O katalogowaniu muzyki słów kilka 27


Wstęp

Ten tekst na pewno nie jest dla osób, które mają na dysku kilka pojedynczych empetrójek i słuchają ich otwierając bezpośrednio z menedżera plików. Ten tekst jest dla prawdziwych maniaków muzyki, którzy posiadają na dyskach tysiące piosenek i setki albumów i nie mają żadnego pomysłu na katalogowanie swoich zbiorów. Bo nie można przecież otwierać Nautilusa, szukać folderów, a w folderach muzyki. Nie można, mając takie możliwości. Możliwości, które daje Ubuntu.

Podstawy

Drogi Czytelniku, mający tony muzyki na dysku, zapewne poukładanych w porządku Wykonawca/Album – Rok/Numer ścieżki – Tytuł, masz możliwość dość prostego wyszukania wybranego albumu bądź piosenki za pomocą menedżera plików. Jednak jest to stosunkowo niewygodny i czasochłonny proces. Bowiem jeśli masz ochotę skakać od jednej piosenki do drugiej, znajdującej się w zupełnie innym miejscu, tracisz mnóstwo czasu i zadowolenie ze słuchania. Potrzebny Ci jest porządny odtwarzacz, grupujący utwory z wybranej lokalizacji według wykonawcy, albumu, roku, i czego tam sobie jeszcze zażyczysz.
Jeśli chodzi o podstawowe w Ubuntu środowisko graficzne, GNOME, najodpowiedniejszy będzie Rhythmbox, i w tym artykule zajmiemy się właśnie nim. Godnymi uwagi są jeszcze Banshee i Exaile. Interfejs tych trzech programów wzorowany jest na Apple‚owskim iTunes. Z iTunes miałem do czynienia tylko raz, na Macu mini, nie miałem więc okazji przyjrzeć się mu bliżej. Głównie dlatego, że wersja na Linuksa nie została wydana. Ale trzymajmy się tematu Ubuntu. Myślę też, że dla KDE najodpowiedniejszym odtwarzaczem będzie AmaroK. Przejdźmy jednak do rzeczy. Nie będę się tu jednak rozwodził nad funkcjami i opisem Rhythmboksa, bo byłoby to zbędne powielanie treści. Na łamach Czytelni został już opublikowany artykuł szeroko go opisujący. Polecam go przeczytać początkującym i tym, którzy z Rhythmboksem nie mieli okazji obcować zbyt długo. Więc, do szukania utworów, albumów i wykonawców używajmy wbudowanej w program wyszukiwarki. Spełnia ona wszystkie potrzebne funkcje. Jest to najważniejszy element wykorzystywany przy słuchaniu pojedynczych ścieżek. Przeglądarkę albumów i/lub wykonawców włączamy skrótem klawiaturowym Ctrl+B. W opcjach programu ustawiamy co ma wyświetlać. Dodam jeszcze, że aby szybko wyszukać utwór, wystarczy wcisnąć w oknie programu dowolną piosenkę i rozpocząć wpisywanie.

Ripowanie

Z poziomu Rhythmboksa możemy również ripować płyty CD z muzyką. Aby to robić, musimy upewnić się, że mamy pakiet sound-juicer. Konfigurujemy opcje ripowania poprzez menu Modyfikuj>Preferencje…>Muzyka. Po włożeniu płyty CD w bocznym panelu pojawi się nowe urządzenie. Wystarczy je otworzyć i w górnym menu nacisnąć przycisk ripowania.

Uzupełnianie informacji o utworach

No właśnie, mamy nasz krążek na dysku, wszystko fajnie, ale nie zgadzają się tagi. Co robimy? Należy użyć jakiegoś edytora. Dla GTK+ znajdziemy dwie ciekawe aplikacje. Pierwszy – Ex Falso – jest prosty, lekki, szybki i ma wszystko, czego potrzebujemy. Drugi to EasyTAG. Oferuje trochę więcej, niż Ex Falso, ale jego toporny interfejs i ślamazarność skreślają go na starcie. Zajmiemy się więc tym pierwszym. Ex Falso jest częścią odtwarzacza Quod Libet, ale możemy go zainstalować jako samodzielny program. Paczka w repozytoriach Ubuntu nazywa się exfalso. Okno programu wygląda tak:

Obsługa jest banalna, jestem przekonany, że nawet dziecko poradziłoby sobie z tym programem. Warto zainstalować bardzo pomocny plugin, FreeDB lookup, który szuka informacji o utworach w serwisie free DB i automatycznie je zapisuje. (Plik cddb.py wrzucamy do folderu /usr/share/quodlibet/plugins/songsmenu.)

Pobieranie okładek

Domyślnie Rhythmbox ma zainstalowaną wtyczkę do automatycznego pobierania okładek z serwisu Amazon.com. Jednak program nie zawsze ściąga taką jaką powinien. W takim przypadku musimy grzebać w folderze aplikacji i usuwać trefny plik graficzny. Żeby zaoszczędzić sobie trochę nerwów i czasu, proponuję ściągać okładki bezpośrednio po ripowaniu. Posłuży do tego program CoverFinder (ubuntowy pakiet coverfinder).

Program jest niesamowicie prosty. Jego obsługa sprowadza się do wpisania nazwy albumu i zapisania okładki. Pliki zapisujemy jako cover.jpg w folderze albumu. Rhythmbox sam je odnajdzie i potraktuje jako okładki, wyświetlając je w swoim oknie podczas odtwarzania.

Dodatki, czyli co jeszcze można wycisnąć z Rhythmboksa:

  • Rhythmbox XChat Announcer
  • Coś dla szpanerów, czyli bezsensowne zaśmiecanie kanału IRC nazwą odtwarzanej piosenki.

  • OSD Song Change Notifier
  • Wtyczka raczej dla inwalidów/niedowidzących, wyświetla na środku ekranu napisaną wielkimi literami nazwę utworu.

  • Pidgin-Rhythmbox
  • Na pierwszy rzut oka kolejny dodatek do zaśmiecania znajomym listy kontaktów, ale ja widzę w nim potencjał. Można na komputerze odpalić jakiegoś deamona radia, Rhythmboksa, Pidgina i można zdalnie zarządzać małym radiem internetowym:

  • Music Applet
  • Mój ulubiony dodatek, którego używam od dawna i bardzo go sobie chwalę. Wyświetla na panelu GNOME przyciski: pauza, poprzedni/następny utwór. Może też pokazywać tytuł i gwiazdki do oceniania utworów. Niesamowicie przydatne. Nie odrywając się od pracy zajęcia można zmienić piosenkę. Tylko szybki ruch myszki do rogu, klik i gotowe. Obsługuje naprawdę sporo odtwarzaczy.

  • FoxyTunes
  • Właściwie to samo, co Music Applet, ale do Firefoksa. Obsługuje sporo programów, również te windowsowe.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

27 komentarzy do “O katalogowaniu muzyki słów kilka

  • Amused

    Country Joe & the Fish, mrrr, dobrej muzy słuchasz 😉
    A sam tekst… dość banalny. Mam w kolekcji 458 albumów i każdy ma po prostu dobre tagi, bo i tak odwala mi na punkcie Last.fm.

    PS… „Nie słuchane” na pewno oddzielnie? 😉

  • dext

    W porównaniu do Amaroka możliwości są bardzo bardzo skromne. Brakuje przede wszystkim generowania kolekcji na podstawie tagów w plikach.

  • x600 Autor wpisu

    [quote comment=”22560″]W porównaniu do Amaroka możliwości są bardzo bardzo skromne.[/quote]
    Ale właśnie o to chodzi, żeby mieć prosty, przejrzysty odtwarzacz, a nie przeładowany wodotryskami kombajn.
    [quote comment=”22560″]Brakuje przede wszystkim generowania kolekcji na podstawie tagów w plikach.[/quote]
    Jest. Nazywa się to ‚automatyczna lista odtwarzania’. Nawet jest na pierwszym zrzucie (‚Partia & Komety’ w sidebarze).

  • #error

    Prosty i przejrzysty odtwarzacz to MOC 😉 Oczywiście daleko mu do posiadania tylu funkcji co prezentowane tu odtwarzacze. W zasadzie to są dwa różne podejścia jak powinny wyglądać tego typu programy, które to podejścia pewno nie powinny być porównywane . Chcę tylko napisać że przy dobrej strukturze katalogów mojej kolekcji (znowu nie takiej małej 😉 wyszukiwanie utworów, i ich odtwarzanie w MOC to czysta przyjemność. Skróty klawiszowe (np. „/” – wyszukiwanie frazy) pozwalają, nie odrywając rąk od klawiatury, sprawnie wyszukać żądany utwór.

  • Livio

    > toporny interfejs i ślamazarność skreślają go na starcie

    To jest jeszcze miejsce, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie, czy to zwyczajny subiektywny blog?

  • molibden

    Rhtythmbox w zasadzie jest ok, ale… akurat jego możliwości katalogowania muzyki są skromne i jak dla mnie niewystarczające. Otóż najłatwiej przegląda mi się bibliotekę multimediów posortowaną w następujący sposób: Arysta > Data > Tytuł płyty. Niestety żaden odtwarzacz pod GTK, w tym Rhythmbox, nie potrafi wyświetlić kolekcji muzyki w ten sposób.

  • DNA DesigN

    Zależy od indywidualnych potrzeb. Sam długo broniłem się przed RhythmBox’em na rzecz Audacious’a, ale w pewnym momencie potrzebne narzędzie z nieco bardziej (w tym przypadku jakimikolwiek) możliwościami katalogowania i wyszukiwania.
    Co do innych aplikacji: wiem, że są lepsze, ale ciężko mi na sercu jak pomyśle, że muszę zaśmiecić swój sterylny gnome’owy system aplikacjami KDE (nie zrozumcie mnie źle, nie mam nic przeciwko KDE).

    Sam artykuł jest, no cóż… Prosty. 🙂 Przydatny będzie osobom, które nadal używają odtwarzaczy typu Audacious czy XMMS (są tacy jeszcze? 😛 ). Dla mnie najprzydatniejsza była część o appletach to „zdalnej” kontroli odtwarzaczy: w końcu przypomniałem sobie, że muszę zainstalować music-applet. 😛

    Pozdrowienia.

  • Jh

    [quote comment=”22705″]Rhtythmbox w zasadzie jest ok, ale… akurat jego możliwości katalogowania muzyki są skromne i jak dla mnie niewystarczające. Otóż najłatwiej przegląda mi się bibliotekę multimediów posortowaną w następujący sposób: Arysta > Data > Tytuł płyty. Niestety żaden odtwarzacz pod GTK, w tym Rhythmbox, nie potrafi wyświetlić kolekcji muzyki w ten sposób.[/quote]

    Exile potrafi, osobiście preferuję tę zabawkę,

  • tpiw

    „Ten tekst jest dla prawdziwych maniaków muzyki, którzy posiadają na dyskach tysiące piosenek i setki albumów”
    – Czyli jest to tekst dla piratów.

  • laybythesea

    No cóż, im też się może przydać, takie życie… :craz: Przypuszczam, że nie oddychasz powietrzem, bo przenoszone są w nim śmiertelne wirusy…

  • mario_7

    [quote comment=”22747″]”Ten tekst jest dla prawdziwych maniaków muzyki, którzy posiadają na dyskach tysiące piosenek i setki albumów”
    – Czyli jest to tekst dla piratów.[/quote]
    Zapewne jeśli masz w domu 100 płyt CD z muzyką, to żeby posłuchać sobie składanki ulubionych piosenek z każdej z nich po każdym utworze wkładasz kolejną płytę do napędu? No cóż… Tak też można, ale inteligentni ludzie maja prostsze sposoby.

  • tpiw

    [quote comment=”22784″][quote comment=”22747″]”Ten tekst jest dla prawdziwych maniaków muzyki, którzy posiadają na dyskach tysiące piosenek i setki albumów”
    – Czyli jest to tekst dla piratów.[/quote]
    Zapewne jeśli masz w domu 100 płyt CD z muzyką, to żeby posłuchać sobie składanki ulubionych piosenek z każdej z nich po każdym utworze wkładasz kolejną płytę do napędu? No cóż… Tak też można, ale inteligentni ludzie maja prostsze sposoby.[/quote]

    Sugerujesz mario_7, że ktoś kupuje 100 albumów na CD, żeby słuchać tego później z kompa.
    Hm… Pewnie są i tacy. Pomyśl o tym, zanim kolejny raz mnie obrazisz.

  • LifaR

    tpiw -> Tak, sa tacy. Ja kupuje plyty, bo lubie posiadac w domu oryginalny CD, pudelko, moc sobie popatrzec na moja kolekcje, kupowanie mp3 mnie nie bawi specjalnie. A i w polskich warunkach nie jest to chyba nadal zbyt oplacalne.

  • molibden

    tpiw, tak są tacy. Mam w domu ok. 300 płyt, z których większość zgrałem do mp3, ponieważ tak jest wygodniej. Tak samo jak LifaR lubię kupować oryginalne płyty, a słuchanie muzyki z komputera jest po prostu wygodniejsze.

  • Noea

    Jakos od rytma wole Amaroka – mam kolekcje na kompie jakis 400 cd mialem niezly balagan w tagach to sie sypalo wszytko .Popoprawialem znaczniki w amaroku wlasnie i juz jest lepiej .Praktycznie kazdy odtwarzacz ma funkcje tworzenia jakiejs tam bazy ale do katalogowania multimediow lepszy jest Datacrow mozna go pobrac ze strony http://datacrow.net/

  • mario_7

    [quote comment=”22788″][quote comment=”22784″][quote comment=”22747″]”Ten tekst jest dla prawdziwych maniaków muzyki, którzy posiadają na dyskach tysiące piosenek i setki albumów”
    – Czyli jest to tekst dla piratów.[/quote]
    Zapewne jeśli masz w domu 100 płyt CD z muzyką, to żeby posłuchać sobie składanki ulubionych piosenek z każdej z nich po każdym utworze wkładasz kolejną płytę do napędu? No cóż… Tak też można, ale inteligentni ludzie maja prostsze sposoby.[/quote]

    Sugerujesz mario_7, że ktoś kupuje 100 albumów na CD, żeby słuchać tego później z kompa.
    Hm… Pewnie są i tacy. Pomyśl o tym, zanim kolejny raz mnie obrazisz.[/quote]
    A niby co jest złego w komputerze? Przecież podpiąć do niego można niemal wszystko, a jak ktoś ma dobrą kartę dźwiękową, to i same głośniki wystarczą…

    Dalej uważam, że inteligentni ludzie nie będą zmieniali co kilka minut płyty w napędzie, aby posłuchać kilku ulubionych piosenek…

  • pomarancz4

    Wszystko fajnie, ładnie itd. Na co dzień używam Rhythmbox`a, rzeczywiście spisuje się świetnie, wyszukiwarka, katalogowanie, itd. Jednak posiada wadę (moim zdaniem) otóż okazuje się, że ten odtwarzacz nie posiada equalizer`a, wszystkim zapewne znanego np. z winamp`a… A czasem się na prawdę przydaje. Pocieszeniem jest to, że co prawda w Exaile posiada takowy, jednak w moim przekonaniu nie spełnia swojej roli…

  • n3ra

    Artykuł dobry – autor do bani 🙂 Dlaczego? Ponieważ artykuł dobry dla kogoś kto ma ubuntu pierwszy dzień i nie wie jakiego softu do muzy użyć – w końcu do tej pory słyszał tylko o czymś takim jak winamp 😉

    A ktoś kto ma tysiące mp3 i to całe jego życie, to już dawno wie lepiej jak ją katalogować, czym i po co, więc takich „speców” oświecać nie potrzeba 🙂

  • bialyikar

    ^oleg, przecież napisali po co kupują. A jeśli chodzi ci o jakość zgrywania, to mp3 nie jest końcem świata. Nie bądźcie tacy ograniczeni, są ludzie którzy myślą inaczej, nie wszyscy powielają wasz tok myślenia. I pomyśleć, że środowisko Linuxowe jest niby takie otwarte, a za rogiem słyszysz, że jesteś jakiś dziwny, bo nie robisz czegoś jak inni :/