już umiesz jeździć na rowerze, kółka nie są potrzebne.

W ten sam sposób, bez „kółek do nauki”, jest zaprojektowana spora część linuksowego oprogramowania. W końcu nikt nie jest wiecznym początkującym. Nieświadomość to krótkotrwały stan, a wiedza pozostaje na całe życie. Oprogramowanie jest pisane z myślą o większości.

To może wydawać się dobrym tłumaczeniem – w końcu MS Word ma te wszystkie przyjazne menu, przyciski na pasku narzędziowym, skróty klawiszowe… Wszystko co dobre, prawda? Przyjazne i efektywne.

Należy na to jednak spojrzeć z innej perspektywy. Po pierwsze strona praktyczna: kodowanie menu, skrótów i wszystkiego innego zajmuje dużo czasu, a twórcom Linuksa za czas przy nich spędzony nikt nie płaci. Po drugie, to wciąż nie uwzględnia poważnych, wymagających użytkowników: niewielu profesjonalnych piszących używa MS Word. Spotkałeś kiedyś programistę używającego do pisania kodu MS Word? Porównaj to z tym, jak wielu używa vi oraz emacs

Dlaczego tak jest? Po pierwsze, ponieważ „przyjazne” reguły wykluczają reguły efektywne (patrz: kwestia „kopiuj-wklej” powyżej). Po drugie, większość funkcji Worda jest zakopana w menu, których musisz używać. Tylko podstawowe funkcje mają odpowiedniki w tych małych podręcznych ikonkach na paskach narzędziowych. Dostęp do mniej używanych funkcji, wciąż jednak niezbędnych dla poważnych użytkowników, zajmuje zbyt wiele czasu.

Należy mieć świadomość, że „kółka do nauki” są często dostępne jako dodatki dla oprogramowania linuksowego. Może nie jest to oczywiste, ale często takowe istnieją.

Weźmy mplayer. Używasz go pisząc w terminalu mplayer nazwa_pliku. Przewijasz film używając klawiszy strzałek oraz klawiszy PageUp i PageDown. Nie jest to zbyt „przyjazne”. Jeżeli jednak napiszesz gmplayer nazwa_pliku, dostaniesz graficzną nakładkę ze wszystkimi swoimi miłymi, przyjaznymi i znajomymi guziczkami.

A zrzucanie danych z CD do plików MP3 (albo Ogg)? Przy użyciu wiersza poleceń potrzebujesz cdparanoia aby zgrać dane na dysk. Potem musisz uruchomić encoder. To sporo roboty, nawet jeżeli dokładnie wiesz jakie pakiety są tobie potrzebne (moim skromnym zdaniem). Ściągasz więc i instalujesz coś w rodzaju Grip. To prosta w użyciu nakładka, która używa cdparanoia i encoderów w sposób zautomatyzowany, aby można było łatwo zgrać CD (ma nawet zautomatyzowaną obsługę CDDB).

To samo odnosi do zgrywania DVD. Ustawianie niezmiernej ilości opcji to koszmar, a użycie dvd::rip (GUI dla każdego) ułatwi cały proces.

Aby więc uniknąć problemu #5b: pamiętaj, że w zwyczaju jest opcjonalne dodawanie „kółek do nauki” do oprogramowania linuksowego. Czasami „kółka” wręcz nie dadzą pogodzić się z projektem.

Problem #6: Imitacja a konwergencja

Argument, jaki często wysuwają ludzie odkrywający, że Linux nie jest klonem Windows (którego przecież oczekiwali): Linux próbował (albo powinien był próbować) zostać klonem Windows od początku swojego istnienia, a ludzie którzy tego nie zauważają i nie próbują zmierzać kierunku Windows pozostają w błędzie. Przedstawiają uzasadnienia typu:

Linux przeszedł z wiersza poleceń do interfejsu graficznego, co jest oczywistym naśladowaniem Windows.

Zgrabna teoria, ale fałszywa. Pierwotna wersja X Window System ukazała się w 1984 r. jako następca W Window System przeniesionego na UNIX w 1983 r. Windows 1.0 został wypuszczony w 1985 r. (chociaż dojrzał dopiero w serii 3 z 1990 r. – w tym czasie X Window System stał się X11, którego używamy obecnie). Sam Linux zaistniał dopiero w 1991 r. (nie skopiował więc rozwiązań z Windows – wykorzystał GUI, które istniało na długo przed Windows).

Windows 3 ustąpiło pola Windows 95, które było największym przeskokiem, jakiego do tej pory dokonał Microsoft. Było wyposażone w nowe funkcje i ulepszenia, takie jak „przeciągnij i upuść”, pasek zadań i tak dalej. To wszystko, co teraz zostało skopiowane na Linuksa.

Właściwie to… nie. Powyższe istniało na długo wcześniej przed tym, jak Windows zrobił z tego użytek. Taki NeXTSTeP był bardzo zaawansowanym (na owe czasy) interfejsem graficznym i zjadał Win95 na śniadanie – zarówno wersja 1 wypuszczona w 1989, jak i wersja ostateczna z 1995.

Dobrze, dobrze. A więc Microsoft nie stworzył tych indywidualnych funkcji, o których dzisiaj myśli się jak o częściach interfejsu windowsowego. Stworzył jednak swój rozpoznawalny interfejs, który Linux po dzień dzisiejszy próbuje imitować.

Aby to odbrązowić, należy odnieść się do koncepcji konwergencji ewolucyjnej, sytuacji w której dwie oddzielne linie ewolucyjne wykształcają podobne lub takie same właściwości. To zjawisko powszechnie znane i często opisywane w naukach biologicznych. Przykładowo, rekiny i delfiny żyją w środowisku wodnym, odżywiają się rybami i są mniej więcej tego samego rozmiaru. Oba grupy gatunków mają płetwy boczne, grzbietowe i ogonowe oraz podobne kształty.

Mimo to rekiny wyewoluowały z ryb, a delfiny z czworonożnych ssaków lądowych. Powodem dla którego wyewoluowały u siebie te same właściwości, jest dążenie do bycia możliwie efektywnym w środowisku wodnym. Nie było tak, że protoplasty delfinów (nowe w środowisku wodnym) spojrzały na rekiny i pomyślały „Wow, spójrzcie na te płetwy. Świetnie się sprawują, też sobie wyewoluujmy!

Podobnie jest, kiedy porównuje się wczesne linuksowe interfejsy FVWM, TWM, czy inne ze współczesnymi Gnome lub KDE z paskami, menu i innymi wodotryskami. Tak, prawdą jest, że obecnie są bardziej podobne do Windows.

Lecz tak samo było z Windows. Windows 3.0 nie miał, z tego co pamiętam, paska narzędziowego. Menu start? Jakie menu start?

Kiedyś Linux nie miał interfejsu choćby trochę przypominającego współczesny Windows. Microsoft również. Teraz oba mają. Czy to o czymś świadczy?

Świadczy to o tym, że producenci z obu obozów szukali sposobów na ulepszenie interfejsów, a ponieważ istnieje skończona liczba rozwiązań, często wybierali podobne. Podobieństwo nie udowadnia imitacji. Pamiętając to można uniknąć błędnego myślenia, które zostało opisane w rozdziale #6.

Problem #7: To coś, co się FOSS zwie

Taak… to wprowadza zamieszanie. W uproszczeniu: otwartość oraz wolność oprogramowania to wspaniały i niezwykle ważny przyczynek do całej sprawy. Ale idea, jak bardzo jest FOSS inne od własnościowego oprogramowania, dla wielu ludzi jest nie do ogarnięcia…

Wspominałem już powyżej o kilku interesujących aspektach: domaganie się wsparcia technicznego i tym podobne. Sprawa zachodzi jednak znacznie dalej.

Manifest Microsoftu to „Komputer na każdym biurku” – z niepisaną klauzulą o Windows na każdym z nich. Microsoft oraz Apple sprzedają systemy operacyjne i oba przedsiębiorstwa robią wszystko co w ich możliwościach, aby przyzwyczaić do ich produktów możliwie dużą liczbę ludzi. Prowadzą biznes aby zarabiać pieniądze.

A tu pojawia się FOSS, które nawet dzisiaj jest prawie całkowicie niekomercyjne.

Zanim otworzycie swojego klienta pocztowego i zaczniecie zasypywać mnie listami o Red Hat, Suse, Linspire i reszcie: tak, wiem że „sprzedają” Linuksa. Wiem, że byłoby im bardzo na rękę gdyby Linux przyjął się powszechnie, zwłaszcza jeżeli będzie to ich dystrybucja. Ale nie mylcie dostawców z producentami. Jądro Linuksa nie zostało napisane przez przedsiębiorstwo i nie jest rozwijane przez ludzi robiących to dla zysku. Narzędzia GNU nie zostały napisane przez przedsiębiorstwo i nie są rozwijane przez ludzi robiących to dla zysku. X Window System… no w każdym razie, najbardziej popularna obecnie implementacja xorg… Wiecie co dalej. Końcówka „.org” w nazwie powinna mówić wam wszystko. Co do oprogramowania desktopowego: możecie zarzucić KDE, że jest komercyjny, ponieważ opiera się na bibliotekach i narzędziach Qt. Ale Gnome, Fluxbox, Enlightenment itd. są non-profit. ludzie sprzedający Linuksa, ale to naprawdę mniejszość.

Zwiększanie liczby użytkowników oprogramowania własnościowego przenosi się na bezpośrednie korzyści finansowe dla przedsiębiorstwa je produkującego. To nie ma zastosowania do FOSS: nie ma żadnych bezpośrednich korzyści dla producenta ze zwiększenia liczby odbiorców. Pośrednie korzyści owszem: osobista satysfakcja, większe prawdopodobieństwo wykrycia błędów, lepsze szanse na otrzymanie oferty dobrze płatnej pracy i tak dalej.

Linus Torvalds nie zarabia na nowych użytkownikach Linuksa. Richard Stallman nie ma pieniędzy ze wzrostu zainteresowania narzędziami GNU. Właściciele serwerowni pracujących na OpenBSD i OpenSSH nie przyłożyli przysłowiowego grosza do rozwoju tych projektów. Tu pojawia się największy problem,‎ kiedy dochodzi do kontaktu nowych użytkowników z Linuksem:

Dochodzą do wniosku, że nikt ich nie chce.

Nowicjusze przechodzą na Linuksa po spędzeniu całego swojego życia na użytkowaniu komercyjnych OS-ów. Życia, gdzie potrzeby użytkownika są priorytetem; gdzie „user friendly” i „orientacja na klienta” uchodzą za istne święte Graale. Nagle odkrywają, że używają systemu, który nadal polega na podręcznikowych plikach ‚man’, wierszu poleceń, ręcznie edytowanych plikach konfiguracyjnych i Google. A wtedy narzekają, że nikt ich nie rozpieszcza ani niczego nie obiecuje: bezceremonialnie pokazuje im się drzwi.

To oczywiście przesadnie powiedziane. W ten sposób jednak wielu potencjalnych nawróconych na Linuksa postrzega rzeczy kiedy nie udaje się zmiana systemu.

W dziwny sposób FOSS to bardzo samolubna metoda rozwoju oprogramowania. Ludzie pracują nad tym, nad czym chcą pracować oraz wtedy, kiedy tego chcą. Większość z nich nie widzi konieczności zmiany Linuksa w bardziej atrakcyjny dla niedoświadczonych użytkowników: on ma już to, czego oni potrzebują, czemu miałaby ich obchodzić obsługa oprogramowania przez innych ludzi?

FOSS ma wiele zbieżności z internetem. Nie płacisz twórcy strony www/oprogramowania za ściągnięcie i przeczytanie/instalację. Szerokopasmowe łącza/”przyjazne” interfejsy nie interesują kogoś, kto już ma szerokopasmowy dostęp/wie jak używać oprogramowania. Blogerzy/programiści nie potrzebują rzeszy czytelników/użytkowników aby usprawiedliwić swoje chęci blogowania/programowania. Jest dużo ludzi którzy mają z tego sporo pieniędzy, ale to już nie jest ten staromodny model biznesowy płać-bo-moje, którego tak wiele branż kurczowo się trzyma. Zarabia się dzięki świadczeniu pomocy technicznej/e-commerce.

Linux nie jest zainteresowany w zwiększaniu udziału na rynku. On nie ma klientów, ani udziałowców, ani nie odpowiada całym swoim kapitałem. Linux nie powstał dla pieniędzy i nie ma na celu stanie się najpopularniejszym OS-em na planecie.

To, co społeczność chce stworzyć z Linuksa, to naprawdę dobry, w pełni wyposażony i wolny system operacyjny. Jeżeli poskutkuje to zostaniem popularnym OS-em, to fajnie. Jeżeli poskutkuje to otrzymaniem najbardziej intuicyjnego, przyjaznego interfejsu jaki kiedykolwiek powstał, to fajnie. Jeżeli poskutkuje to stworzeniem przemysłu obracającego miliardami dolarów, to fajnie.

To fajnie, ale nie w tym rzecz. Rzecz w tym, aby stworzyć najlepszy system operacyjny, jaki jest to w stanie zrobić społeczność. Nie dla innych ludzi, dla siebie. Te wszystkie przepowiednie w rodzaju „Linux nigdy nie zdobędzie komputerów domowych dopóki nie będzie taki a taki…” trafiają kulą w płot. Społeczność nie próbuje zawładnąć wszystkimi desktopami. Nie obchodzi ich, czy będzie wystarczająco dobry, aby mógł trafić na twoje biurko, tylko żeby był wystarczająco dobry na ich własnych. Głośni przeciwnicy Microsoftu, super-maniacy Linuksa i zarabiający na FOSS dostawcy mogą być widoczni, ale są wciąż w mniejszości.

Oto czego społeczność chce: system, który może być zainstalowany przez każdego, kto naprawdę go chce. Zanim więc pomyślisz o przeniesieniu się na Linuksa, spytaj sam siebie czego naprawdę chcesz.

Jeżeli chcesz system, który nie jest twoim szoferem, tylko daje ci do ręki kluczyki, usadza przy kierownicy i spodziewa się że wiesz co robić: bierz Linuksa. Będziesz musiał poświęcić trochę czasu na naukę, ale kiedy już skończysz, będziesz miał system który siada i szczeka na komendę.

Jeżeli chcesz jedynie Windows bez szkodników i luk bezpieczeństwa: przeczytaj dobre instrukcje bezpieczeństwa, zainstaluj dobrego firewalla, skaner szkodników i antywirusa, zmień IE na bardziej bezpieczną przeglądarkę oraz na bieżąco aktualizuj system. Są ludzie (w tym ja), którzy przeszli z Okienkami całą drogę od 3.1 do XP bez pojedynczej infekcji – ty też możesz to osiągnąć. Nie bierz Linuksa: zawiedzie cię strasznie próbując być tym, czego oczekujesz.

Jeżeli naprawdę chcesz bezpieczeństwo i wydajności systemu bazującego na UNIX-ie, ale z nastawieniem na klienta i „super interfejsem” – kup Maca firmy Apple. OS X jest bardzo dobry. Ale nie bierz Linuksa: nie zrobi tego, czego od niego oczekujesz.

Tu nie chodzi tylko o to „Dlaczego chciałbym mieć Linuksa?„, ale także „Dlaczego Linux chciałby mnie?

Jeżeli chcesz odnieść się do artykułu, możesz odwiedzić blog autora oryginału lub napisać do tłumacza. Pamiętaj o netykiecie.

Autor oryginału: Dominic Humphries
Autor tłumaczenia: Grzegorz Dąbrowski „OldEnt”

Na podstawie: Linux is Not Windowsinne prace pochodne
Wersja tłumaczenia: 1.0-gałąź druga – lokalizacja źródłowa

Ten utwór podlega ochronie prawa autorskiego. Prawa do niniejszego utworu ma Grzegorz Dąbrowski „OldEnt”, który udostępnia go na licencji Creative Commons License Attribution-Noncommercial-Share Alike 2.5 Generic (cc-by-nc-sa-2.5). Warunkiem wykorzystania utworu jest podanie autora. Utwór niniejszy stanowi opracowanie (tłumaczenie) artykułu pierwotnego „Linux is Not Windows” (http://linux.oneandoneis2.org/LNW.htm), udostępnionego na licencji cc-by-nc-sa-2.5, do którego prawa autorskie ma Dominic Humphries. Wykorzystując ten utwór pierwotny lub utwory zależne należy podać odnośnik do tego utworu pierwotnego. Użyty w utworze obraz pingwina Tux został stworzony w programie GIMP i jest autorstwa Larry’ego Ewinga. Użyte w utworze logo Microsoft Windows należy do Microsoft Corporation i zostało użyte wyłącznie w celach informacyjnych.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

80 komentarzy do “Linux to NIE Windows

  • chiquita

    Hmmmm. Czegoś tutaj nie rozumiem, teń art. był opublikowany w „Dragonii” i nie było komunikatów typu Autor tłumaczenia: Grzegorz Dąbrowski “OldEnt”. Więc zastanówmy się na przyszłość, czy dawać info o żródle, czy przypisywać sobie! Houk.

  • chiquita

    Wszystko ładnie i pięknie, lecz co to ma wspólnego z Ubuntu? Wolałbym by wklejać tutaj np. dobrze przetłumaczone teksty z fullcircle, jeśli nie ma kto zrobić fullcircle.pl

  • quina

    „Jeżeli trafiłeś na tę stronę, to bardzo prawdopodobne, że jesteś stosunkowo nowym użytkownikiem Linuksa, który ma mniejsze lub większe problemy z przestawieniem się z systemu Windows na Linuksa.”
    Toż tutaj same geeki siedza!:D
    swoja droga cieszy kolejny artykul w czytaleni, bo ostatnio rzadko sie pojawiaja:)

  • Ruri

    [quote comment=”23602″]Hmmmm. Czegoś tutaj nie rozumiem, teń art. był opublikowany w „Dragonii” i nie było komunikatów typu Autor tłumaczenia: Grzegorz Dąbrowski “OldEnt”. Więc zastanówmy się na przyszłość, czy dawać info o żródle, czy przypisywać sobie! Houk.[/quote]
    w którym numerze? A dopuszczasz do siebie myśl, że przetłumaczyć tekst mogło kilka osób jednoczesnie?[quote comment=”23603″]Wszystko ładnie i pięknie, lecz co to ma wspólnego z Ubuntu? Wolałbym by wklejać tutaj np. dobrze przetłumaczone teksty z fullcircle, jeśli nie ma kto zrobić fullcircle.pl[/quote]
    Proszę bardzo, nic nie stoi na przeszkodzie. Ciekawe, że nie widzisz związku z Ubuntu, czyżby to już nie był Linux?

  • móżyn

    niestety to co jest największą zaletą Linuxa – czyli możliwość wyboru i konfiguracji każdego aspektu systemu – jest również jego największą wadą.. problem tkwi w tym, że ludzie zachwalający linuxa siedzą od X lat w temacie komputerów, wiedzą jak działa system, co ułatwia pracę a co nie itd. natomiast przeciętny użytkownik tego nie wie a system to dla niego „internet, gadu-gadu, office i gry” i całą resztę ma tak naprawdę w dupie.. teraz pomyślmy – nowe wersje Windowsa wychodzą co kilka lat, każdy kto kupuje lub ma komputer wie jaka jest najnowsza Windowsa i dzięki temu nie ma żadnych problemów z oprogramowaniem bo wie że jak kupi jakiś program to go uruchomi, to samo ze sprzętem – wie że jak kupi w sklepie nowy sprzęt to bez problemów zainstaluje go w systemie (pomijając pewne wyjątki).. ok, teraz pomyślmy jak to wygląda od strony Linuxa – mnóstwo dystrybucji, różne środowiska graficzne, brak sterowników, aktualizacje jądra.. myślicie że przeciętny użytkownik rozezna się w tym? że będzie chciało mu się szukać odpowiedniej dystrybucji dla siebie? nie wspominając o jakiejkolwiek konfiguracji i dostosowywaniu poza zmianą tapety.. myślicie że będzie chciało im się szukać programów opensourcowych i sterowników po różnych stronach? system plików też jest mniej intuicyjny, ludzie są przyzwyczajeni do tego że mają dysk C, D, E itd. i NIC tego nie zmieni, tak było, jest i będzie chyba że jakimś cudem nagle 90% ludzi przejdzie na Linuxa.. po prostu Windows to Windows, ludzie mają zakodowane tak w głowach, zresztą ja sam pracuję w branży IT i ani mi się myśli przechodzić na Linuxa, nie przeszkadza mi fakt że nie mam możliwości zmiany każdego aspektu bo nie mam na to czasu ani nie widzę sensu, pracuje mi się dobrze z Windowsem i nie rozumiem czemu miałbym to zmienić.. po prostu im coś prostsze, z mniejszą możliwością wyboru, tym więcej ludzi będzie z tego korzystać i ta zasada działa prawie w każdej dziedzinie

  • chiquita

    eeee. prosiłem o usunięcie pierwszego posta. Mój błąd. Tekst ten jest tego samego autora, to przepraszam za podejrzenie. -RURI, jako że już troszkę używam Ubuntu, to niezadowalają mnie ogólnikowe opisy Linuksa. Tym bardziej że to czytelnia Ubuntu właśnie.

  • ktostam

    [quote post=”761″]Popularne kryteria składające się na ocenę końcową to koszta, [/quote]

    Powinno być „koszty” zamiast „koszta”.

  • GrzegW

    @móżyn: masz sporo racji, ale to właśnie nasza dystrybucja dokłada wszelkich starań, żeby wszystko było proste i działało jak to się mówi prosto z pudełka – i myślę że widać w tym duży postęp. Już w tej chwili można polecić *ubuntu normalnym ludziom niemającym czasu ani ochoty wgłębiać się w system i walczyć z problemami. Oczywiście nie ogranicza to w niczym możliwości konfiguracyjnych.
    Niedawno czytałem wywiad z Linusem, w którym wypowiada się on w podobnym duchu („I’m a technical person, but I have a very specific area of interest, and I don’t want to fight the rest. So the only distributions I have actively avoided are the ones that are known to be >”).
    Nie zgadzam się z podejściem, że Linuks jest i powinien być tylko dla geek’ów. W ten sposób nigdy nie zostanie osiągnięta masa krytyczna użytkowników, która spowodowała by poważniejsze potraktowanie Linuksa przez producentów sprzętu i oprogramowania. Przekrój wiekowy i zainteresowań ludzi działających aktywnie w FOSS jest zasadniczo inny niż ogółu użytkowników komputerów, dlatego pewne typy programów (takie jakie nie interesują zbytnio młodych programistów i studentów) mają małą szansę na powstanie jako open source. Dlatego uważam, że sprawy powinny pójść w kierunku szerszej oferty płatnych/zamkniętych programów dla Linuksa powszechnie dostępnych nie tylko w sieci.
    Jest też ewidentny brak na rynku dobrych drukowanych czasopism dla początkujących Linuksowców, obecne są zbyt drogie w stosunku do oferowanej zawartości, są niedopracowane i bez testów sprzętu, dodatkowo na płytkach dołączonych są kolejne rożne dystrybucje (po co komu n-ta dystrybucja jak już na postawioną i skonfigurowaną jakąś). Potrzeba raczej fajnych programów – i tu są schody, bo dystrybucje nie są w pełni zgodne jeżeli chodzi o binaria (rożne wersje jadra i bibliotek) ani tym bardziej pakiety. Wygląda więc, że każda dystrybucja powinna mieć swoją gazetkę, ale tu już ciężko raczej o opłacalność. Na tym polu przegrywamy z Windowsem. Działania maszego guru w kierunku synchronizacji release’ów jeżeli wypalą były by dobrym krokiem w kierunku większej zgodności, żeby jeszcze ujednolicić formaty pakietów.

    PS: Próbowałem podejść do tłumaczenia FCM (issue 12), ale b. ciężko to szło. Stosowane fonty nie miały polskich znaków trzeba było kombinować, Scribus też dość ciężki w użyciu.Zrobienie samej stroby tytułowej zajęło mi ponad godzinę – zrezygnowałem póki co ;(. BTW: Czy są jacyś chętni na ew. pomoc w tłumaczeniu FCM?

  • prz

    Trochę jest tam nieścisłości:
    „Windows/samochód nie jest bezpieczny… ”
    a potem:
    „Linux/samochód został zaprojektowany…”
    a potem znowu:
    „Windows/motocykl”.
    Już nie wiadomo co jest samochodem a co motocyklem, co czyni całe to porównanie bez sensu.

    (BTW. Używam Linuksa)

  • OldEnt Autor wpisu

    [quote comment=”23617″]eeee. prosiłem o usunięcie pierwszego posta. Mój błąd. Tekst ten jest tego samego autora, to przepraszam za podejrzenie[/quote]
    Nie ma żadnej urazy. :’) Dobrze widzieć, że ludzie wciąż są wrażliwi na plagiaty. Ktoś już jednak odpowiedział na Twój post, więc nie byłoby w porządku go usuwać.

    [quote comment=”23621″]Powinno być “koszty” zamiast “koszta”.[/quote]
    Obie formy są dopuszczalne (Słownika Języka Polskiego” PWN wyd. VII z 1992).

    [quote comment=”23627″]Już nie wiadomo co jest samochodem a co motocyklem, co czyni całe to porównanie bez sensu.[/quote]
    Najpierw autor porównuje Linuksa do motocyklu, a potem proponuje zmienić perspektywę, porównując Linuksa do samochodu. Linux to NIE motocykl, ani NIE samochód – możliwe są porównania do obu rzeczy.

  • mibla@osx

    Artykuł niewątpliwie dobry, potrzebny i wartościowy. Przydołoby się natomiast poprawić stylistykę, literówki i błędy – jest ich sporo i niestety psują całość.

    I poprawcie proszę formularz, którego właśnie używam do napisania komentarza, bo strasznie źle patrzy się na couriera, w którym literka „a” ma wysokość 4 pikseli.

  • Koziołek

    Hm… z tym RedHatem to nie do końca jest tak. „Kupując” RH kupujesz support i właśnie na support jest podpisywana umowa. Co ciekawe jeżeli kupisz support na np. firmę to dostajesz możliwość tworzenia kont indywidualnych, a zatem w pewnych rozsądnych granicach można sobie w ten sposób zapewnić support „na koszt” firmy. W rzeczywistości i tak najlepszym wsparciem jest usenet.

  • MArlon

    Wydaje mi się, ża autor artykułu, jako osoba mocno zaawansowana w używaniu linuxa, kompletnie nie rozumie, jakie problemy mają „zwykli” użytkownicy – nowicjusze. Nie jest problemem, że zamiast ctrl c muszą nauczyć się innego skrótu. Problemem jest konieczność poświęcenia pół godziny na zainstalowanie flash playera (jak dobrze pójdzie). Problemem jest znalezienie odpowiedniej aplikacji i zainstalowanie jej w konkretnej dystrybucji (dla nooba – pół dnia czytania manuali i googlania). Problemem jest brak zgodności z nowymi urządzeniami, do których sterowniki pojawią się kiedy komuś zachce się je napisać.
    Pracuję w IT od 10 lat, wiem że są zastosowania do których rozwiązania opensourcowe nadają się lepiej niż komercyjne, ale używanie na co dzień linuxa jest mniej przyjemne niż znienawidzonej windy.

  • TC

    „Obie grupy gatunków mają płetwy boczne.. anie oba. A tak dokladnie powinno byc „oba gatunki maja pletwy….” bo gatunek = grupa
    Pozdr

  • ada

    Chętnie bym przeczytała ten tekst, bo widzę, że ludziom się podoba. Jednak autor powinien sie bliżej zapoznać z językiem polskim. Przykład:
    [quote post=”761″]Inny, może bardziej tobie bliższy przykład to Firefox.[/quote]

  • EuGene Wolfe

    „Przedsiębiorstwa nie wydadzą oprogramowania, dopóki te nie będzie stabilne”. Powinno być: „dopóki TO nie będzie stabilne”.

    Tekst bardzo ciekawy, bardzo obrazowe porównania – przyda się w wielu dysputach „o wyższości świąt Wielkiej Nocy nad Bożym Narodzeniem”.

  • OldEnt Autor wpisu

    [quote comment=”23652″]Chętnie bym przeczytała ten tekst, bo widzę, że ludziom się podoba. Jednak autor powinien sie bliżej zapoznać z językiem polskim. Przykład:
    [quote post=”761″]Inny, może bardziej tobie bliższy przykład to Firefox.[/quote][/quote]
    Co z tym zdaniem jest według Ciebie nie tak? Pozdrawiam.

  • mario_7

    [quote comment=”23641″]Wydaje mi się, ża autor artykułu, jako osoba mocno zaawansowana w używaniu linuxa, kompletnie nie rozumie, jakie problemy mają „zwykli” użytkownicy – nowicjusze. Nie jest problemem, że zamiast ctrl c muszą nauczyć się innego skrótu. Problemem jest konieczność poświęcenia pół godziny na zainstalowanie flash playera (jak dobrze pójdzie).[/quote]
    Hę? Wystarczy otworzyć stronę z elementem flash, Firefox wyświetla informację o brakującej wtyczce, potem kilka kliknięć „Dalej” i gotowe…
    Jak masz baaardzo stary komputer i modemowe łącze, to pewnie z pół godziny to potrwa… 😉
    [quote comment=”23641″]Problemem jest znalezienie odpowiedniej aplikacji i zainstalowanie jej w konkretnej dystrybucji (dla nooba – pół dnia czytania manuali i googlania).[/quote]
    Można też wejść na forum danej dystrybucji i przeczytać tematy dla początkujących… W przypadku Ubuntu w zasadzie wystarczy dowiedzieć się co to narzędzie Dodaj/Usuń… i Synaptic…
    Ponadto – obsługę Windowsa to pewnie z mlekiem matki wyssałeś? Od urodzenia wiedziałeś gdzie i co kliknąć?
    [quote comment=”23641″]Problemem jest brak zgodności z nowymi urządzeniami, do których sterowniki pojawią się kiedy komuś zachce się je napisać.[/quote]
    Bo producentom „nie opłaca się” napisać takich dla Linuksa i bynajmniej nie jest to zawsze spowodowane małą ilością użytkowników Linuksa…
    Warto tez zauważyć, że porządni producenci wydają sterowniki dla wielu systemów.
    [quote comment=”23641″]Pracuję w IT od 10 lat, wiem że są zastosowania do których rozwiązania opensourcowe nadają się lepiej niż komercyjne, ale używanie na co dzień linuxa jest mniej przyjemne niż znienawidzonej windy.[/quote]Chyba te 10 lat temu ostatnio widziałeś Linuksa i to jest powód negatywnego podejścia do sprawy. 😛

  • Kraków

    mario_7: Akurat ja jestem doskonałym przykładem osoby, która postanowiła przerzucić się na linuxa. Potrzebuję skype – niestety nie udało mi się go zainstalować. Wskoczył jakiś błąd w pakiecie czy inny bełkot, którego kompletnie nie zrozumiałem. Straciłem na to 3 godziny bez żadnego efektu. Prawdą jest to, co kolega napisał wcześniej – nie jest problemem inne ctrl-c i ctrl-v – na razie moge sobie używać myszki. Problemem są instalacje, kompilacje, obsługa konsoli. Nawiązując do metafor autora artykułu – ja potrzebuję auta, którym będę jeździł, a nie takiego, który będzie mi stał w garażu i będę tracił czas na grzebanie pod maską.

  • mario_7

    [quote comment=”23668″]mario_7: Akurat ja jestem doskonałym przykładem osoby, która postanowiła przerzucić się na linuxa. Potrzebuję skype – niestety nie udało mi się go zainstalować. Wskoczył jakiś błąd w pakiecie czy inny bełkot, którego kompletnie nie zrozumiałem. Straciłem na to 3 godziny bez żadnego efektu. Prawdą jest to, co kolega napisał wcześniej – nie jest problemem inne ctrl-c i ctrl-v – na razie moge sobie używać myszki. Problemem są instalacje, kompilacje, obsługa konsoli. Nawiązując do metafor autora artykułu – ja potrzebuję auta, którym będę jeździł, a nie takiego, który będzie mi stał w garażu i będę tracił czas na grzebanie pod maską.[/quote]
    A wystarczyło zacząć od początku – dodać repozytoria zalecane przez forum i Skype zainstalowałby się jednym poleceniem apt-get lub przez Synaptica…

  • r4mios

    @Kraków: przeczytaj końcową część artukułu, bo stwierdzeniem „ja potrzebuję auta, którym będę jeździł, a nie takiego, który będzie mi stał w garażu i będę tracił czas na grzebanie pod maską” zaliczasz się do grupy, która po linuksa sięgać nie powinna, bo nie jest to nastawienie odpowiednie co zresztą w artykule jest dokładnie opisane.

    Jeśli jest się początkującym użytkownikiem bez samozaparcia się po prostu IMHO nie da. Sam używam linuksa od ok 3 lat i pierwsze kilka miesięcy musiałem mocno chcieć grzebać pod maską (i w ogóle uczyć się), żeby system był taki, jaki ja chcę żeby był.

    P.S.Sama możliwość grzebania jest wg mnie potężną zaletą, z której można czerpać całkiem sporą radochę 😀

  • mat666

    Informacja dla początkujących….na początku jest ciężko, potem nie będziesz chciał wrócić..

    Wiem to z autopsji… zainstalowałem Ubuntu w domu…, na początek tylko tryb graficzny – mało dłubania w terminalu – nie chciałem czegoś zepsuć…Potem coraz więcej, nauczyłem się wyszukiwać potrzebne informacje w internecie. W końcu osiągnąłem minimalny potrzebny poziom. Potem zrobiłem sobie ze starego kompa Mediacenter na wifi z bezprzewodową klawiaturą do TV (polecam,), a potem przeinstalowałem Ubu na notebooku. Tylko firmie zostały Windowsy – na szczęscie używam tam OpenOffice od kilku lat więc jest łatwo.
    Wiem, że domu nie wrócę już do windowsa…ale….
    ale komputerami zajmuję się od 1986roku. przeszedłem całą historię Microsoftu od dosa 3.x…poprzez Windowsy 3.x, 95 itd..
    Ale lubię i umiem się sam uczyć. Więc jeśli nie jesteś ciekaw jak wygląda świat po drugiej stronie lustra, wybierz niebieską pigułkę – bo po drugiej stronie nie będzie wcale lekko…
    Więc użytkowniku windowsa – nie pisz że nie chcesz się przesiadać – jak wynika z powyższego artykułu NIE MA TAKIEJ POTRZEBY, oraz NIKT CIĘ DO TEGO NIE ZMUSZA.

    a teraz popij szklanką wody niebieska pigułkę

  • Ruri

    [quote comment=”23638″]”zmień IE na bardziej bezpieczną przeglądarkę oraz na bierząco aktualizuj system.”

    Bieżąco się pisze 😉 Art świetny.[/quote]
    zrobione
    [quote comment=”23642″]”Obie grupy gatunków mają płetwy boczne.. anie oba. A tak dokladnie powinno byc „oba gatunki maja pletwy….” bo gatunek = grupa
    Pozdr[/quote]
    no, przyznam, że temat gatunków, grup, mnie przerasta 😉 Może ktoś inny poprawi.
    [quote comment=”23655″]”Przedsiębiorstwa nie wydadzą oprogramowania, dopóki te nie będzie stabilne”. Powinno być: „dopóki TO nie będzie stabilne”.

    Tekst bardzo ciekawy, bardzo obrazowe porównania – przyda się w wielu dysputach „o wyższości świąt Wielkiej Nocy nad Bożym Narodzeniem”.[/quote]
    zrobione

    Dziękujemy za uwagi, parę błędów przeoczyliśmy, zdarza się.

  • nemo

    [quote comment=”23612″]niestety to co jest największą zaletą Linuxa – czyli możliwość wyboru i konfiguracji każdego aspektu systemu – jest również jego największą wadą.. problem tkwi w tym, że ludzie zachwalający linuxa siedzą od X lat w temacie komputerów, wiedzą jak działa system, co ułatwia pracę a co nie itd. natomiast przeciętny użytkownik tego nie wie a system to dla niego „internet, gadu-gadu, office i gry” i całą resztę ma tak naprawdę w dupie.. teraz pomyślmy – nowe wersje Windowsa wychodzą co kilka lat, każdy kto kupuje lub ma komputer wie jaka jest najnowsza Windowsa i dzięki temu nie ma żadnych problemów z oprogramowaniem bo wie że jak kupi jakiś program to go uruchomi, to samo ze sprzętem – wie że jak kupi w sklepie nowy sprzęt to bez problemów zainstaluje go w systemie (pomijając pewne wyjątki).. ok, teraz pomyślmy jak to wygląda od strony Linuxa – mnóstwo dystrybucji, różne środowiska graficzne, brak sterowników, aktualizacje jądra.. myślicie że przeciętny użytkownik rozezna się w tym? że będzie chciało mu się szukać odpowiedniej dystrybucji dla siebie? nie wspominając o jakiejkolwiek konfiguracji i dostosowywaniu poza zmianą tapety.. myślicie że będzie chciało im się szukać programów opensourcowych i sterowników po różnych stronach? system plików też jest mniej intuicyjny, ludzie są przyzwyczajeni do tego że mają dysk C, D, E itd. i NIC tego nie zmieni, tak było, jest i będzie chyba że jakimś cudem nagle 90% ludzi przejdzie na Linuxa.. po prostu Windows to Windows, ludzie mają zakodowane tak w głowach, zresztą ja sam pracuję w branży IT i ani mi się myśli przechodzić na Linuxa, nie przeszkadza mi fakt że nie mam możliwości zmiany każdego aspektu bo nie mam na to czasu ani nie widzę sensu, pracuje mi się dobrze z Windowsem i nie rozumiem czemu miałbym to zmienić.. po prostu im coś prostsze, z mniejszą możliwością wyboru, tym więcej ludzi będzie z tego korzystać i ta zasada działa prawie w każdej dziedzinie[/quote]
    Widać po tym co napisałeś, że nie przeczytałeś w pełni tego artyułu albo jeżeli jednak to zrobiłeś to ni w ząb go nie zrozumiałeś. Tragedia!

  • Pyoter

    Art baardzo dobry!
    Tylko znów się jakaś dyskusja dziwna rozwinęła.
    @ móżyn – najpierw przeczytaj może artykuł
    @ MArlon – a widziałeś w ogóle Linuksa przez ostatnie 10 lat? Ubuntu chyba takie trudne nie jest.

    Czemu większość pisze o początkujących z Linuksem? Ja też kiedyś byłem początkujący i żyję. Lepiej… też kiedyś zaczynałem z Windows i też nie umiałem go instalować, konfigurować, instalować aplikacji, wtyczek, sprzętu itd. Też musiałem się tego nauczyć lub kogoś wzywać. Przecież z tym się nikt nie rodzi! Tylko, że z Win XP, a teraz Vistą po 3 miesiącach użytkowania wytrzymać już nie mogę! Powolna, jakieś dziwne błędy, niby czyszczę, defragmentuję i co tylko, a i tak reinstal murowany.
    Z Ubu też mam pewne problemy, ale od maja śmiga niezmiennie! Nie jestem jeszcze geekiem 🙂 ale przyzwyczaiłem się do wielu rzeczy, których w Windows niema, a jeśli są podobne to za 30$, 40$ itd.
    I chyba Linux mnie chce 🙂

  • raj

    [quote comment=”23641″]Nie jest problemem, że zamiast ctrl c muszą nauczyć się innego skrótu. Problemem jest konieczność poświęcenia pół godziny na zainstalowanie flash playera (jak dobrze pójdzie). Problemem jest znalezienie odpowiedniej aplikacji i zainstalowanie jej w konkretnej dystrybucji (dla nooba – pół dnia czytania manuali i googlania).[/quote]

    Jakie pół godziny? Jakie pół dnia? Chyba raczysz żartować… Przypominam, że jesteśmy na stronie Ubuntu – jak stawiałem pierwszy raz ten system, to instalacja flash playera sprowadzała się do zaznaczenia jednej paczki w Synapticu. Pięć minut a nie żadne pół godziny, i nic tu nie może „nie pójśc dobrze”, a przynajmniej nie w większym stopniu niż w Windowsach. Klikasz, instalujesz i działa. Instalacja aplikacji – to samo; większość jest w repozytoriach, wystarczy tylko wejść w „dodaj/usuń” w menu. Szukanie aplikacji poprzez googlanie to właśnie windowsowe, a nie linuksowe podejście do tematu. W Windowsach domyślnie nie masz zainstalowane nic poza gołym systemem; do każdej jednej standardowej, banalnej czynności musisz sobie znaleźć i doinstalować jakąś aplikację (przykład – ot, chociażby otwieranie zip-ów czy rar-ów, albo odczytywanie plików PDF). I nieco na odwrót niż to, co jest napisane w artykule, moje odczucie jest takie, że w szukaniu tych aplikacji jestes zdany sam na siebie i na googla. W Ubuntu instalujesz system i wszystko masz – czytnik do PDF-ów jest, menedżer archiwów jest, OpenOffice jest itd. Tylko większości kodeków do multimediów brakuje i tego nieszczęsnego flasha, i tu ktoś bardziej doświadczony musi podpowiedzieć nowicjuszowi, że trzeba doinstalowac magiczną paczkę „ubuntu-restricted-extras”. Ale to jedna instalka i Flash chodzi, Java chodzi, DivX-y i XviD-y chodzą bez konieczności instalowania jakichs dziwnych codec packów (tu dopiero pod Windowsami jest problem wyboru! Wygooglasz sobie w sieci dziesięć róznych paczek z kodekami i nie wiesz co jest do czego i co instalować… Sam miałem niezły metlik w głowie jak to robiłem pod Windowsami pierwszy raz…). A aplikacje, których nie ma w standardowej instalacji systemu, są w repozytoriach – ktoś pomyślał o uzytkownikach i przygotował już gotową liste aplikacji, z których wystarczy tylko wybrać i kliknąć – nie jesteś zdany sam na siebie, nie trzeba googlać na slepo… Czy to nie jest wygodniejsze niż w Windowsach?

    [quote]ale używanie na co dzień linuxa jest mniej przyjemne niż znienawidzonej windy.[/quote]

    No własnie w moim odczuciu jest.
    Linuxa i w ogóle Unixy znam od baaardzo dawna. Jeszcze gdzieś pięc lat temu sam twierdziłem, że Linux nie nadaje się na komputer biurkowy dla zwykłego uzytkownika. Właśnie te problemy z instalacją aplikacji, kompatybilnością, a często wręcz ich brakiem. Uzyskanie np. prawidłowego odtwarzania audio i wideo pod starymi Linuksami to faktycznie potrafił być horror. Mało tego, po zainstalowaniu samej dystrybucji często trzeba było sporo ręcznie poprawiać, żeby wszystko to, co teoretycznie powinno działać (np. polskie litery) faktycznie działało jak należy.
    Dlatego przez wiele lat uzywałem Linuxa i innych Uniksów tylko na serwerach, a na desktopie korzystałem z Windy, gdzie wszystkie te rzeczy po prostu działały. Tylko ze też nie zawsze było z tym tak łatwo. Konflikty kodeków, konflikty róznych aplikacji, koniecznośc ręcznego grzebania w konfiguracji… W końcu toporność Windowsów i konieczność grzebania przy nich przy jakiejkolwiek zmianie w systemie zaczęła mnie drażnić. Na początku tego roku postanowiłem spróbowac Ubuntu. No i absolutnie pozytywne zaskoczenie – to po prostu działa! Instalujesz i już. O niebo wygodniejsze nie tylko od znanych mi starych Linuksów, ale i od Windowsów…

  • Ed.Kedevra

    @mat666: no nie… wiesz nie każdy potrzebuje media center na WiFi, a mi się udało [co prawda nieco siłą] przełączyć na linuksa całą moją rodzinę. wiesz co? jak moja matka zobaczyłą że jest Opera, FF, OO.o, i poczta na onecie jej chodzi, to przestała narzekać. moja siostra z kolei zadowoliła się w zupełności FF, Kadu i Pidginem [na razie testuje który jej bardziej odpowiada]. Bratu z kolei wystarcza że FF ma flasha
    -Jedyna innowacja: „zobacz, czerwony trójkącik obok zegarka – klikasz, podajesz hasło i wyłączasz komputer dopiero jak się samo zamknie. Tak, może trochę mulić ale niewiele”

    Tak więc: Linux nie jest trudny, i wcale nie jest aż tak bardzo inny dla przeciętnego użytkownika niż Winzgroza.
    aha, to właśnie przez to że stary, poczciwy XP mnie wkurzył przeskoczyłem na Xubuntu i używam z przyjemnością na codzień. no, chyba że zachce mi się pograć w GTA – jedyny powód do zatrzymania WindXP na dysku ;]

    lubię LEGO, ale nie lubię się nimi bawić – pozdrowienia dla wteranów.

  • czacha

    Nie zgadzam się z tym artykułem w części dotyczącej pomocy technicznej. Komercyjne wersje Linuksa oferują takie wsparcie. To między innymi możecie przeczytać na mojej stronie: http://www.eurolinux.pl

    Czy pomoc techniczna dla Linuksa jest bezpłatna
    Na forach internetowych znajdziesz odpowiedzi na większość pytań dotyczących tego systemu, jednak pomoc techniczna nigdy nie była i nie będzie bezpłatna. Pomoc techniczna dla komercyjnych wersji Linuksa jest świadczona odpłatnie tak jak pomoc techniczna dla innych systemów operacyjnych firmy Apple czy Microsoft. Pomoc techniczna dla bezpłatnych wersji Linuksa jest udzielana również przez małe i średnie firmy informatyczne. Ceny tych usług są konkurencyjne.

    Wsparcie komercyjne oferują: Novell, Xandros, Mandriva. Pisanie takich artykułów wprowadza po prostu ludzi w błąd.

  • OldEnt Autor wpisu

    [quote comment=”23817″]Nie zgadzam się z tym artykułem w części dotyczącej pomocy technicznej. Komercyjne wersje Linuksa oferują takie wsparcie. (…) Wsparcie komercyjne oferują: Novell, Xandros, Mandriva. Pisanie takich artykułów wprowadza po prostu ludzi w błąd.[/quote]
    Artykuł został napisany dobrych kilka lat temu, kiedy płatna pomoc techniczna nie była masowo dostępna.

  • czacha

    [quote post=”761″]Artykuł został napisany dobrych kilka lat temu, kiedy płatna pomoc techniczna nie była masowo dostępna. [/quote]

    Skoro artykuł został napisany kilka lat temu to ciekawe dlaczego teraz został opublikowany w czytelni.ubuntu.pl ? Poza tym Mandriva udzielała wsparcia technicznego zanim ten artykuł został napisany. Nikt nic nie pisze ciekawego na temat Linuksa w 2008 roku? Myślę, że warto od czasu do czasu zajrzeć na: http://www.desktoplinux.com

  • OldEnt Autor wpisu

    [quote comment=”23849″]Skoro artykuł został napisany kilka lat temu to ciekawe dlaczego teraz został opublikowany w czytelni.ubuntu.pl[/quote]
    Ponieważ dopiero teraz ktoś tekst _przetłumaczył_? Większość tekstu jest jak najbardziej aktualna, czepiasz się jednej drobnostki z powodu której wyrzucasz artykuł do kosza. Naprawdę, nie wszyscy znają język Szekspira.
    [quote comment=”23849″]Poza tym Mandriva udzielała wsparcia technicznego zanim ten artykuł został napisany[/quote]
    Autor może myślał o wsparciu na kieszeń przeciętnego Smitha, ja myślałem o wsparciu w Polsce dla przeciętnego polskiego użytkownika.[/quote]

  • aqq

    jejku…pozwolę się nie zgodzić z kilkoma argumentami:
    [quote post=”761″]To oznacza, że pojedyncze ściągnięcie i instalacja kernela Linuksa zaopatruje ciebie w najnowsze dostępne sterowniki, inaczej niż w Windows, gdzie każdy sterownik ściągasz i instalujesz z osobna.[/quote]
    WHAT?
    łatwiej jest zainstalować w Windows sterownik niż zrobić sobie kompilacje jądra ze sterownikiem-argument co najmniej idiotyczny.. druga rzecz – jak chce sterownik do skanera sprzed powiedzmy 5 lat co łatwiej znaleźć ? sterownik czy kernel z akurat tym skanerem wbudowanym ?

    i co mnie najbardziej śmieszy to wytykanie Windowsom ze nic nie ma po instalacji… z tym problemem to trzeba się zgłosić do organizacji antymonopolowych i Komisji Europejskiej – niestety taka prawda..wiec argument zupełnie ośmieszający osobę która go używa
    dystrybucje mają wszystko tylko dlatego ze się ich nikt nie czepia bo jest tego po prostu za mało
    dużych zawsze się nie lubi i jak można to się po nich jedzie.

    na koniec tylko dodam ze sam lubię Linux, na co dzień go nie używam bo nie mam potrzeby ale mam jako drugi system. fajnie się pobawić.

  • mario_7

    [quote post=”761″]łatwiej jest zainstalować w Windows sterownik niż zrobić sobie kompilacje jądra ze sterownikiem-argument co najmniej idiotyczny.. [/quote]
    niektóre sterowniki (zwłaszcza zamknięte) instaluje się (co w gruncie rzeczy jest częściową kompilacją), a pozostałe kompiluje się – tylko dlatego, ze każdy może mieć inną (trochę różniącą się) wersję kernela.
    Kompilacja nowego kernela to skrajny przypadek, gdy starsza jego wersja po prostu nie obsługuje nowego sterownika.[quote post=”761″]druga rzecz – jak chce sterownik do skanera sprzed powiedzmy 5 lat co łatwiej znaleźć ? sterownik czy kernel z akurat tym skanerem wbudowanym ?[/quote]
    Raz dodany moduł (sterownik) do kernela nie jest z niego usuwany (a przynajmniej tak mi się wydaje).
    [quote post=”761″]i co mnie najbardziej śmieszy to wytykanie Windowsom ze nic nie ma po instalacji… z tym problemem to trzeba się zgłosić do organizacji antymonopolowych i Komisji Europejskiej – niestety taka prawda..wiec argument zupełnie ośmieszający osobę która go używa
    dystrybucje mają wszystko tylko dlatego ze się ich nikt nie czepia bo jest tego po prostu za mało
    dużych zawsze się nie lubi i jak można to się po nich jedzie.[/quote]
    Ale przecież w Windowsie nic nie ma po instalacji… Co więcej – jeśli coś jest, to jest to oprogramowanie własnościowe MS (często ubogie w porównaniu do konkurencji), które czasami bardzo trudno usunąć z systemu.
    W przypadku Linuksa dobierany jest zestaw aplikacji domyślnych, ale nikt nikomu nie utrudnia instalacji alternatywnych programów i usuwania tych, które zostały dostarczone z systemem.

  • aqq

    [quote post=”761″]Ale przecież w Windowsie nic nie ma po instalacji… Co więcej – jeśli coś jest, to jest to oprogramowanie własnościowe MS (często ubogie w porównaniu do konkurencji), które czasami bardzo trudno usunąć z systemu.
    W przypadku Linuksa dobierany jest zestaw aplikacji domyślnych, ale nikt nikomu nie utrudnia instalacji alternatywnych programów i usuwania tych, które zostały dostarczone z systemem. [/quote]

    chodzi o to ze MS nie moze nic dodac do systemu bo jak doda to odrazu jest ze narzuca uzytkownikowi dany program (obojetnie czy bedzie ich czy jakiejs innej firmy) vide Windows Media Player i cała afera jaka z tego była…Linuxa nikt sie nie czepia ze tam jest wszystko z dwóch powodów – linux dla ludzi stanowi jakies ułamki procentów zaistalowanych systemów, no i w wiekszosci przypadków jest free wiec nikomu sie nie chce tym zajac.

    a kto Ci broni na WIN coś instalować ? nigdy nie miałem problemu, i nie słyszałem o nikim kto by miał trudności bo windows nie pozwala. jak ktos ma na*&%$e w systemie to jego wina a nie systemu

  • mario_7

    [quote post=”761″]a kto Ci broni na WIN coś instalować ? nigdy nie miałem problemu, i nie słyszałem o nikim kto by miał trudności bo windows nie pozwala. jak ktos ma na*&%$e w systemie to jego wina a nie systemu [/quote]
    Instalować nikt nie broni, ale z usuwaniem bywają problemy…

  • bogdanbojarski

    Cała dyskusja to anachronizm.
    Ostatnio podarowałem teściowej laptopa z Biedronki z preinstalowanum Kubuntu. Pokazałem, gdzie się włącza, co ma robić, jak się wykrzyknik pojawi na pasku (aktualizacje) dołożyłem javę kodeki, pasjanse i śmiga aż miło. Filmy odtwarza serfuje. Bez kłopotów. Przecież to też system KLIKANY, więc nad czym dyskutować? Wszystko to tylko kwestia przyzwyczajenia. Te banialuki, że fajnie się pobawić Linuksem, już też są irytujące, lubię – nie lubię. Ja po prostu używam. A takie dyskusje może były aktualne parę lat temu, ale nie teraz.
    Pozdrawiam wszystkich. Pozmieniam sobie ikonki, bo nudno bez wirusów, oj, nudno.

  • mc

    Ależ na siłę chyba niektórzy „linuksiarze” próbują łechtać sobie ego…

    Przesiadka na linuksa to nie jakiś spontan z dnia na dzień, każdy o nim poczyta to i owo i jest mniej lub bardziej pewnych podstaw świadomy. Sam klnąłem 2 tygodnie w niebogłosy po przesiadce z XP ale odkąd wszystko co potrzebowałem skonfigurowałem, to złego słowa nie powiem i śmiać mi się chce na wspomnienie windozy xD

    I taka prawda – windowsa wychwalają tylko dzieciaki, gracze i gadżeciarze, profesjonaliści i ludzie ceniący spokój ducha, bezpieczeństwo i zwyczajne domowe zastosowanie komputera wybiorą prędzej czy później linuksa.

    Pozdrawiam.

  • paw162

    ok wszystko rozumiem z tego tekstu i wiem ze powinienem sie otworzyć na nowy system tj. na pierwszy jaki miałem problemem nie jest dla mnie zmiana systemu problemem jest dla mnie opanowanie wszystkich komend jak to będzie zainstaluje nowy system i nawet nie będę go umiał włączyć o to mi chodzi czy jeżeli zainstaluje to czy sątam jakieś poradniki za pomocą których dam rade szybko opanować nowy system. Drugie moje pytanie dotyczy tego czy mogę zainstalować na komputerze drugi system tzn. Ubuntu i w razie potrzeby włączać jeden lub drugi. Kolejnym problemem jest to ty Ubuntu obsługuje komunikatory tj. Gadu – Gadu i Skype proszę o odpowiedź

  • w

    Przez wiele lat byłam (nie)szczęśliwym użytkownikiem windy. Najpierw 98 później xp i żaden z nich nie był w stanie mnie usatysfakcjonować. Nie skończyłam, ani nie studiuję informatyki czy kierunków informatykopochodnych, żebym mogła znać się na systemie ‚od podszewki’. Moje umiejętności posługiwania się systemem (czyt. windą) są na poziomie może trochę wyższym od przeciętnego użytkownika, gdyż z windowsem nikt nigdy mi nie pomagał i z jego obsługą musiałam radzić sobie sama. A łatwo nie było. I tak też jest z ubuntu, na który przeniosłam się całkiem niedawno. I niech mi ktoś powie, że już od razu mam się na tym znać. Trudno jest umieć obsłużyć coś, czego się nie rozumie, a trudno to rozumieć, skoro widzi się to pierwszy raz, tak więc musiałam spędzić długie godziny na szukaniu, uczeniu się i przyzwyczajaniu podstawowej wiedzy na temat tego systemu. Nie chciałam już widzieć windy, z którą miałam więcej kłopotów niż pożytku (także dla samego komputera. Windows moim zdaniem jest nieprzyjazny dla komputera) na oczy, więc przesiadłam się na ubuntu i mimo dość ubogiej jak narazie wiedzy na temat jego konfiguracji, nie mam zamiaru wracać do czegoś, co było moją zmorą, a co trzymało mnie przez iwele lat przy sobie, ponieważ nie miałam odwagi zainstalować sobie linuxa (słyszałam kiedyś, że jest bardzo trudny, ale podobno nie ma takiej rzeczy, której nie można opanować). Ale w końcu zdecydowałam się, przeciez nic mnie to nie kosztuje, a satysfakcja z nauki czegoś nowego jest ogromna :). Narazie jestem na etapie nauki posługiwania się terminalem, ale myslę, ze prędzej czy później uda mi sie opanować to wszystko w należytym stopniu. Pewnie nie napiszę żadnego programu, bo na programowaniu się nie znam, ale będę umiała poskładać swój własny ‚samochód z LEGO’. Teraz mogę spokojnie polecać ubuntu znajomym i twierdzić, że w linuxie trudniej jest cokolwiek spieprzyć w przeciwieństwie do windowsa, co w przypadku tego ostatniego wcale trudne nie jest. Trzeba brać pod uwagę fakt, że większość użytkowników komputerów nie ukończyła informatyki, nie są programistami, hackerami, czy jak wy nazywacie, geek’ami i nie każdy musi się znać, co może trochę odstręczać od linuxa (wszystkie dystrybucje) nieobeznanych, z drugiej strony śmieszy mnie opluwanie go przez użytkowników produktów MS. Podejrzewam, że większość z nich z linuxem nigdy nie miała do czynienia, dlatego lepiej opluć, niż spróbować.

  • leOn

    Świetny artykuł! Jestem użytkownikiem Ubuntu od 2 dni … heh i czuję się tak jakbym cofnął się w czasie o 15 lat, gdy siedzieliśmy z ojcem przy 8mhz’ cowym pc i patrzyliśmy w czarny ekran, na ktorym widniał napis C: (w zasadzie to A: bo nie mieliśmy Hdd :)) :D. Wtedy to tylko mogłem sobie popisać :). Z czasem nauczyłem się poruszać w tym interfejsie i jakoś szło się dalej i dalej …. Właśnie czeka mnie to samo (prawie) :D. Teraz nie umiem zainstalować sobie mojego kochanego Enemy Territory w wersji linuxowej ale wiem, że kiedyś jeszcze będę się sam z siebie śmiał ! 😀 pozdro

  • lordshaitis

    witam jestem zatwardzialym uzytkownikiem windowsowcem w dodatku na bani, jak dla mnie fntasttczny artykul zawsze bylem za open source tylko mnie przerazala zawilosc obslugii z reszta jest tak do dzisiaj ,ale im czesciej ptrze na nowe dystrybucje linuksa tym bardziej sie sklaniam w strone open source zycze wam wszystkiego najlepszego oby pnowie i panie tak dalej 😉

  • vx

    Prawda jest taka, że ten artykuł to propaganda…linux nigdy nie zastąpi windowsa, ponieważ jest niewygodny dla zwykłego użytkownika. Na moim lapiku znalazło się ubuntu i bardzo szybko z niego zostało usunięte. Zwykłych fotek z nokii nie można było skopiować,bo niekompatybilne…dajcie spokój też z tą społecznością…wielka łaska, że ktoś na forum odpisze, poza tym zero merytorycznych porad. Kto pracując ma na to czas? Dzieciaki i nawiedzeni pasjonaci.Dodam jeszcze, że konsola to jedna wielka porażka.

  • mario_7

    [quote post=”761″]linux nigdy nie zastąpi windowsa, ponieważ jest niewygodny dla zwykłego użytkownika.[/quote]
    Jakiś dowód? Bo Twoje subiektywne odczucia (zapewne po latach używania Windowsa) nie są wystarczające…
    [quote post=”761″]Zwykłych fotek z nokii nie można było skopiować,bo niekompatybilne…[/quote]
    Bo nie umiesz… 😛
    A jeśli na prawdę niekompatybilne, to czyja to wina? Producenta, który nie udostępnił sterowników ani dokumentacji, żeby można było je napisać, czy Linuksa?
    [quote post=”761″]dajcie spokój też z tą społecznością…wielka łaska, że ktoś na forum odpisze, poza tym zero merytorycznych porad.[/quote]
    Nie chcesz porad od społeczności? To zapłać za profesjonalny support…
    W dodatku na forach jest masa merytorycznych porad. To, że najwyraźniej nie potrafisz z nich skorzystać nie oznacza, ze są bezwartościowe.
    [quote post=”761″]Kto pracując ma na to czas?[/quote]
    Zdziwiłbyś się. Niektórzy nawet na tym pracują.
    [quote post=”761″]Dodam jeszcze, że konsola to jedna wielka porażka. [/quote]
    A dlaczego? Bo wiele rzeczy można zrobić szybciej i wygodniej niż klikając?
    No i dlaczego MS rozwija PowerShella dla Windowsa skoro to taka porażka?

  • majsza

    [quote comment=”25635″]witam jestem zatwardzialym uzytkownikiem windowsowcem w dodatku na bani, jak dla mnie fntasttczny artykul zawsze bylem za open source tylko mnie przerazala zawilosc obslugii z reszta jest tak do dzisiaj ,ale im czesciej ptrze na nowe dystrybucje linuksa tym bardziej sie sklaniam w strone open source zycze wam wszystkiego najlepszego oby pnowie i panie tak dalej ;)[/quote]

    miło przeczytać ogarniętego windowsowca… 🙂

  • Acid303

    Świetny artykuł… Ale przypomniało mi się moje pierwsze zetknięcie z Linuksem. Przez cały dzień męczyłem się nad zainstalowaniem sterowników do WiFi, bo okazało się, że jeszcze takich nie było. Na szczęście udało się wystartować na tych od Windows (cóż, trzeba było). Obawiam się jednak, że takie przypadki bardziej zniechęcają ludzi do Linuksa, niż to, że czasami muszą napisać coś w konsoli, albo że się skróty klawiszowe nie pokrywają. Autor artykułu chyba tego nie uwzględnił. Dobrze jest patrzeć, jak coraz mniej jest podobnych problemów, i dobrze patrzeć na to, że wszystko bez pomocy producentów sprzętu. Dobrze jest obserwować rozwój linuksowych programów, a co za tym wszystkim idzie: rosnące zainteresowanie Linuksem. Myślę, że jednak ludzie potrafią się zmobilizować i dla samego nie używania Windows, przyzwyczajać się do Linuksa. Byle tylko coraz bardziej kwestia używania, była kwestią CHĘCI a nie MOŻLIWOŚCI (Jednak obecnie nie spotkałem się z takimi problemami. Nie wiem czy jest ich dużo. Czy jeszcze są). problemami Linux oczywiście nigdy nie będzie równy (=) Windows. W momencie, kiedy brak sterowników pod Linuksa będzie się równał spadkowi sprzedaży sprzętu, będzie można powiedzieć, że Linux jest już lepszy. Do tego czasu czasami okazuje się trochę gorszy. A sprawa inności? Kto tak naprawdę na to patrzy? Czy ktokolwiek zaczynając z Linuksem przejmował się, że mu się skróty nie zgadzają, albo że nie ma startu? Jeśli ktoś już wybiera Linuksa to chyba nie liczy na identyczność z Windows. Kwestia nie jest tego typu: czy Linux może być jak Windows, jasne. Chodzi o to, czy już jest w stanie go zastąpić. Póki co: często, ale nie w każdym przypadku.

  • Asmodeusz

    Dzięki wielkie za ten artykuł. Długo zastanawiałem się nad przejściem na ten OS (głównie z powodu drażniącego mnie w Windows UI i kiepskiego wsparcia wielu monitorów). Ostatni akapit jednak przekonał mnie, że to nie linux jest dla mnie odpowiedni – za dużo grzebania w systemie, brak modelu klient-sprzedawca (ten model ma kilka zalet… jeśli się płaci), brak gwarantowanego wsparcia i problemy z niektórymi funkcjami (kupione na Blu-Ray filmy z tego co wiem do tej pory nie dają się odpalić). Efekt? Autor artykułu zachęcił mnie do zakupu Apple’owskiego MacBooka i zostania na PC przy windowsie. Ciekawie, jak na forum użytkowników linuksa 😉 No… ale wy o klientów nie dbacie, więc dla was to żadna różnica 🙂 czyż nie?

  • rat

    „niestety to co jest największą zaletą Linuxa – czyli możliwość wyboru i konfiguracji każdego aspektu systemu – jest również jego największą wadą.. problem tkwi w tym, że ludzie zachwalający linuxa siedzą od X lat w temacie komputerów, wiedzą jak działa system, co ułatwia pracę a co nie itd.”
    ja tam zachwalałem już po 2 tygodniach używania, kiedy się przyzwyczaiłem do kilku pulpitów i prawie całkowitej konfigurowalności (czy jakoś tak :D) to nie mogłem na windę patrzeć 🙂

  • marximus

    nie jestem użytkownikiem Linuxa, mialem go zainstalowanego na krótko 3 razy w życiu, pierwszy raz jakiś 7lat temu.
    po przeczytaniu tego arta wiem że nie będę już próbował
    autor mowie że Linux to nie kopia i nigdy też nie będzie kopią Windows, a ja jako zaawansowany użytkownik Win ktorego poznaje przez ostatnie 10 lat nie mam zamiaru poznawac i uczyc sie na nowo nowego systemu, szkoda czasu!
    tu jest sporo przykładów i analogii wiec tez jedną zaserwuje
    Linux i Win to tak jak z układem klawiatury, wszędzie używany jest układ qwerty który został opracowany pod koniec XIXw. (po to aby być trudniejszy i żeby maszynistki nie mogły za szybko pisać) miedzy czasie wymyślono sporo lepszych układów klawiatury (Dvoraka)mimo tego żadna nie zdobyła popularności, tym bardziej jak ktoś dałby nam możliwość ustalenia pozycji klawiszy też by to nie osiągnęło sukcesu.
    Po co zmieniać skrót Ctrl X na D skoro wszyscy są przyzwyczajeni do X, w aucie już dawno można by zmienić kierownice na joystick albo wolant ale kto będzie jeździł tym autem??
    można natomiast zmienić maszyne do pisania w procesor tekstu i tu wszystko będzie ok pod warunkiem że układ QWERTY zostanie.
    Jeśli Linux (i tu mnie zlinczujecie) skopiuje interfejs użytkownika z Win to może zdobędzie jakąś popularność wśród zwykłych użytkowników.
    Chciałbym mieć alternatywe dla Win, bo to co MS zrobił z Vistą to już kompletne ubezwłasnowolnienie użytkownika, ale jeśli mam tracić mase czasu i poświęcić temu sporo wysiłku to dziekuję – skórka nie warta wyprawki

  • Piotruch

    Witam, trafilem na wasza strone przypadkiem jakis tydzien temu, poczytalem troche dzial start z ubuntu i postanowilem sciagnac i uruchomic live cd waszego spolszczenia (8.04). Mile mnie zaskoczyl ten system i postanowilem go normalnie zainstalwac.
    To tyle na wstepie, teraz chcialbym wam podziekowac za przygotowanie spolszczenia i za ta strone i za to ze przekonala mnie ona do zainstalowania linuxa. Choc mam w tej chwili 2 systemy zainstalowanie powoli zapominam jak wyglada windows, ubuntu jest dla mnie rewelacyjny !!!
    Chcialbym go rowniez zaproponowac osobom poczatkujacych, ktore tak jak ja nigdy nie widzialy linuxa. Jest on intuicyjny bez zadnych problemow ubuntu rozpoznal wszystkie urzadzenia na moim laptopie nie to co w windzie ze trzeba instalowac sterowniki, nie mialem rowniez problemow z doinstalowaniem flasha do przegladarki ja inni pisali wyzej. Naprawde system ten jest niewiarygodny i dla osoby takiej jak ja, ktora nie gra w gry (kiepski laptop) i sluzy on tylko do biura/internetu/poczty itd itp jest ponadprzecietny.
    Jeszcze raz dziekuje i czekam na nastepne odslony ubuntu w wersji spolszczonej.
    Pozdrawiam
    Piotr

  • slawek747

    Przesiadka na linuksa to nie jakiś spontan z dnia na dzień, każdy o nim poczyta to i owo i jest mniej lub bardziej pewnych podstaw świadomy. Sam klnąłem 2 tygodnie w niebogłosy po przesiadce z XP ale odkąd wszystko co potrzebowałem skonfigurowałem, to złego słowa nie powiem i śmiać mi się chce na wspomnienie windozy xD

    I taka prawda – windowsa wychwalają tylko dzieciaki, gracze i gadżeciarze, profesjonaliści i ludzie ceniący spokój ducha, bezpieczeństwo i zwyczajne domowe zastosowanie komputera wybiorą prędzej czy później linuksa.

    Witam Mądralę. Może coś wiesz (jako profesjonalista) jak uruchomić drukarkę Lexmark X1130 pod Ubuntu? Albo modem ZXDSL 852 ROCHS? A dlaczego po zainstalowaniu całej paczki ubuntu-extras nadal programy typu Grip nie widzą enkodera mp3? Jaki program obsługuje telefony Nokia? (Nokia PC suite nie działa w WINE)Mimo upływu lat Linux wciąż ma te same problemy ze sprzętem i to wcale nie najnowszym. Chyba jestem gadżeciarzem….

  • Olek

    Witam.

    Uhhhh ale się naczytałem :), aż postanowiłem sam coś napisać co robię sporadycznie.

    Na początek MOJA ocena obu systemów:

    Linux – plusy:
    swietny darmowy system w którym mogę wszystko ustawić tak jak sobię tego życzę
    świetne wsparcie dla automatyzacji zadań (wiele języków perl,python,bash etc.)
    bardzo dużo dobrze wykonanych darmowych aplikacji/narzędzi
    dostęp do kodów źródłowych jądra,aplikacji,skryptów
    łatwość w dostępie do dokumentacji
    … i jeszcze mogę tak długo pisać
    minusy:
    – tak jak wczesniej to pisal slawek747 brak sterowników do niektórych urządzeń (i
    bynajmniej nie obwiniam tu systemu Linux ale jak mi nie działa urządzenie to
    uważam to za minus)
    – no nie pogram sobie na nowych grach 3D bo openGL nawet w niedawno wypuszczonej
    wersji 3.0 nie obsługuje nawet małej części funkcji nowych kart, a DirectX`a
    jest na bierząco

    Windows XP – plusy :
    świetny system w którym wiele rzeczy mogę ustawić tak jak sobię tego życzę
    bardzo dobre wsparcie dla sprzętu ze strony różnych firm (sterowniki)
    wsparcie dla najnowszych kart 3D DirectX
    minusy :
    – jest płatny
    – większość wartościowych programów jest płatna
    – słaba obsługa sieci (zaraz pewnie będę zlinczowany)
    – brak kodów źródłowych programów i systemu
    … jeszcze mógłbym tutaj pisać sporo 🙂

    A teraz chciałem trochę pokomentować komentarze hehe :

    Bardzo zabawne są wszystkie narzekania linuxowych guru na windows, że to się niby
    wywala co chwile, jest nie stabilny, że to wingroza :), szaleją wirusy, nic się nie da
    ustawić czy skonfigurować.
    Hej , czy czegoś wam to nie przypomina ?? Bo minie to przypomina użytkowników windowsów
    co właśnie zainstalowali Linuxa i psioczą na wszystko bo nie wiedzą jak coś zainstalować
    czy ustawić system żeby poprawnie działał.
    Masę rzeczy da sie tu ustawić i windows może być bezpiecznym systemem dla użytkownika
    domowego. Oczywiście tego trzeba się nauczyć, to nie jest tak że na windowsie wszystko
    działa super i odpala sie tylko setup.exe i po sprawie.
    Tego systemu też się długo uczy i nauka jest intensywna. Jednak windows też potrafi działać
    stabilnie i szbko.
    Ktoś tam pisał o wielu pulpitach na Linuxie (że się przyzwyczaił) , wiec podaje:
    http://technet.microsoft.com/en-us/sysinternals/cc817881.aspx
    co prawda tylko 4 pulpity ale ładnie to działa.

    Co do tych co jadą na linuxa, no naprawde Ubuntu jest tak świetnie zrobione że jego instalacja
    i użytkowanie jest łatwiejsze niż windowsów (dla użytkownika co nie zna żadnego systemu)
    Ubuntu jest podobne do windowsa (to już zresztą ktoś pisał) a dzięki tej stronie
    jest także dostępna w pełni POLSKA wersja. I to wszystko za darmo.
    Co więcej jest ogromna ilość darmowych aplikacji.

    Na koniec bo się już zamieszałem 🙂 Zachęcam wszystkich do instalacji Ubuntu
    choć trzeba bedzie na początku poczytać tu i tam to będzie to super alternatywa
    dla windowsów , nigdy nie wiadomo co nam microsoft wysmaży z nowym window7.
    (no chyba że jesteś zawodowym graczem to se kup jakąś konsolę)

    Pozdrawiam.

    P. S. Bardzo fajna stronka, wiele się z niej dowiedziałem.

  • sharpq

    Cóż można napisać po takiej ilości komentarzy i artykule napisanym na dobrym poziomie? Z pewnością nie za dużo, ale coś jednak chcę dodać od siebie 😉
    Osobiście szukałem OS, który będzie dla mnie przede wszystkim edytorem tekstu, będę mógł surfować po sieci, publikować i aktualizować serwisy www oraz czasami oglądać jakiś film czy słuchać radia/mp3. No i najważniejsze, chciałem aby wszystko działało.
    Na dziś, jestem po ok miesiącu używania ubuntu 8.10 i śmiało mogę stwierdzić, że jestem zadowolony. Wszystko działa jak powinno i nie widzę potrzeb powrotu na produkty MS.
    Oczywiście, na początku są duże problemy ze zmianą sposobu myślenia, ale dla myślę że każdy początkujący sobie z tym poradzi.

  • jochn1972

    witam po przeczytaniu tego artykułu/postu mogę dodać tylko jedno ;
    jestem urzytkownikiem ubuntu od 7.04 do dzisiejszej 8.10 64amd beta na lapie i 8.10 pl na pc domowym oczywiście winda na pc też gości (ale jedynie do gier mojej córki) lecz przeważnie wirusy pokonują ją mimo antywira,,,,ale do czego zmierzam -sytuacja realistyczna -znajoma dzwoni do mnie że windows jej padł i komputer się nie uruchamia a na dysku c ma 3000 zdjęć -ok naprawimy widows -płytka z windows xp home edition oginal zaznaczam !!!!!!!!!! a tu w czasie naprawy xp wywala „w tym komputerze nie wykryto dysków „i co dalej ???/proste płyta live cd z ubuntu 7.10 odpalona dane skopiowane na pendrive i po sprawie reinstall windy —i to jest wyższośc linuksa nie umiera na amen zawsze jest kosola jeśli środowisko graficzne padnie -i najważniejsze pomoc społeczności linuksowej nawet jeśli posiadamy małą wiedzę o konsoli.pozdrowienia dla wszystkich z forum linuks.pl ps.(nie jestem informatykiem odzyskiwanie danych z dysków ok. ale dla normalnych urzytkownikow za kosztowne sorry)

  • jochn1972

    zapomnialem dodać w poprzednim koment. (ale tylko dla windowsowych fascynatow )że w przypadku reinstalacji ubuntu i nie formatowaniu dysku home nawet tapeta na pulpicie nie ulega zmianie -wszyscy linuksowcy to wiedzą —-więc żadne dane nie znikną <<<chcę nadmienić że moje pierwsze spotkanie z linuxem było dość dziwne kupiłem jakąś gazetę na giełdzie i tam była płyta dvd 7.04-ale teraz nie zmienię już systemu taak go polubiłem

  • hot_stuff

    @slawek747: Drukarka nie dziala pod linuxem? Szukales sterownikow i sposobow instalacji tej drukarki na linuxie? Wpisalem w googla co trzeba i znalazlem podobno jakies sterowniki i do tego informacje ze drukarka ta jest czesciowo wspierana ale dla pocieszenia powiem ci ze pod vista tez nie bardzo ta drukarka smiga 🙂 Oto jeden z dowodow:
    http://www.witraze.vista.pl/pages/Forum.aspx?g=posts&m=5123
    a oto drugi:
    http://www.neowin.net/forum/index.php?showtopic=607460
    Wiec o co chodzi? 🙂
    Po drugie wyobraz sobie sytuacje ze kupujesz jakis sprzet do komputera i w domu go wypakowujesz podlaczasz do kompa i… okazuje sie, ze ten sprzet nie dziala pod windowsem a jedynie pod linuksem i MacOS. Co wtedy robisz? Kogo obwiniasz?
    Rzecz jasna rzecz taka jest malo prawdopodobna z tego powodu, ze jezeli ktos pisze programy na linuxa, to mozna je skompilowac takze na windowsa, ba zwykle z programami na linuxa sa udostepniane zrodla tychze programow i kazdy bardziej biegly w sprawach programowania moze je ewentualnie poprawic badz totalnie przerobic i przekompilowac pod windowsem. Niestety w druga strone to raczej nie dziala :]
    Po pierwsze jezeli nie chcesz sie uzalezniac od czegokolwiek np od jakiegos OS’a to niestety ale przy zakupie sprzetu musisz uzywac glowy i sprawdzic czy bedzie dzialac ten kupowany sprzet takze pod innym OS’em — jezeli nie to masz dwie opcje:
    1. Nie zmieniaj OS’a
    2. Nie narzekaj na to, ze cos ci nie dziala tylko dlatego, ze nie pomyslales czy bedzie dzialac gdy kupowales sprzet :]
    masz jeszcze trzecia mozliwosc, ktora raczej nie przyniesie szybkiego efektu o ile w ogole jakikolwiek –> zawsze mozesz zlozyc zazalenie do lexmarka czy producenta modemu z zadaniem aby zakupiony od nich sprzet dzialal pod innymi systemami niz windows…

    Drugi problem dotyczacy encodera mp3 hmmm… nie jestem az takimjasnowidzem zeby wiedziec co dokladnie robiles i czy w ogole postepowales wg jakiegokolwiek poradnika, ba nawet nie wiem co dokladnie ci nie dziala a raczej czym to niedzialanie sie objawia. Swoja droga jak juz na wstepie zostalo napisane –> na windowsie nie wszystko dziala, wiec czemu mialoby wszystko dzialac w ubuntu, ktory jest oparty na… NIESTABILNEJ galezi debiana?

    Ostatnia rzecz –> jezeli ci az tak dobrze na windowsie, to czemu w ogole testujesz linuxa? Ba jezeli testujesz to do wlasnych celow i jezeli tobie cos nie dziala, to nie mow, ze nie dziala w ogole skoro wieksza czesc ludzi nie widzi najmniejszego problemu w tym co tobie przeszkadza.

  • drup

    Według mnie Linux nadaje się idealnie na serwer… Jeżeli stać normalnego usera (nie IT speca) na kupno Windowsa i oprogramowania (np. Office) to zdecydowanie jestem za Windą. Uwielbiam pełną kontrolę nad systemem, ale tylko gdy muszę odpalić bezpieczny serwer – tutaj zawsze Linux Rulezzz.. (nie zawsze był – nie zapomnę światu starego Slackware, który bez wyraźnej przyczyny (skoki napięcia i 3 resety :/) położył mi dysk twardy z wszystkimi – bardzo cennymi danymi – no backup :/ – nauczylem sie tego slowa b. szybko, wiec jakis plus jest ;), ale do linucha nie podeszlem przez pare lat).
    Niemniej kiedy chcę odpocząć, napisać jakiś dokument, pograć w jakąś gierkę, bądź po prostu posurfować w internecie – zdecydowanie wolę to zrobić w Windzie. Nie tylko dlatego, że znam ten system bardzo dobrze, ale choćby dlatego że jest on odporny nawet na najbardziej kretyńśkie pomysły działania usera czy programów trzecich (mowa nawet o koncie administratora). Idzie w prawdzie położyć Windę, ale nie jest to zadanie łatwe i wymaga wiedzy na odpowiednim poziomie. Pomijam sprawy wirusów / trojanów, bo to jest powszechne zagrożenie – mamy Windę – musimy mieć jakiegoś antywira i dodatkowo jeszcze sprawdzać system (jednak o tym 1-szym wie prawie każdy newbie Windows). Zamiast IE korzystam z Firefoxa (mimo wad jest lepszy, ale nic lepszego na razie nie znalazlem – starsze wersje FF-a byly swietne, teraz czuje sie troche jakbym sunal Autostrada siedzac w traktorze, ktory w dodatku czasami sie psuje – ostatnio jakims cudem przestawil mi sie uklad klawiatury na RTL :), a wieszanie to normalna sprawa).
    Pierwsze spotkanie z „okienkami” linucha (edycja Red Hat) mialem na studiach kilka lat temu i bylo to bolesne przezycie. Czas otwierania okna to byl koszmar (na tych samych maszynach hulala Winda). Mimo, ze system nie byl zly to jednak nie moglem przywyknac. Jak tylko szlo wracalem do Windy. Drugie spotkanie – rowniez kilka lat temu – po meczarni ze sterownikami NVidia – zrezygnowalem.

    Jezeli chodzi o linuxa dla firm, wady to np:
    * brak stabilnego i szybkiego oprogramowania:
    – pakiet biurowy – najlepszy OpenOffice nie nadawal sie do firm 2 lata temu – wierzcie lub nie, ale z powodu jakis problemow licencyjnych Office, zmuszony bylem pracowac przez jakis czas (tydzien?) na OpenOffice. Dokladniej na odpowiedniku MS Excell (Math?). W uproszczeniu praca polegala na jednorazowym utworzeniu arkuszy, ktore beda wyszukiwaly dane i dokonywaly obliczen. Na podstawie obliczen wyciagalem wnioski i dzialalem dalej. Mimo zastosowania podobnych (a wlasciwie tych samych funkcji) – wydajnosc spadla o polowe. Nie wyrabialem sie do konca dnia, bo to wszystko trwalo ZA DLUGO! Taniej firmie zakupic winde offica czy zatrudnic nowego pracownika?
    – program graficzny – GIMP jest tylko dla prawdziwych entuzjastow z duza wyobraznia i masa wolnego czasu na nauke, znam kilku swietnych grafikow, ale zadnego korzystajacego z GIMP-a.. Tu sie liczy Corel, Photoshop, Macromedia – to one wioda prym na rynku i na nich specjalizuja sie graficy

    A dla przecietnego usera?:
    – po co na plytce instalacyjnej umieszczac 8 programow tego samego typu i kazac przecietnemu uzytkownikowi wybierac na chybil trafil co bedzie mu pasowalo (najczesciej przecietny user dowie sie o tym podczas instalacji systemu, a wtedy nie poszuka na googlach opisu wszystkich programow) – ja jestem zdecydowanie za podejsciem minimalistycznym, albo chociaz jakims szczegolowym opisem przy kazdym dodatkowym oprogramowaniu (np. GIMP bywal w distro – PO CO? zeby go ktos zainstalowal, a potem marudzil na linuxa, bo narysowanie prostokata z opisem pod zdjeciem zajelo mu pol dnia szukania?. Graficy / entuzjasci sobie zainstaluja GIMP-a, ale oni beda wiedziec co robia.
    – uzytkownik nie ma czasu na godzinowe sledzenie dokumentacji, by poznac tajniki systemu zanim zorientuje sie dlaczego czegos sie nie da zrobic – ot chocby przez brak dostepu z powodu roota (banal, ale nawet nie kazdy newbie wie co to znaczy). Ludzie siadaja przed kompem by odpoczac, nie myslec za duzo tylko sie pobawic, albo popracowac – pisac itp.! My entuzjasci lubimy znac niuanse systemu, ale przecietnego Kowalskiego to malo interesuje – on chce by mu tylko system dzialal – nie wazne, ze z powodu bledow pol systemu tak naprawde kuleje – jezeli kowalski moze wykonac swoje codzienne zajecia to nawet nie tknie palcem (jak bedzie wiedzial), by poszukac info co sie moglo popsuc.
    – wsparcie – userzy windows odpowiedza uzytkownikowi bez problemu na banalne pytanie / userzy linux wysla do dokumentacji lub beda tak krecic by ten sam wpadl – nie napisza wprost. Taki banalny przyklad przeczytany dzisiaj – facet chcial edytowac plik w katalogu etc, bo gdzies wyczytal ze musi zmienic jakis wpis. 30 watkow i zadnej bezposredniej odpowiedzi.., a 1-sza to odeslanie do angielskiej dokumentacji. Facet nie znal angielskiego to nikt mu nie podal.. ludzie produkowali kilkunasto linijkowe watki bez wiekszego celu, ale nikt nie napisal ani jednej linii kodu :/

    Wg mnie distro, ktore zaakceptowalby kazdy przecietny user powinno miec:
    – ustawione domyslnie prawa admina (wiem – bardzo bledne podejscie od strony bezpieczenstwa, ale znacznie zwiekszy komfort pracy kowalskiego ktory korzysta z poczty, przegladarki, edytora tekstu i komunikatora, a od czasu do czasu musi cos zainstalowac i nie interesuja go zadne hasla do systemu. Ponad 70% wlaman do windy wynika ze stosowania praw admina zawsze, ale to sie w najblizszej przyszlosci nie zmieni. Ew. nie prawo admina, ale usera o duzej swobodzie.
    – zaawansowany i prosty edytor tekstu arkusz kalkulacyjny (dla mnie arkusz to cudowne / podstawowe narzedzie, ale nie znam zbyt wielu ludzi nie zwiazanych z IT, ktore go uzywaja – niemniej wiele formatow plikow dostepnych w necie ma rozszerzenie .xls) – podobnie jak .ppt – wiec tez sie przyda. Odpowiednik Accessa to narzedzie tylko dla wybranych.
    – przegladarke internetowa – jedną i tylko jedną np. Firefox
    – Komunikator, ktory pozwoli korzystac z bazy gg.
    – przegladarke zdjec i ew. jakis prosty program do samej edycji zdjec
    – przegladarke pdf-ow, odtwarzacz filmow / muzyki
    – odczytywac plik .exe (i tutaj sa niestety schody zbyt trudne do przejscia – wine nieco to rekompensuje – wg. mnie powinien by domyslnie ladowany do distro)
    – drobna ilosc grafik / kompozycji / wygaszaczy – pierdolek, ktore przyciagaja wzrok i pozwola userowi na chwalenie sie znajomym, ze ma np. dzialajaca prognoze pogody w okienku na pulpicie 🙂 Pierdoly, a ciesza

    To jest absolutnie wszystko.

    A po co zachecac Kowalskiego do korzystania z linucha i wypuszczac distro dla niego? Im wiecej Kowalskich, tym wieksze zainteresowanie firm pisaniem oprogramowania (komercyjnego) dla systemu. Im wiecej oprogramowania – tym wiecej Kowalskich. Im wiecej Kowalskich – tym popularniejszy / lepszy system… Komercyjne oprogramowanie ma jedna bardzo istotna zalete dla firm – SUPPORT! Pracowalem w firmie w ktorej serwery byly postawione na linuxie, ale dla niektorego oprogramowania trzeba bylo postawic windy. Oprogramowanie bylo w zasadzie banalne (znajacy perla napisze w jeden dzien w pelni funkcjonalny program spelniajacy swoje zadanie), a kosztowalo gigantyczne pieniadze. Powodem byla ekipa, ktora musiala przyjechac w przypadku ew. awarii w skonczonym czasie i naprawic ja. Ta firma brala duza odpowiedzialnosc za straty. Oprogramowanie dla linuxa takze bylo i bylo znacznie lepsze (w moim mniemaniu), ale mialo otwarty kod (dla bezpieczenstwa firmy to raczej nie jest plus) i nie zapewnialo wsparcia. A jezeli firma korzysta z linucha i softu to kowalski takze czesto zainstaluje linucha u siebie w domu.

  • Krakós

    „Doskonały klon może być równy oryginałowi, ale nie lepszy. ” — nieprawda. Od czegoś jest stwierdzenie, że uczeń przerósł mistrza.

  • andrew

    [quote comment=”37452″]”Doskonały klon może być równy oryginałowi, ale nie lepszy. ” — nieprawda. Od czegoś jest stwierdzenie, że uczeń przerósł mistrza.[/quote]

    Gdy uczeń przerósł mistrza to nie jest już klonem a czymś lepszym.

  • Brudka

    Hmmm…

    Wszystko fajnie ale…

    Ubuntu w wersji 9.10 jest rewelacyjne (jako system) jako 64 bitowe jest szybkie, elastyczne (ach to definiowanie skrótów klawiszowych – zawsze tego brakowało w XP-ku), mało obciążające zasoby, stabilne – te wszystkie cechy są zaletą tego systemu. System jest dla osób myślących i to od razu widać. Wszystko można skonfigurować „pod siebie” i to jest jego potężny plus. Problematyczny natomiast jest (tak jak zostało to wspomniane wcześniej w komentarzach) system plików a dokładnie ich prezentacja. Szukanie partycji i dysków logicznych po katalogach systemu plików to trochę przesada. Wiem, wiem są zdefiniowane bezpośrednio dowiązania z menu w pasku, dodatkowo można domontować te partycje jako dyski logiczne – i chwała za to, bo to w znaczący sposób eliminuje tą niedogodność.

    Ale nie o tym chciałem pisać. Jak wspomniałem bardzo piękny, szybki, elastyczny system. I fajnie – jestem naprawdę gorącym jego fanem.

    Czy natomiast użytkownikiem ?

    No własnie …

    By być użytkownikiem czegokolwiek trzeba mieć możliwość wykorzystania tego. A z Linuxem juz tak w tym przypadku nie jest słodko.

    Dlaczego ?

    Z prostej przyczyny. Nie ma wiodącego oprogramowania pod ten system. I to są fakty, niestety przykre i niepodważalne. Sam system to nie wszystko. Ważne jest oprogramowanie. Okienka i Compiz fajna sprawa, ale po dwóch dniach konfigurowania i zabawy przy tym pasowało by się zabrać za poważna robotę na sensownym oprogramowaniu. A takowego jak na lekarstwo 🙁

    Sam jestem grafikiem i przykładowe porównywanie GIMP-a do Photoshopa to jak porównanie poziomu przedszkola do poziomu studiów. GIMP jest zabawką, Photoshop narzędziem. I im wczesniej ktoś zda sobie z tego sprawę tym lepiej dla niego. Pozwolicie, że nie będę tutaj rozwijał tematu dlaczego Photoshop jest narzędziem a GIMP nie bo to wydaje mi się nad wyraz oczywiste i bezdyskusyjne. Dla zaciekawionych i zaskoczonych tym stwierdzeniem nadmienię tylko, ze GIMP-owi nieznane są takie aspekty jak: Profile ICM, Kalibracje Kolorystyczne, Krzywe kalibracyjne, Total Inki czy Substraktywny model barw CMYK. A bez tego Panowie nie czarujmy się ale…. nie mamy narzędzia pracy. 😉

    Ktoś mi powie, jest Wine. I dobrze faktycznie Photoshop na Wine pracuje a przynajmniej wersja 6 na pewno. Nie ma kilku skrótów klawiszowych, ale pracuje. Ale przykładowo Freehand Macromedii już niestety nie pracuje 😉 A wersji pod Linuxa niestety nie ma … Mało tego nie ma narzędzia, które by było odpowiednikiem takiego Freehand-a. I to już jest duży problem, który zaczyna kłaść cień na tym systemie. Kolejnym przykładem złego podejścia do sprawy oprogramowania jest Blender i problemy z pracą pod Linuxem. O dziwo jak wiadomo Blender jest darmowy i wręcz powinien być rozwijany na platformie także darmowej – a jak widać nie jest :(.

    Reasumując.

    Kierunek rozwoju Linuxa jak najbardziej dobry. Polityka jak najbardziej zła.
    Zamykanie się na ogół społeczności stwierdzeniem, że system jest dla wybrańców jest całkowicie błędnym wyborem kierunku własnej polityki. Skazuje twórców i ich dzieło na samotność myślową i powolna agonię w egzystencji współczesnego świata.

    Nie można wychodzić z założenia, że narzędzie jest dobre dla mnie i tylko dla mnie. Bo skoro tak jest to po co go upubliczniasz?

    Współczesny efekt jest taki, że narzędzia opensource są często niedopracowane, niedokończone, kulawe. I nie chodzi mi tutaj w żadnym wypadku o ich kod czy brak jakiejś funkcji lecz o nieprzemyślany sposób ich tworzenia, brak konsekwencji, niespójność, szukanie na silę własnej ideologii do czegoś co już dawno zostało odkryte i udokumentowane, co już dawno wygląda tka jak wygląda.

    Uwierzcie mi, to naprawdę nie pomaga w rozwoju tego systemu. Wręcz przeciwnie, zsuwa go na margines egzystencji robiąc z niego w oczach użytkowników coś co: albo próbuje naśladować Windows, albo jest swoistym dziwolągiem bez sensownego zastosowania.

    Systemem ratunkowym staje się Wine, które to próbuje choć trochę wypełnić niszę nieszczęsnych braków tego niedocenionego i źle ukierunkowanego systemu.

    Chyba nie chlelibyśmy aby Linux trafił spowrotem w czeluście serwerowni a na rynku umarł tak jak wiele innych systemów (np. OS2Warp).

    Życzę sobie i wam by system Linux był systemem przyjaznym nie tylko dla użytkownika, który wie czego chce, ale także dla 90% oprogramowania, które po prostu jest użytkownikowi potrzebne w jego codziennej pracy.

    Pozdrawiam 🙂

  • Brudka

    Acha i jeszcze jedno, uciekło podczas pisania 😉

    Hipotetyczna sytuacja (choć w moim przypadku bardzo częsta).

    Mamy do wykonania pewną pracę na komputerze (każdy z nas chyba tak ma 😉 ).

    I teraz staramy sie to zrobić pod Linuxem…. okazuje się, że program z którego chcemy skorzystać nie za bardzo ma ochotę pracować pod tym systemem. Co robimy ?

    Pierwszy dzień:

    – szukamy rozwiązania, jak uruchomić w/w program – fora, strony, strona programu – 1 dzień,

    Wariant optymistyczny:
    Załóżmy, że udaję się nam uruchomić go w sposób kulawy (chodzi choć się co chwila zwiesza),
    Nie jesteśmy bardzo z tego usatysfakcjonowani, bo w sumie pracujemy ale jakoś tak nie do końca.

    Wariant pesymistyczny:
    Program nie daje się uruchomić na tym systemie.

    Drugi dzień:

    – Szukamy zamiennika tego programu w oprogramowaniu open source lub innym płatnym, które może nam pomóc wykonac pracę. Uczymy się nowego oprogramowania, uczymy się kilku programów, sprawdzamy ich funkcje, możliwości (czas, czas, czas – godziny lecą jedna za drugą).

    Wariant optymistyczny:
    Znajdujemy jakiś program, kilka programów, które w miarę robią nam to co robił tamten z którego dotychczas korzystaliśmy.

    Wariant pesymistyczny:
    Niestety żaden program nie przypadł nam do gustu, po prostu nie zrobi nam tego co jest nam potrzebne.

    Dzień trzeci:

    Jesteśmy lekko zdegustowani całą sytuacją. Szukamy w swoim postępowaniu czy czegoś nie przeoczyliśmy, czy wszystko zrobiliśmy by zadziałał nam ten nasz ukochany program, który dotychczas pozwalał nam pracować w sposób komfortowy.

    Znowu przeszukujemy sieć i znowu wczytujemy się w kolejne fora i odpowiedzi, które często są niekompletne, zawiłe (znowu godzina za godziną – czas nam przez palce ucieka).

    Oczywiście znowu próbujemy uruchomić ten nieszczęsny program na tym szczęsnym systemie.

    Dzień czwarty:

    Po stracie trzech dni na dywagacje nad sensownością całego pomysłu, stwierdzamy… że straciliśmy całe trzy dni na zabawy w „ulepszanie świata” i nic w sumie z teo nie mamy, poza lekka goryczą, że nic z tego nie wyszło 🙁

    Instalujemy Windows -> robimy swoje w programie, który bez problemu zadziałał i wykonał dla nas pracę na kawałek naszego chleba 😀

    Przy okazji mocno tłumaczymy się z niewykonanej pracy zleceniodawcy – problemami ze sprzętem komputerowym.

    Kładziemy się do łóżka ze spokojem, nie myśląc jak rozwiązać problem by ruszył nam program a gdzie jutro pojechać na rowerze / z rodziną.

    Reasumując.

    Jak koszt wdrożenia systemu równy jest każdorazowej walce o to by cokolwiek na nim zadziałało to osobiście wolę zapłacić te 400 zł i mieć temat z głowy. 😉

    Nikt normalny nie jest masochistą, takie rzeczy traktuje jako ciekawostkę, dla własnego świętego spokoju i braku wrzodów pod koniec swojego życia zainwestuje te śmieszne 400 zł w system, który mu zapewni stabilność i przewidywalność jego pracy.

    Zwłaszcza, że w przypadku płatnych Linuxów koszt ich zdobycia jest ten sam 😉

    Tak więc. Pozdsumowując:
    Oprogramowanie, oprogramowanie i jeszcze raz oprogramowanie !!!
    Oprogramowanie MUSI chodzić na tym systemie, inaczej wcześniej czy później – stanie się martwy.

    Ps. Wiecie mam takie głupie wrażenie, że:

    Użytkownicy linuxa cały swój wolny czas przeznaczają na zgłębianie systemu, czytanie for, wdrażanie nowych sposobów na uruchomienie rzeczy które nie bardzo chcą się uruchomić (programy, urządzenia), w małym stopniu na samą pracę w tym systemie.

    Użytkownicy Windows pracują na porgramach, które instalują w pięć minut. NAtomiast wolny czas przeznaczają na kino, teatr, spotkania ze znajomymi, wyjazdy z dziećmi, rozwijanie swojej wiedzy z tematów, które ich interesują, poznawanie nowych rzeczy / programów, które po prostu instalują nie zastanawiając się czy sie uda czy nie.

    Mam nadzieję, że zrozumieliście tok mojego myślenia i wszyscy wiemy o czym mowa 😉

    Życie nie zaczyna się i nie kończy na komputerze i systemie w nim zainstalowanym. Jest tak wiele innych ciekawych, pasjonujących rzeczy na tym świecie, że naprawdę nie warto zakatowywać się w imię szczytnych – utopijnych ideii, które nic nam nie dadzą w ogólnym rozrachunku.

    Pozdrawiam, 🙂

  • Radek.

    Nic mnie tak nie denerwuje, jak na każdym forum, porównywanie tylko systemów Linux pomiędzy Windows. Kiedy właściwie czytam o Linuxie, odnosze wrazenie, ze ludzie używający Linux, nic nie robia tylko bawia się systemem. Co mnie obchodzi jaki system jest bezpieczny?, kiedy jeden z moich komputerow nie jest podlaczony do sieci. Zajmuje się profesjonalnie grafika i filmami w systemie HDTV w Blu-ray. Ja mogę zapłacić nawet $1000 dolarow za dobrego Linuxa, byle w koncu Linux suportowal profesjonalne programy. Po co mi Linux, na którym nie mogę wykonywać w programach mojej pracy. Tak na prawde wertuje strony o Linuxie , by gdzies się dowiedziec czy uda się założyć Adobe Premiere CS4, Adobe Photoshp CS4. Vegas Pro 9.0 i Sound Forge 10, i palic plytki Blu-ray. A gdzie wejde wszędzie Pisza o bezpieczeństwie systemu, i w jakim czasie się komputer butuje, zaklada system etc. A ja nie butuje komputera tylko usypiam. Systemy mnie nie interesuja jak w wiekszosci uzytkowinkow. Wiekszosc ludzi pracuje w profesionalnych programach. A jesli Linux jest taki bezpieczny, i dobry, to czemu nie stworzy sie mozliwosci instalacji w/w programow?. Przeciez w/w programy to nie system tylko Windows.

  • Ech ci ludzie

    Zainteresowałem się systemami z rodziny linux z ciekawości i ze znudzenia. Szukałem czegoś nowego, świeżego, „lepszego” od windy, mniej kłopotliwego.
    Porównywanie windowsa i linuxa nie ma sensu bo są to systemy kierowane do innych użytkowników (jeżeli można określić, że ktoś kto tworzy/współtworzy oprogramowanie pod linux kieruje je do kogoś więcej, niż tylko dla siebie).
    A co do zarzutów że programy windowsoskie nie działają na linux (projekt wine:)). A na widows działają programy z linux?
    W zasadzie nie miałem przyjemności pracować na mac-u ale czy ktoś próbował instalować oprogramowanie z maca na widows lub odwrotnie?
    Stosując porównanie z artykułu załóżcie rozrząd z fiata marea do toyoty yaris.
    Pozdrawiam
    PS: Każdy jeździ takim samochodem jaki mu pasuje lub jakim umie 🙂

  • Andy23re

    Tekst jest dość ciekawy. Porusza kilka ciekawych zagadnień, lecz tak naprawdę, jest bez użyteczny dla NOWICJUSZA. Artykuł nadaje się do czytania, ale nie rozwiązuje problemów, ani nie zmienia nastawienia NOWICJUSZA. PS. a literówki popraw

  • Darkhog

    @Brudka: A po ch… ci w gimpie profile ICM, kalibracje/krzywe kolorystyczne? Z tego co wymieniłeś tylko Total inki są brakiem (jednak i to da się obejść jak ktoś ma umiejętności – skoro ludzie w w PAINCIE – tak, we wbudowanym programie graficznym z C(r)a$hdowsa robią mona lisę, czy samochody wyglądające jak ze zdjęcia, czy co najmniej na grafikę 3d – wygooglaj sobie audi a5 in ms paint). A profile kolorów nie są obsługiwane z tej prostej przyczyny, że są dobierane AUTOMASTYCZNIE dla urządzenia w którym drukujesz (obojętnie czy wysyłasz do serwera CUPS na drugim końcu świata, czy drukujesz na podłączonym do kompa sprzęcie). A w PS jak zły profil wybierzesz to przy wydruki kolory ci się zj… znaczy zwalą.

    Co do artykułu zaś, to jak ktoś szuka klonu windows, to niech się reactosem zainteresuje.

  • xxx

    powiem wam tak, załosne są te wasze „Linuch jest lepszy niz windows” albo :Windows jest lepszy niz linuch”. Jak to czytam to mam wrażenie że to małe dziecko pisze. Bardzo dużo osób które przesiadły się na inny system odrazu go zachwalają ze lepszy bo inny wygląd i nie ma innych podstaw do powiedzenia ktory lepszy… tyle odemnie…

  • Nihau

    Panie „xxx”, istnieją podstawy do określenia który jest lepszy. Nazywamy je subiektywizmem.
    Weźmy na przykład fragment artykułu, „lepszym” systemem jest ten, który jest bardziej „user friendly”. A pod user friendly kryją się także( poza skrótami i ułożeniem menu z artykułu) przyzwyczajenia, odruchy i wszystko co wpływa na subiektywną ocenę.

    Artykuł dobry, nawet dla zatwardziałego Windowsowca jak ja( Windows 7 najlepszym systemem, blah, blah, blah 😉 ).

  • emil78956135

    Jestem użytkownikiem windowsa głównie xp, windows 7) od min. 10 lat. Używałem także linuksa (ostatnio z jakieś 2 lata temu), ale przez o wiele krótszy czas. Wnioski są takie oba te systemy są dobre (złe określenie ale nie chcę mi się szukać zastępstwa ^^). Jeśli chodzi o rywalizację w tej sprawie to nie tędy droga. Dobrze wspominam czasy, kiedy miałem go zainstalowany. Pierwsze uruchomienie systemu, problem ze zainstalowaniem wtyczek itp. W miarę szybko rozwiązane i ta satysfakcja. Gdybym miał czas i „więcej wolnego miejsca na wiedzę” .. w przyszłości na pewną znajdę na to sposób. Mogę napisać od siebie:

    Linuks jest systemem, który potrzebuję więcej nakładu pracy, aby zadowalał daną osobę. Jest bardziej przyjazny w wyglądzie. Większy potencjał od Windowsa. Dla ludzi, którzy cenią sobie nową wiedzę, umiejętności i właściwości systemu, który jest „plastyczny”. Jednak dla tych co posiadają czas. Pomijając problemy ze sterownikami, instalacjami, bo to już zdobywa się wraz z użytkowaniem go.

    Co mi się kojarzy z systemem Windows, prostota instalacji programów, użytkowania, stabilność i wysoka kompatybilność z urządzeniami. Wadą jest na pewno, jeśli chodzi o „7” zbyt wysokie wymagania i CENA. Na pewno bym coś dopisał, ale ciężko mi pisać o czymś co się używa na co dzień.

    To są napisane spostrzeżenia na szybko na ten temat, więc proszę wyrozumiałość. Tym bardziej uwzględniając godzinę posta xD. Pozdrawiam uczeń pierwszego roku informatyki, fan technologii i piłki nożnej.

    Artykułu nie czytałem całego, bo nie o to chodzi co chciałem przekazać. Z paroma tezami by się nie zgodził. Doczytam go może później. Mogę napisać tylko w tym momencie, że jest interesujący.

  • enedil

    Fantastyczny artykuł. A co do braku programów, programiści ich nie piszą, bo platforma nie jest popularna, a platforma nie jest popularna, bo nie ma programów, błędne koło się zamyka.
    Jak dla mnie Ubuntu to bardzo dobry system, szczególnie ostatnia wersja, czyli 13.04 Raring Ringtail. Jest bardzo „user friendly”, instalacja jest banalnie prosta. Dzięki Ubuntu zostają wydanie takie aplikacje jak Steam (jest już całkiem dużo gier). W październiku wyjdzie Ubuntu Touch i Tablet, według mnie te systemy mają duży potencjał i mogą zmniejszyć dominację teoretycznie otwartego androida oraz iOS. Tak z drugiej strony często ludzi odstrasza sama nazwa ‚Linux’ i jest to dla nich bariera nie do przejścia, mimo, że zwykle są to osoby o modnym poziomie intelektualnym.
    Linuksa używam od około 9 miesięcy, zacząłem od Ubuntu 12.04 LTS, potem 12.10, a teraz 13.04, w międzyczasie testując różne distro z LIVE CD.
    Obecnie skłaniam się ku instalacji Debiana Wheezy lub Jessie z KDE.

  • Gryxx

    slawek747
    Owszem, problemy ze sprzętem występują (sam jeszcze szukam sterowników do nietypowego modemu) ale większość znanych marek jak twoja nokia ma dostępne programy do obsługi zamiast pcsuite (wujek google chyba zawiódł- 10 minut zajęło mi znalezienie projektu gnokii).
    Miesiąc temu przesiadłem się na opensuse i wystarczyła odrobina czasu i uporu by rozwiązać wszystkie problemy. Chciałbym też polecić linuxa wszystkim mającym problem ze starszym sprzętem- wiele windowsowskich problemów nie miało miejsca w moim nowym OS-ie. Dodatkowy plus za bezawaryjność
    Pozdrawiam użytkowników windy i linuxa